
Fot. Czytelniczka
Mieszkańcy Skorodnego w Bieszczadach mają już dość złego stanu drogi powiatowej biegnącej przez ich miejscowość. – Kilkukilometrowy odcinek jest pełen kolein i dziur, a po deszczu dosłownie brodzi się tam w błocie – relacjonują. O remont walczą od lat, ale jak dotąd bezskutecznie. – Jesteśmy małą miejscowością, ale też chcemy normalnie żyć! – mówią.
Skorodne to mała wieś w powiecie bieszczadzkim. Zamieszkuje ją zaledwie kilkadziesiąt osób. Mieszkańcy nie mają łatwego życia, w wiosce nie ma wodociągów i kanalizacji, są problemy z zasięgiem, a i często się zdarza, że telefon stacjonarny nie działa. Ale, jak przyznają największym problemem jest dla nich droga, którą codziennie pokonują w obie strony czasem i po kilka razy. To jedyna trasa, którą mogą dojechać do pracy, szkoły, urzędu, lekarza czy sklepu.
Leśnicy korzystają, ale dziury łatają
Jak relacjonują mieszkańcy, problemy nasiliły się w tym roku, kiedy z drogi zaczęły korzystać Lasy Państwowe. Ciężki sprzęt wywożący z lasów tony drewna rozjeżdża i tak zniszczoną już drogę. – Droga jest w opłakanym stanie odkąd pamiętam, czyli jakieś 40 lat, ale w tym roku jest już po prostu tragedia. Wszędzie jest pełno błota. Poruszanie się tą trasą bardziej przypomina slalom niż jazdę – denerwuje się jedna z mieszkanek wioski. Mówi, że lokalna społeczność od lat walczy o remont drogi. To dla niej ważne, bo pozwoli w końcu normalnie funkcjonować. – Do pracy mam 5 km. Przejechanie tego odcinka zajmuje mi średnio około pół godziny. A zdarza się, że muszę pojechać jeszcze do sklepu, lekarza czy urzędu. Nikt się nami nie przejmuje, tym jak musimy funkcjonować. A proszę mi uwierzyć, że przejazd tą drogą kosztuje sporo nerwów i do najprzyjemniejszych nie należy. Zdajemy sobie sprawę, że nasza miejscowość liczy zaledwie kilkudziesięciu mieszkańców, a remont drogi jest kosztowny, ale my też chcemy normalnie żyć i funkcjonować – podkreśla nasza rozmówczyni.
Jak dowiedzieliśmy się u Edwarda Marszałka, rzecznika prasowego Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych, droga, o której mowa została niedawno przez leśników „załatana”. – Nie jesteśmy właścicielem drogi, jedynie z niej korzystamy, ale na tyle, na ile jest to konieczne i możliwe, partycypujemy w remontach użytkowanych przez nas dróg, także tej relacji Lutowiska – Skorodne. W ostatnim czasie ubytki w jezdni poczynione przez wywóz drewna zostały uzupełnione tłuczniem – informuje nas Marszałek.
Powiat szuka pieniędzy na remont drogi
Z informacji przekazanych nam przez starostę bieszczadzkiego, Marka Andrucha, remont drogi jest w planach, ale na pewno nie odbędzie się on w tym roku. Powodem są przede wszystkim pieniądze, a raczej ich brak. – Jesteśmy biednym powiatem, sami nie udźwigniemy tej inwestycji, musimy szukać finansowania na zewnątrz i robimy to, o czym informowaliśmy zarówno panią sołtys, jak i mieszkańców – mówi starosta. Jak relacjonuje, odbył się już przetarg na wykonanie dokumentacji technicznej przebudowy wspomnianego odcinka, wykonawca pracuje aktualnie nad projektem przebudowy i kosztorysem, który powiat zamierza złożyć do Funduszu Dróg Samorządowych i tam starać się o dofinansowanie kosztownej inwestycji. – Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem i nie zaskoczą nas nowe okoliczności, które opóźnią procedurę, przebudowa drogi może ruszyć najwcześniej w przyszłym roku. Taki kalendarz prac przedstawiliśmy mieszkańcom i tego się trzymamy
– podkreśla starosta, który dodaje: – Przez kilka ostatnich lat na remonty dróg w powiecie bieszczadzkim wydaliśmy kilkadziesiąt mln zł. Droga relacji Skorodne – Lutowiska też zostanie wyremontowana. Zdajemy sobie sprawę, że dla mieszkańców poruszanie się tą trasą jest uciążliwe, ale musimy poprosić ich o jeszcze chwilę cierpliwości. Jak tylko uda nam się zdobyć pieniądze, ruszymy z remontem – zapewnia.
Martyna Sokołowska



One Response to "Droga przez mękę. Od lat walczą o jej remont"