
Aż trzy sprawy dotyczące wartej ok. 42 mln zł przebudowy mieleckiego stadionu znalazły swój finał w sądzie. Także miasto żądało od wykonawcy zdania wielomilionowego zadośćuczynienia za liczne usterki. Chodzi m.in. o wykwity pleśni i grzyba w pomieszczeniach pod trybuną od strony ul. Kusocińskiego, gdzie trenują młodzi lekkoatleci. Inną kwestią jest okalająca murawę bieżnia, na której doliczono się ponad 400 pęcherzy z powietrzem.
Stadion przebudowano ponad 7 lat temu. Wydawało się, że Mielec zyskał obiekt sportowy z prawdziwego zdarzenia. Z czasem jednak na jaw zaczęły wychodzić kolejne usterki. Najbardziej widoczne są one w pomieszczeniach pod stadionem od strony ul. Kusocińskiego, w których trenują miejscowi lekkoatleci. Na ścianach są wykwity pleśni i grzyba, a w kilku miejscach starej dylatacji woda leje się przez cały rok.
Sprawa w sądzie
Sporo zastrzeżeń jest też do stanu bieżni. – Niewątpliwie nie została ona wykonana w sposób należyty. Dlatego też zamawiający, według mnie, jak najbardziej ma prawo żądać od wykonawcy pokrycia kosztów doprowadzenia tej bieżni do stanu, jakiego się spodziewał. Zapłacił i oczekiwał mercedesa, a dostał zupełnie inną jakość. Stan bieżni jest dla mnie ewidentnym bublem
– mówił nam Janusz Godek z Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Nic zatem dziwnego, że magistrat domagał się zadośćuczynienia od wykonawcy przebudowy stadionu. Chodziło o zalewania pomieszczeń dla lekkoatletów zlokalizowanych pod trybunami od strony ul. Kusocińskiego. Sprawa stanęła na wokandzie.
Kto zawinił?
– Po opinii biegłych sąd stwierdził, że to były „inne uchybienia”. Obecnie czekamy na uzasadnienie wyroku w formie pisemnej. Jeśli to otrzymamy, będziemy podejmować decyzję czy się odwołamy od tego wyroku, czy też nie – zaznaczył prezydent Jacek Wiśniewski.
Można się domyślać, że „inne uchybienia” to podjęta dekadę temu decyzja o budowie nowego stadionu na bazie starego obiektu, którego jakość była daleka od ideału. Ówczesne władze miasta, głównie ze względu na koszty, nie dały się namówić na budowę od podstaw.
Drugi temat związany ze stadionem dotyczy bieżni lekkoatletycznej okalającej boisko. – My jako miasto uważamy, że źle położono nawierzchnię. Raz została ona wymieniona i nie pomogło. W dalszym ciągu są te purchle. Jedna z uczelni w Polsce jest zaangażowana w badanie tego podłoża. Trzecia sprawa toczy się z powództwa jednego z podwykonawców firmy Tamex, która przebudowywała stadion. Chodzi o kwestie finansowe – dodaje prezydent.
Paweł Galek


