
Grupa Azoty Chemik pokonała 3-1 Developres SkyRes Rzeszów w czwartym meczu finałowym i tym samym obroniła mistrzowski tytuł, wygrywając rywalizację 3-1. To dziewiąty triumf w historii klubu z Polic. Dla ekipy z Podkarpacia to czwarty medal w historii i drugi
z rzędu srebrny.
O wyniku trzech wcześniejszych spotkań finałowych decydował tie-break. Również ostatni mecz w Policach był wyrównany, jednak Chemik zdołał przypieczętować mistrzostwo Polski w czterech setach. – Serce boli, że to już koniec sezonu – mówiła na antenie Radia Rzeszów Marta Krajewska, rozgrywająca Developresu.. – Walczyłyśmy, nikt nam nie zarzuci, że odpuściłyśmy, bo naprawdę wierzyłyśmy w to, że możemy to mistrzostwo zdobyć. Cieszmy się ze srebra, bo tak naprawdę chociażby dla mnie to jest pierwsze takie wyróżnienie, pierwszy medal takiej rangi i wewnętrznie jestem przeszczęśliwa, że mamy to srebro. Oczywiście niedosyt jest, bo każda z nas wierzyła w złoto – mówi rozgrywająca ekipy z Rzeszowa. Według niej, kluczem do zwycięstwa rywalek była ostatnia akcja trzeciego seta, w której Natalia Mędrzyk doskonale obroniła piłkę nogą po ataku Jeleny Blagojević, co pozwoliło policzankom zdobyć punkt i wygrać tę partię.
– Wiadomo, że takie akcje, gdzie się piłkę wyciąga nogą, akcje niemożliwe do wygrania, które jednak się wygrywa, bardzo motywują zespół. Myślę, że to zagranie było kluczowe w tym meczu, zmotywowało dziewczyny do następnego seta i tak naprawdę później szły już tylko w górę i ciężko było je zatrzymać. Chemik pokazał bardzo dobrą siatkówkę, w ostatnim secie widziały, że mogą już nas tylko dobić i to zrobiły – zakończyła Marta Krajewska. Niepocieszona, co zrozumiałe, była też po meczu kapitan Developresu, Jelena Blagojević. – Jestem bardzo dumna z mojego zespołu. Mam łzy w oczach, bo sezon się skończył. Dziewczyny zasługują jednak na wielkie brawa, zostawiły na boisku dużo serducha. Dałyśmy z siebie wszystko. Musimy się cieszyć, bo grałyśmy w finale, walczyłyśmy. Sezon był ciężki i możemy być z siebie dumne, chociaż smutek pozostaje. Chciałyśmy wrócić do Rzeszowa. Powtarzałyśmy sobie, że wrócimy, bo zasługujemy na to, żeby rozegrać jeszcze jedno spotkanie. Chemik w tym meczu w najważniejszym momencie zrobił jednak różnicę i wygrał. Jestem dumna z mojego zespołu. Musimy się cieszyć ze srebra – mówiła serbska przyjmująca.
Zabrakło sił
– Ogromne emocje we mnie buzują – mówiła zaraz po meczu na antenie Radia Rzeszów, libero Developresu, Daria Przybyła. – Pierwsze trzy sety, patrząc na ich wyniki były wyrównane jak każdy poprzedni mecz. Spodziewałam się, że doprowadzimy już do tego standardowego tie-breaka. Bardzo mocno w to wierzyłam, jak i cały zespół nas. Niestety, w tym ostatnim secie zabrakło nam już sił, rywalki wskoczyły na wyższe obroty i zaczęły grać natomiast piękną siatkówkę. Na po prostu przestało „siedzieć” to wszystko co potrafimy i jakoś piłka zaczęła być nagle „kwadratowa”. Były sytuacje, gdzie powinnyśmy wybronić piłkę czy zdobyć punkt, ale już nogi nie dawały rady i w tym zmęczeniu będę szukać przyczyny. No cóż, trzeba przyznać, że Chemik zagrał petardę w całym tym finale, a nam, widać, czegoś zabrakło. Może jednej, dwóch rzeczy, które miały dziewczyny z Polic. Ogromny szacunek dla nich i wielka gratulacje – mówiła Przybyła.
Złamane serce
– W przeciągu tych czterech meczów byliśmy słabszym zespołem. W przeciągu całego sezonu również byliśmy słabsi. graliśmy z Chemikiem siedem razy i przegraliśmy pięć i nie ma znaczenia, że po tie-breakach – mówi Bartłomiej Dąbrowski, II trener Developresu SkyRes.
-Po tym meczu jest złamane serce, bo byliśmy bardzo blisko, żeby zrobić coś wielkiego i wpisać się do historii klubowej żeńskiej siatkówki klubowej w Polsce. Niestety, historia nie pamięta pokonanych tylko zwycięzców. Nie chciałbym też tym jednym meczem przekreślać całego sezonu, bo jak emocje opadną, to dotrze to, że zrobiliśmy mimo wszystko coś fajnego. Medal to jedna rzecz, rozwinęliśmy kilka zawodniczek, to też jest bardzo istotne, a przecież one do tej pory nie grały o medale. W tym roku zagrały i z tego powinniśmy być dumni, bo to jest też część naszej pracy. Natomiast boli to, że nie ma tego złotego medalu i być może po prostu na to wszystko dalej trzeba czekać – kończy II szkoleniowiec zespołu z Rzeszowa.
