
Ludzie polskiej władzy są dziś bez wątpienia coraz bardziej nieudolni i niefachowi. Widać to na szczytach, ale wciąż częściej także na niższych szczeblach – i jest to oczywistym skutkiem obsadzania wszystkich możliwych posad „swoimi” oraz krewnymi i znajomymi tychże; to takie działanie typowe dla prostaków i parweniuszy, niedokształconych leni. Muszą się po prostu nachapać dóbr, które „im się przecież należą”. Nauką i pracą do czegoś dochodzić? A w życiu. Skutki są czasem zabawne, czasem straszne, czasem tylko przykre – ale zawsze kompromitujące. Pojawiła się informacja o publicznym udostępnieniu w Internecie danych osobowych 20 tysięcy policjantów (także z CBŚP), celników, pracowników Służby Ochrony Państwa, Administracji Skarbowej, Straży Granicznej, Straży Pożarnej (także ochotniczej), Inspekcji Transportu Drogowego, Straży Miejskiej, a nawet SOK-u czy Służby Więziennej. Dane zawierają takie szczegóły jak PESEL czy numer telefonu komórkowego oraz wiele innych. A wyciekły w ten sposób, że umieścił je w sieci – jawnie i bez żadnego szyfrowania – pracownik Rządowego Centrum Bezpieczeństwa… Nie będę się dalej pastwił. Myślę po prostu, że parę wysoko postawionych osób powinno już dziś stracić pracę za brak nadzoru i to z klauzulą dożywotniej nieprzydatności w pracy dla państwa. Wyrazy współczucia dla rodzin tych poszkodowanych. Mogą mieć ciężkie życie – i jeśli tak będzie – niech nie omieszkają zaskarżyć państwa o odszkodowanie. Te głąby sprawujące władzę zdaje się zrozumieją coś tylko wtedy, gdy dostaną po kieszeni.
á propos staroświecko. Nie wyspałem się dziś. Wczoraj w nocy zacząłem słuchać Radia Nowy Świat, w którym Daniel Olbrychski prezentował piosenki swojego życia – ważne i ulubione – okraszając je żartem, anegdotą i sentymentalnym wspomnieniem. Rozmowa z prowadzącą dziennikarką była nieśpieszna, puenty wybrzmiewały wyraźnie, piosenki nadawano od początku do końca – nawet jeśli trwały dłużej niż 3 minuty. Nikt nie wrzeszczał, nie było też reklam. Był spokój, poezja i troszkę niezupełnie przyzwoitych skojarzeń. Była natomiast piękna muzyka – i kawał mojej biografii. Sam się zdumiałem, ilu tych artystów słuchałem na żywo i ilu znałem osobiście… I co się niekiedy działo w tamtych koszmarnych czasach, w których słowa „kultura” i „towarzystwo” coś znaczyły. Jest co wspominać. Gdzieś po drugiej w nocy doszedłem do wniosku, że dość wzruszeń.
Bogdan Miś, matematyk, informatyk oraz wybitny polski dziennikarz prasowy i telewizyjny. Obecnie na emeryturze.



6 Responses to "Te głąby sprawujące władzę zdaje się zrozumieją coś tylko wtedy, gdy dostaną po kieszeni"