
ul. Staffa a Sikorskiego. Fot. Paweł Galek
Inwestycja, którą właśnie zrealizowano pomiędzy ul. Staffa a Sikorskiego, wzbudza kontrowersje. Suchej nitki na niej nie zostawił Jarosław Szczerba, radny z miejskiej komisji sportu. Powstały tam skwer nazwał spacerniakiem. W podobnym stylu skomentował boisko wielofunkcyjne i trampolinę dla dzieci. – To przedsięwzięcie budzi tylko śmiech i politowanie. Jestem nią zażenowany
– oświadczył Szczerba.
Prace w rejonie ul. Sikorskiego i Staffa rozpoczęto jesienią ub.r. W pierwszym etapie tej inwestycji rozebrano ogrodzenie wokół starego boiska, zniknęła też jego asfaltowa nawierzchnia. Przygotowano w ten sposób teren, na którym powstał niewielki skwer, a obok wielofunkcyjne boisko sportowe oraz trampolina dla dzieci. Prace zakończono niedawno.
„Czekać tylko na pierwsze kontuzje”
Bardzo krytycznie ocenia je radny Jarosław Szczerba z miejskiej komisji sportu (do niedawna jej przewodniczący). – Wydawało mi się, że nic bardziej kuriozalnego niż słynne poidełka za ok. 130 tys. zł nie może już powstać. A jednak się myliłem. Okazuje się, że inwestycja przy Staffa zdecydowanie wygrywa w konkursie na bubel dekady
– ironizuje.
– Zamiast skweru powstał spacerniak, bo inaczej nie da się nazwać tych kilku alejek. Który senior podczas upałów przyjdzie tu usiąść tu na ławce? Chyba taki, który na słońcu będzie chciał dostać udaru. Obok powstała trampolina. Powinno się budować kilka takich obiektów o różnej wielkości, tak by dziecko mogło przeskakiwać z większej na mniejszą. Co z zabezpieczeniem przed upadkiem? Nie ma. Czekać tylko na pierwsze kontuzje – przestrzega.
– A teraz najciekawsze, czyli boisko. Ono pierwotnie miało być wielofunkcyjne, a jest o wymiarach 13 x 14 m. W jaką grę zespołową można tutaj zagrać? Już spieszę z odpowiedzią – w żadną. Należało coś zrobić z gustem i klasą, coś, co będzie służyło rozwojowi młodych ludzi. Tymczasem ta inwestycja wzbudza tylko śmiech i politowanie. Sprzeciwiam się takiemu rozwojowi miasta – dodał Jarosław Szczerba.
Paweł Galek


