Szczepiono nieuprawnionych, ale zgodnie z przepisami

– Na 110 tys. zaszczepionych przez nas osób, tylko dla ok. 350 sam wystawiłem skierowanie ze względów medycznych – mówi dr Stanisław Mazur, prezes CM „Medyk”.
Fot. Wit Hadło

Z nieoficjalnych informacji wynika, że ok. 350 osób mogło przyjąć szczepionkę w CM „Medyk”, mimo że nie było do tego uprawnionych (miało mniej lat niż zakładał wtedy harmonogram Narodowego Programu Szczepień). Dr Stanisław Mazur utrzymuje, że wszyscy zaszczepieni w „Medyku” byli osobami uprawnionymi albo należącymi do grup uprzywilejowanych, np. studenci medycyny lub służb mundurowych.

– Na 110 tys. zaszczepionych przez nas osób, tylko dla ok. 350 sam wystawiłem skierowanie ze względów medycznych, np. dla osoby z zespołem Downa, pacjenta z usuniętą śledzioną czy studentów medycyny, wyjeżdżających do Danii, Holandii czy na Ukrainę. To margines zaszczepionych, tym bardziej że jednocześnie zaoszczędziliśmy kilkanaście tys. dawek, pobierając dodatkową dawkę z fiolki – mówi Stanisław Mazur. Dodaje także, że i kontrola sanepidu nie potwierdziła podnoszonych wcześniej w mediach zarzutów, np. wielokrotnego używania jednorazowych strzykawek. – Kontrola sanepidu, którą mieliśmy, zakończyła się dla nas pomyślnie. Nie wykazano żadnych nieprawidłowości dotyczących wykorzystywania przez nas strzykawek. Nie nałożono po niej na nas żadnych kar – mówi Stanisław Mazur, szef CM „Medyk”. – Jedynymi nieprawidłowościami podnoszonymi przez sanepid był źle postawiony wózek do sprzątania, worki przenoszone ręcznie, a nie przewożone na wózku i niezmywalne krzesła po stronie osób już zaszczepionych, co natychmiast zrobiliśmy, wymieniając je na zmywalne, których jak i strzykawek, nam nie brakuje.

Druga dawka zawsze taka sama

Prezes Mazur przekonuje także, że we wszystkich palcówkach personel zna procedury i wymagania w odniesieniu do szczepień w programie czy realizacji jakichkolwiek innych świadczeń. Zaprzecza też, jakoby dochodziło do, jak pisała „Gazeta Wyborcza”, przypadków, w których pacjenci otrzymywali pierwszą dawkę szczepionki jednego z producentów, i jednocześnie byli informowani, że kolejna dawka będzie podawana preparatem innego. – W naszych placówkach zawsze dbamy o to, by pacjent otrzymywał drugą dawkę tego samego producenta – mówi dr Stanisław Mazur. Dodając, że właśnie w „Medyku” personel potrafi dać z siebie wszystko i szczepić nawet w nocy, by nie zmarnować dawek. Tak było w piątek, kiedy o godz. 21 dowiedzieliśmy się, że w Mielcu zostało im 150 dawek i wiozą je do Rzeszowa. Tu do północy szczepiliśmy, wyciągając ludzi z listy rezerwowej niemal z łóżek. Ale wyszczepiliśmy wszystko. I nie szczepimy, jak sugerują niektórzy, solą fizjologiczną
– kończy.

Anna Moraniec

3 Responses to "Szczepiono nieuprawnionych, ale zgodnie z przepisami"

Leave a Reply

Your email address will not be published.