
W sobotę w hali na Podpromiu dojdzie do trzeciego pojedynku finałowego (rywalizacja toczy się do 3 wygranych), a jego zwycięzca będzie już tylko o krok od złota. – Zobaczymy, co będzie dalej, sprawa jest otwarta – mówiła Daria Przybyła, libero Developresu, po porażce w meczu numer dwa w Policach, gdzie ekipa z Rzeszowa prowadziła już 2-0, ale rywalki doprowadziły do tie-breaku i go wygrały.
– Z Chemikiem nie gra się inaczej niż w tie-breaku. Najczęściej tak jest. Myślę, że nie było osoby, która by uważała, że ten finał skończy się w trzech meczach. To jest niemożliwe w rywalizacji Developresu z Chemikiem. Większość naszych spotkań kończy się w tie-breaku, więc skoro rywalizacja może toczyć się do pięciu meczów, to myślę, że tak właśnie będzie. Oby nie, bo sił powoli brakuje zarówno dziewczynom z Chemika, jak i nam. To jest normalne. Jest końcówka sezonu i mamy już naprawdę dużo starć w nogach i w rękach. Dodatkowo wszystkie tie-breaki są bardzo wyczerpujące, a granie co trzy, cztery dni nie pomaga nam w regeneracji – mówi Daria Przybyła, libero Developresu.
Jej vis a vis Paulina Maj-Erwardt, również podkreśla, jak zacięta jest rywalizacja obu zespołów. – Rzeczywiście ciężko się na gra z Rzeszowem. Chyba z jedynym zespołem w lidze jest tak na ostrzu noża. To fajnie, bo przede wszystkim ciekawsze mecze dla kibiców przed telewizorami. Myślę, że ta rywalizacja o złoto będzie do samego końca bardzo ciekawa i fajna widowiskowo. Developres to bardzo dobry zespół i nikt nie powiedział, że ta rywalizacja skończy się w trzech meczach, a ten, kto tak myślał, to bardzo się mylił. Kolejne mecze będą wyglądały podobnie. Widać, że ani rzeszowianki, ani my nie odpuścimy i do samego końca będzie walka. Na pewno 12-godzinne podróże, granie co trzy dni jest meczące i bardzo eksploatuje nasze organizmy. Musimy dostosować się do terminarza jaki jest i po prostu dać z siebie wszystko – mówi libero ekipy z Polic, a na pytanie czy na finałowym etapie, gdzie oba zespoły znają się bardzo dobrze, można jeszcze czymś rywalki zaskoczyć odpowiada: – Chyba nie, bo znamy się tak dobrze i wiemy dokładnie, co rywalki zrobią, tak samo one znają nas. To jest tylko kwestia dyspozycji danego dnia, koncentracji i po prostu swojej gry. Mamy zupełnie inne style gry. Jeżeli chcemy wygrać, musimy po prostu nasz opanować do perfekcji – stwierdza Paulina Maj-Erwardt.
W ekipie z Rzeszowa wszyscy są przygotowani na długą i zaciętą rywalizację o złoto.
– Seria finałowa będzie długa i ciężka – mówi Jelena Blagojević, kapitan Developresu SkyRes. – Oby tej walki i zaciętej gry było zresztą jak najwięcej, bo to jest dobre dla kibiców przed telewizorami, którzy niezależnie od tego komu kibicują i czy się cieszą z danego wyniku, to przynajmniej nie mogą narzekać na brak emocji. Patrząc z tej perspektywy, fajnie byłoby pokazać te finały jako bardzo dobrą wizytówkę TAURON Ligi. Czeka nas na pewno jeszcze dużo walki. Trzeba się jak najszybciej zregenerować, bo akurat podróże między Rzeszowem a Policami są długie. Oba zespoły muszą przejechać daleką drogę praktycznie na drugi koniec Polski, więc nawet podróże na mecze w tej naszej rywalizacji są długie i ciężkie. Z sobotę czeka nas pewnie kolejna zacięta batalia na boisku – mówi serbska przyjmująca ekipy z Rzeszowa. W tak długiej i zaciętej rywalizacji na pewno dużą role odegra szersza ławka rezerwowych, co pokazały dwa pierwsze mecze. – To bardzo ważne, żeby drużyna mogła liczyć na wszystkie dziewczyny z kadry, które w każdej chwili mogą wejść na boisko i wnieść coś pozytywnego. Takie zmiany dają też dużo wsparcia i pewności całemu zespołowi – mówi Alexandra Lazić, szwedzka przyjmująca zespołu z Rzeszowa, i dodaje: – Przez cały sezon pracowałyśmy i czekałyśmy na takie chwile, jak właśnie gra w finałach. Nie jest ważne, czy czeka nas walka w czterech, czy pięciu meczach, oby tylko ten ostatni pojedynek w serii był dla nas zwycięski. Mam nadzieję, że nie będziemy musiały rozegrać aż pięciu spotkań, ale najważniejsze jest, żeby na koniec cieszyć się ze zwycięstwa. Myślę, że oba zespoły od początku sezonu liczyły i nastawiały się na to, że zmierzą się ze sobą w finale i powalczą o tytuł mistrza Polski. Ten scenariusz się sprawdził. Nasze drużyny pokazują teraz swoje możliwości. Nie brakuje więc zaciętej walki oraz emocji, ale tak właśnie powinny wyglądać finały. Myślę, że również kibice czekali właśnie na taką rywalizację dwóch najlepszych zespołów w lidze. Mam nadzieję, że to my wyjdziemy zwycięsko z tej walki ze złotym medalem – stwierdza Lazić.
DEVELOPRES – CHEMIK,
sobota, godz. 17.30
(transmisja Polsat Sport)
Rafał Myśliwiec


