Tłumy chętnych do poprawy matury

Około 271 tys. zdających, którzy w tym roku kończą liceum ogólnokształcące lub technikum obowiązkowo przystąpi do egzaminu na poziomie podstawowym z języka polskiego, matematyki oraz języka obcego nowożytnego. Absolwenci nie muszą pisać matury z jednego przedmiotu dodatkowego na poziomie rozszerzonym. Fot. AG/ Grzegorz Skowronek

Według danych Ministerstwa Edukacji i Nauki, matura ma być łatwiejsza, bo oparta o wymagania egzaminacyjne, a nie o podstawę programową. Wielu absolwentów postanowiło skorzystać z tej szansy, by poprawić swoje wyniki. Zgodnie z danymi resortu, do egzaminu maturalnego w 2021 r. przystąpi łącznie 95 946 absolwentów z lat ubiegłych, którzy rozwiążą ok. 209 000 arkuszy. To ponad dwa razy więcej niż rok temu.

Tegoroczna sesja egzaminacyjna rozpocznie się 4 maja i potrwa do 21 maja. Resort edukacji i nauki poinformował, że przystąpi do niej ok. 271 tys. tegorocznych absolwentów liceów ogólnokształcących i techników, a także absolwenci z lat ubiegłych, którzy zdecydowali się przystąpić do egzaminów niezdanych, z nowego przedmiotu, lub zdawanego wcześniej, aby podwyższyć jego wynik.
Przed rokiem absolwenci z wcześniejszych lat napisali łącznie ok. 92 890 egzaminów. Ci posiadający świadectwo dojrzałości uzyskane po zdaniu egzaminu dojrzałości dla absolwentów ponadpodstawowych szkół średnich, sprzed 2005 r. – ok. 390.
Jak się okazuje, tym razem ta liczba jest znacznie większa. Zgodnie z danymi MEiN, do egzaminu maturalnego w 2021 r. usiądzie łącznie 95 946 absolwentów z lat ubiegłych, którzy rozwiążą ok. 209 000 arkuszy, a więc ponad dwa razy więcej niż rok temu. Najwięcej, bo ponad 42 tysiące, stanowią zdający urodzeni w latach 1990 – 1999 (43,85 proc.) oraz 2000 – 2003 (48 895, co daje 50,96 proc.). Ale chęć poprawy matury wyrazili też starsi. Ponad 3 tysiące osób (3,32 proc.) to urodzeni w latach 1980 – 1989. W tej grupie przeszło 1,6 tys. (1,69 proc.) stanowią roczniki 1970 – 1979. Sporo mniej, bo „tylko” 158, to zdający, którzy przyszli na świat w latach 1960 – 1969. 18 maturzystów ma więcej niż 60 lat.

Ma być zdecydowanie łatwiej

Jak to wygląda w rzeszowskich szkołach? – U nas to raczej standardowa liczba. Zawsze mieliśmy dużo poprawiających matematykę. W tym roku na 170 zdających ten przedmiot 130 stanowią tegoroczni absolwenci – mówi Jadwiga Gargaś, dyrektor Zespołu Szkół Spożywczych w Rzeszowie. Zaznacza, że ze względu na zmianę przepisów, zgodnie z którymi tzw. starzy poprawkowicze muszą zdawać całą maturę w nowej formule, takich chętnych nie ma.
– Mam tylko poprawiających, którzy w ubiegłym roku nie zdali egzaminu z języka polskiego i matematyki oraz kilkanaście osób poprawiających wyniki. Ponieważ dziś trudno o pracę w gastronomii, czy hotelarstwie, pomyśleli, że trzeba się dalej kształcić – tłumaczy dyrektor Gargaś. – Myślę, że więcej osób może być w liceach. To niepowtarzalna okazja, by polepszyć wynik.
– U nas liczba poprawiających jest nieco wyższa niż przed rokiem. W liceum ogólnokształcącym mamy 13 takich osób, natomiast w technikum – 36. Zwykle było ich ok. 20 – informuje Agnieszka Galos, wicedyrektor Zespołu Szkół nr 2 w Rzeszowie. – Wielu zdających to absolwenci z ubiegłego roku, kiedy wyniki nie były rewelacyjne – zauważa. Najczęściej chcą poprawić swoje osiągnięcia głównie z angielskiego, matematyki, historii, czy chemii. Jeden z uczniów wcześniej w ogóle jej nie zdawał, czyli zapewne jest mu potrzebna przy rekrutacji na studia – domyśla się Agnieszka Galos.
W IV LO w Rzeszowie nie ma szokującego wzrostu w tym względzie.
– Co roku mamy grupę uczniów, którzy chcą podnieść wynik z biologii czy chemii. Zazwyczaj próbują się dostać na medycynę. Na przykład jedna z absolwentek studiuje psychologię biznesu, ale stwierdziła, że jednak woli medycynę. Chce podnieść wynik z biologii, by mieć większą sumę punktów potrzebną przy rekrutacji – tłumaczy Danuta Stępień, dyrektor IV LO w Rzeszowie. – Czasem absolwenci jeszcze raz zdają matematykę, bardzo rzadko języki obce, bo mamy z nich świetne wyniki.
Dyrektor IX LO w Rzeszowie również nie musi się martwić o zapewnienie miejsca dla dodatkowych piszących. – Matura poszła u nas bardzo dobrze, więc nie ma takich potrzeb. Jednemu uczniowi się nie powiodło i on będzie poprawiał – zaznacza Marian Pietryka. Nie dziwi go jednak wzrost chętnych. – Zakres materiału został okrojony, stąd duże zainteresowanie. Liczą, że będzie łatwiej. Myślę, że faktycznie pojawią się zdecydowanie prostsze pytania niż zwykle – przewiduje dyr. Pietryka. – Zresztą nie ma się co dziwić. To praktycznie rok, a nawet półtora roku wyciągnięte ze „szkolnego życiorysu”.
wk

One Response to "Tłumy chętnych do poprawy matury"

Leave a Reply

Your email address will not be published.