Ryszard Czarnecki, europoseł PiS, który Polskę w Europie „rozsławia”

Po zwróceniu się do posła o wyjaśnienia, PE podjął decyzję o odzyskaniu nienależnie wydanych pieniędzy (wydatki na zwrot kosztów podróży nie są zgodne z wewnętrznymi przepisami dotyczącymi wykorzystania dodatków) – poinformował Parlament Europejski w odpowiedzi przesłanej do redakcji TVN 24. Ryszard Czarnecki, według tego komunikatu rozpoczął już zwrot pieniędzy do PE. Ile zwrócił? O tym brukselscy urzędnicy nie poinformowali. Nieoficjalnie mówi się nawet o 100 tys. euro. Fot. Jakub Poczycki /Agencja Gazeta

Ostatnio o Ryszardzie Czarneckim, europośle PiS, jest głośno. Wyłudził od Parlamentu Europejskiego 100 tys. euro z tytułu nienależnej mu kilometrówki. Nie jest to jednak bynajmniej jedyny „wyczyn” tego polityka. Ma na sumieniu i inne „grzeszki”, a jego wypowiedzi świadczące o nienachalnym intelekcie to prawdziwe „złote myśli”.

Ryszard Czarnecki, dziś wierny Jarosławowi Kaczyńskiemu członek PiS, karierę polityczną zaczynał, współtworząc Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe. W 2004 roku wstąpił do Samoobrony Andrzeja Leppera, z której wydalono go po tym, jak sprzeciwiał się opuszczeniu przez partię koalicji rządowej z PiS w 2007 roku. We wrześniu 2008 roku został członkiem PiS. Choć trudno w to uwierzyć słuchając go, R. Czarnecki jest wykształconym człowiekiem. Skończył studia na Wydziale Filozoficzno-Historycznym Uniwersytetu Wrocławskiego, zaś europosłem jest już kolejny raz.
Nie można jednak niestety powiedzieć, że Czarnecki nas w Europie rozsławia. Przeciwnie nawet. Niedawno wyszło na jaw, że europoseł PiS nieźle kombinował, rozliczając sobie z Parlamentem Europejskim tzw. kilometrówkę, czyli zwrot kosztów za służbowe podróże. Czarnecki nie tylko oszukiwał, że mieszka w Jaśle na Podkarpaciu i tamże podróżuje z Brukseli i z powrotem, ale też utrzymywał, że przemieszcza się bez względu na porę roku samochodem typu kabriolet. Tyle, że unijni urzędnicy z OLAF ( Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych) przyjrzeli się tym rozliczeniom i okazało się, że Czarnecki w Jaśle nie mieszka i nigdy nie mieszkał, a kabriolet, którym niby miał jeździć, został dawno zezłomowany! Parlament Europejski zażąda zwrotu 100 tys. euro za wyłudzaną przez ładnych parę lat kilometrówkę, zawiadomiono też prokuraturę. Sprawą mają zajmować się śledczy z Zamościa, ale na razie milczą jak zaklęci. Za to partyjni koledzy Czarneckiego utrzymują, że europoseł najpewniej nie zrozumiał unijnych przepisów i doszło do nieporozumienia. Każdy wszak może nie zrozumieć, że nie wolno kłamać, gdzie się mieszka i czym odbywa służbowe podróże. A Czarnecki 100 tys. euro już zwrócił PE. Przy okazji wyszło na jaw, że dla niego taka kwota to „pikuś”. Jak wynika z jego zeszłorocznego oświadczenia, Czarnecki zgromadził 750 tys. złotych samych oszczędności, a jego dochody jako posła wyniosły 106 tys. euro brutto. Europoseł posiada również trzy mieszkania, które łącznie warte są ponad 4,3 mln złotych.
Ryszard Czarnecki już wcześniej dał się poznać międzynarodowemu grodu europarlamentarzystów. 1 lipca 2018 roku został wybrany jednym z wiceprzewodniczących PE. We wrześniu 2018 roku w rozmowie z portalem Niezależna.pl europoseł PiS porównał europosłankę PO do szmalcowników! – Podczas II wojny światowej mieliśmy szmalcowników, a dzisiaj mamy Różę von Thun und Hohenstein i niestety, wpisuje się ona w pewną tradycję – stwierdził. Te słowa oburzyły europarlamentarzystów czterech frakcji i postawiono wniosek o odwołanie Czarneckiego z wiceszefa PE. Ten nie umiał się z tym pogodzić i zrobił w PE „szoł” z ulotkami wzywającymi do pozostawienia go na „stołku” o treści „Dziś to jestem ja, jutro możesz być to ty” , ale nie pomogło i Czarneckiego odwołano. Europoseł ma doświadczenie w pisaniu ulotek o sobie. Kiedyś pisał je, chwaląc się za świetny wywiad i w ogóle za całokształt i kolportował wśród partyjnych kolegów jako …opinie obywateli.
Róża Thun to jednak nie jedyna obrażana przez R. Czarneckiego osoba. Na przykład o Januszu Korwin Mikke ten powiedział, że: – Niemal wiecznie przegrany Janusz Korwin-Mikke jest człowiekiem inteligentnym, ale niestety pełni rolę tzw. pożytecznego idioty. Natomiast internautce, która zarzucała mu „ciągnięcie kasy z PE”, europoseł odpisał na Twitterze: „O ciągnięciu Pani pewnie wie lepiej ode mnie”. Jeśli do tego dodamy, że R. Czarnecki za stosowne uznaje zdejmowanie butów na lotnisku w Brukseli w upalny dzień i prezentowanie przy tym dziurawych skarpet, to mamy już pełen obraz tego „wybitnego” polskiego polityka z grona prawych i sprawiedliwych. No, ale przecież mówi się za kultowym polskim filmem, że „wszystkie Ryśki to fajne chłopaki”.

Monika Kamińska

17 Responses to "Ryszard Czarnecki, europoseł PiS, który Polskę w Europie „rozsławia”"

Leave a Reply

Your email address will not be published.