Stal lepsza od wicelidera!

Gol Marcina Flisa zapewnił PGE Stali Mielec zwycięstwo we wczorajszym meczu z Pogonią Szczecin. Fot. Marta Badowska / Dzień Dobry Mielec

Walcząca o utrzymanie się w gronie ekstraklasowych drużyn PGE Stal Mielec pokonała wczoraj dotychczasowego wicelidera ze Szczecina. Gospodarze może i nie byli lepsi w starciu z Pogonią, nie strzelali tak często, jak w poprzednich meczach, ale tym razem zagrali skutecznie, co przełożyło się na bezcenny komplet punktów.

– Na pewno ten wynik i ta gra – bo była ona lepsza niż z Zagłębiem Lubin – rokuje optymizm na najbliższe mecze – mówił po środowym, zremisowanym 3-3 spotkaniu z Jagiellonią Białystok trener PGE Stali, Włodzimierz Gąsior. Gospodarze do wczorajszego meczu z Pogonią przystępowali zmobilizowani wynikiem meczu w Bielsku-Białej, gdzie tamtejsze Podbeskidzie pokonało Lecha Poznań 1-0 i odskoczyło mielczanom na dystans 3 pkt. To z kolei oznaczało, że jeśli mielczanie chcą zrównać się punktami ze swoim bezpośrednim rywalem w walce o uniknięcie degradacji, muszą pokonać Pogoń. Łatwiej powiedzieć, trudniej wykonać. Wicelider PKO BP Ekstraklasy w tym sezonie już 7 razy (drugi wynik po Legii Warszawa – przyp. red.) przywoził komplet punktów z obcych stadionów, a to oznaczało, że również wczoraj w Mielcu wysoko zawiesi poprzeczkę. Po wzajemnym badaniu sił przez pierwszy kwadrans, to gospodarze zadali pierwszy cios. Piłkę z autu wrzucił Petteri Forsell, tę przedłużył Jonathan de Amo, a całą akcję miejscowych wykończył uderzeniem głową Marcin Flis. – Jak ktoś śledzi nasze mecze, w to w każdym spotkaniu wykonujemy praktycznie ten sam wariant wrzucania piłki z autu. To jest ćwiczone i to na pewno nie był przypadek. Wszyscy wiemy, jak bardzo ważny jest to dla nas mecz i jak bardzo ważne jest w nim nasze zwycięstwo – mówił w przerwie strzelec bramki dla PGE Stali. Stracona bramka najwyraźniej mocno podrażniła podopiecznych Kosty Runjaicia, bowiem już do końca I połowy dyktowali oni warunki gry, często spychając Stal do głębokiej defensywy. Ta jednak przed przerwą nie dała się zaskoczyć, chociaż okazji do wyrównania goście mieli kilka. W 33. min najpierw skuteczną interwencją popisał się Rafał Strączek, a potem strzał Michała Kucharczyka został zablokowany. W doliczonym do pierwszej połowy czasie gry mielczanie mogli mówić o sporym szczęściu po tym, jak po uderzeniu Marcina Malca piłkę z 3. metra wybił Forsell. – Możemy mieć nawet 10 procent posiadania piłki, ale wygrajmy ten mecz – mówił w przerwie Flis, nawiązując do statystyki posiadania piłki, w której zdecydowanie górowała Pogoń. PGE Stal za to dużo biegała i przed przerwą to właśnie wysokim pressingiem i ofiarnością zasłużyła sobie na prowadzenie.
Od pierwszego gwizdka oznajmiającego początek II połowy na bramkę gospodarzy ruszyła szczecińska nawałnica. Gospodarze mieli duże problemy, by przekroczyć środkową linię boiska, goście z kolei raz za razem niepokoili mielecką defensywę i Rafała Strączka. Widząc, co się dzieje na boisku, trener Włodzimierz Gąsior zdecydował się na dwie zmiany, które miały wprowadzić nieco spokoju w poczynania jego podopiecznych. Obraz gry jednak nie zmienił się zbytnio. Warunki dalej dyktowała Pogoń, która za wszelką cenę dążyła do wyrównania. Bramka na 1-1 wisiała w powietrzu i tak na dobrą sprawę kwestią czasu było, kiedy defensywa PGE Stali pęknie. Z tego zdali sobie wreszcie sprawę chyba sami mielczanie, którzy po kwadransie gry po zmianie stron, wreszcie śmielej ruszyli do ataku i postraszyli obrońców i bramkarza Pogoni. Przed szansą na podwyższenie prowadzenie stanął Krystian Getinger, którego „bombę” zdołał jednak odbić do boku Dante Stipica. Po chwilowym zrywie miejscowych do głosu ponownie doszli przyjezdni. W 77. min Strączek wyszedł obronną ręką z sytuacji sam na sam z Kucharczykiem, a przed PGE Stalą zaczął się najtrudniejszy okres w tym meczu. W ostatnim kwadransie spotkania mielczanie w tym sezonie stracili już 10 goli. Ale nie tym razem, w czym największa zasługa golkipera gospodarzy, który już w doliczonym czasie (aż 6 min!
– przyp. red.) w znakomitym stylu obronił uderzenie głową Tomasa Podstawskiego.

W innych meczach: Górnik Zabrze – Wisła Płock 0-2, Podbeskidzie Bielsko-Biała – Lech Poznań 1-0, Raków Częstochowa – Śląsk Wrocław 2-0, Wisła Kraków – Cracovia 0-0, Zagłębie Lubin – Piast Gliwice 2-2, Warta Poznań – Jagiellonia Białystok 2-0, Lechia Gdańsk – Legia Warszawa zakończył się po zamknięciu numeru.

1. Legia 26 56 46-24
2. Pogoń 27 50 33-18
3. Raków 26 49 41-24
4. Warta 27 39 29-28
5. Zagłębie 27 39 37-35
6 Piast 27 39 35-28
7. Lechia 26 38 35-32
8. Śląsk 27 38 32-29
9. Lech 27 33 35-34
10. Górnik 27 33 27-30
11. Jagiellonia 27 33 36-44
12. Wisła P. 27 29 31-40
13. Wisła K. 27 29 35-38
14. Cracovia 27 28 26-30
15. Podbeskidzie 27 24 28-56
16. PGE Stal 26 24 28-44

W następnej kolejce: Lech Poznań – PGE Stal (1.05. – godz. 20).
mj

Leave a Reply

Your email address will not be published.