
i czeka na kogoś, kto ją przygarnie. Fot. archiwum autora
Historia uratowanej 5 lat temu w Bieszczadach małej niedźwiedzicy zainspirowała tarnobrzeskiego artystę Jana Chmielowca do upamiętnienia jej pomnikiem. Odlew misia, zgodnie z dżentelmeńską umową, miał ozdobić miejscowość, od której nazwano dzikie zwierzę. Sprawa się jednak skomplikowała.
W kwietniu 2016 roku leśnicy znaleźli w okolicy Cisnej dwumiesięczną niedźwiedzicę. Zwierzę było wychudzone i nie było przy nim matki. Nie miało praktycznie żadnych szans na przetrwanie w naturalnych warunkach. Ratunkiem dla osieroconej niedźwiedzicy okazał się pobyt w Ośrodku Rehabilitacji Zwierząt Chronionych w Przemyślu.
Zwierzę zyskało imię nawiązujące do miejscowości, w okolicy której zostało znalezione i zyskało ogólnopolską sławę. Gdy stan niedźwiedzicy był zadowalający, opiekę nad nią przejęło poznańskie zoo. Cisna stała się także inspiracją dla artysty Jana Chmielowca. Po dżentelmeńskich uzgodnieniach z jednym z radnych gminy Cisna ubiegłej kadencji ustalił, że wykona gliniany model niedźwiedzicy, który posłuży do wykonania odlewu misia. Gotowy pomnik miał stać się wabikiem dla turystów odwiedzających Cisną.
– Historia Cisnej budzi bardzo sympatyczne skojarzenia i stąd wziął się pomysł, aby uwiecznić niedźwiedzicę, ale i ludzi, którzy ją uratowali – mówi Jan Chmielowiec. Praca nad modelem trwała dość długo. – Powstał on na bazie szkieletu z desek i około 300 kg gliny. Gotowy model nie bez problemów przetransportowano do Starachowic, gdzie został przygotowany odlew w formie skorupy – opowiada twórca pomnika Cisnej, Jan Chmielowiec. Obecnie mierzący około 1,3 m miś jest już gotowy i czeka na miejsce, które miałby ozdobić.
Dlaczego nie Cisna?
– Umowa między mną a byłym radnym, który podjął temat, była umową dżentelmeńską. Nie mieliśmy spisanej żadnej umowy, a gdy po ostatnich wyborach nie został wybrany do Rady Gminy, jego możliwości promowania pomysłu zostały mocno ograniczone. Nowe władze gminy nie są zainteresowane pomnikiem Cisnej.
Koszt pomnika Cisnej to około 50 tys. złotych. Odlew znajduje się obecnie w Starachowicach u wykonawcy. Twórca pomnika szuka dla niego jednak miejsca, w którym mógłby zostać należycie wyeksponowany.
– Miś ma postać siedzącą, a jego łapy są tak wyrzeźbione, że może trzymać w nich np. beczkę – mówi Jan Chmielowiec, który nie kryje, że, jego zdaniem Cisna może być świetną wizytówką miejscowości, zajazdu, restauracji, hotelu czy każdego innego miejsca, w którym zatrzymują się turyści.
Prawdziwa Cisna opuściła Podkarpacie i cieszy zwiedzających poznańskie zoo. Czy pomnik niedźwiedzicy także wyjedzie poza Podkarpacie? Byłoby szkoda, bo historia, która była inspiracją do jego powstania, budzi wyłącznie pozytywne skojarzenia. Zdjęcie z takim misiem mogłoby trafić do niejednego rodzinnego albumu turystów odwiedzających nasze województwo i byłoby bezsprzecznie pięknym wspomnieniem.
Małgorzata Rokoszewska