Najtrudniej wywalczone mistrzostwo
Zgoła odmienna nastroje panowały w ekipie z Polic, która podkreślała klasę rywalek. – To było najtrudniej wywalczone mistrzostwo – mówi przyjmująca Natalia Mędrzyk. Czwarty mecz finałowy był dla nich ostatnim pod wodzą trenera Ferhata Akbasa, który wraca do Turcji. – To nowa sytuacja w przypadku Chemika. Dotychczas bywało tak, że drużyna dominowała przez całe rozgrywki. Tym razem musiałyśmy gonić resztę stawki. Jednak ani przez chwilę nie wątpiłyśmy w końcowy sukces. Nasza ciężka praca przyniosła efekty – powiedziała po finale kapitan Chemika Martyna Grajber. Na początku sezonu zespół wyglądał nieco inaczej. Z gry wypadły jednak dwie Kubanki: Giselle Silva zaszła w ciążę, a Wilma Salas doznała kontuzji. Potem urazy wykluczyły Igę Wasilewską i Katarzynę Połeć, a na początku rozgrywek także Natalię Mędrzyk. Klub reagował na bieżąco. W trakcie rozgrywek sprowadził Olgę Strantzali i Sinead Jack Kisal. – Obie bardzo nam pomogły i w sporej mierze także dzięki nim możemy cieszyć się z mistrzostwa – przyznała rozgrywająca Marlena Kowalewska.
– Zaczynałyśmy sezon od 10. miejsca w tabeli. Straciłyśmy trzy kluczowe zawodniczki. Skończyłyśmy na pierwszym miejscu. To było najtrudniej wywalczone mistrzostwo. Zwieńczyłyśmy je bardzo zaciętą rywalizacją finałową z Developresem – przyznała Mędrzyk. Przed rokiem Chemik ósmy tytuł wywalczył po przerwanym sezonie po rundzie zasadniczej, a medale zostały wręczone w kuluarach. – Dlatego tegoroczny sukces smakuje bardziej. Uważam, że tamten złoty medal sprzed roku też nam się należał, bo byłyśmy najlepsze, ale lepiej świętować po zwycięstwie w meczach bezpośrednich na parkiecie
– zauważyła Martyna Łukasik.
Determinacja i charakter
Dla Pauliny Maj-Erwardt tegoroczny tytuł jest czwartym w karierze. Pierwszy zdobyła jeszcze w Muszyniance, trzy kolejne z Chemikiem. – Decydujące znaczenie dla tego triumfu miał sobotni mecz w Rzeszowie. Tam troszeczkę złamałyśmy przeciwniczki. Dlatego byłam zupełnie spokojna o ten czwarty mecz w Policach. Wiedziałam, że go wygramy. Zwyciężyłyśmy w tych rozgrywkach charakterem, determinacją, a czasem skuteczną walką ze zmęczeniem – przyznała libero mistrzyń kraju, jednocześnie dając do zrozumienia, że planuje pozostać w Policach na kolejny sezon. Nie zostanie w Polsce natomiast główny architekt triumfu, trener Ferhat Akbas. Planuje wrócić do własnego kraju, gdzie obejmie zespół Eczacibasi Stambuł.
Finałowa rywalizacja była dla obu ekip niezwykle wyczerpująca, w trzech wcześniejszych meczach zwycięzcę wyłaniał tie-break. – Mam wrażenie, że gdyby był jeszcze piąty mecz, to ktoś by po drodze padł, więc chciałyśmy tego uniknąć – śmiała się po meczu Martyna Grajber, przyjmująca i kapitan Chemika. – Bardzo się cieszymy, że udało się to zamknąć w czterech spotkaniach. Wierzyłyśmy do końca, że znowu będziemy triumfować i mam nadzieję, że parę osób cofnie słowa, które wypowiedziały w połowie sezonu – powiedziała Grajber. – Bardzo się cieszymy, szczególnie że nasz sezon był usłany wzlotami i upadkami. Wiele kontuzji, wiele nieporozumień, dlatego cieszymy się, że potrafiłyśmy wszystko ułożyć wspólnie i jako zespół w tym meczu zdobyć mistrzostwo – podkreśliła Paulina Maj-Erwardt, libero Chemika. – Byłyśmy bardzo zmotywowane do wygrania tego meczu, nie traktowałyśmy ewentualnego piątego jako buforu bezpieczeństwa. Traktowałyśmy to spotkanie jako ostatni możliwy cel do osiągnięcia – przyznała Maj-Erwardt. Dla kilku siatkarek obu zespołów to nie jest koniec sezonu, bowiem 29 kwietnia rozpoczynają kolejny reprezentacyjny zgrupowaniem w Spale. Tam stawią się z Developresu: Marta Krajewska, Aleksandra Rasińska, Zuzanna Efimienko-Młotkowska, Anna Stencel oraz z Chemika: Agnieszka Kąkolewska, Martyna Grajber i Martyna Łukasik.
Grupa Azoty Chemik 3
Developres SkyRes 1
(25:23, 23:25, 25:22, 25:15)
Chemik: Kowalewska 5, Łukasik 7, Kąkolewska 13, Brakocevic-Canzian 23, Strantzali 6, Jack Kisal 12 oraz Maj-Erwardt (libero), Grajber, Bałdyga, Mędrzyk 6.
Developres: Krajewska 5, Blagojević 12, Efimienko-Młotkowska 4, Van Ryk 24, Lazić 10, Stencel 10 oraz Krzos (libero), Przybyła (libero), Grabka, Fidon-Lebleu 2, Rasińska 1, Kaczmar.
Sędziowali: S. Fiutek i M. Lagierski. MVP: Jovana Brakočević-Canzian. Stan rywalizacji o mistrzostwo Polski: 3-2 dla Chemika.
Rafał Myśliwiec


