
Myślę, że czytelnicy tych słów znają pojęcie korelacji. Co, nieśmiało pozwolę sobie powiedzieć, nie znaczy, że każdy je rozumie. Część z nas utożsamia bowiem korelację ze związkiem przyczynowo-skutkowym i – jeśli słyszy o korelacji np. 30 proc. między dwoma zjawiskami, to uważa, że jedno na drugie jakoś fizycznie (właśnie w 30 proc.) wpływa.
A tu jest inaczej. Zjawiska korelują – znaczy, że sobie w jakimś procencie towarzyszą i owo towarzyszenie zgoła nie musi oznaczać powiązania logicznego; nawet w wypadku korelacji 100 proc.
Przykład: jest (albo było, ostatnio sprawy nie badałem) zwyczajem kolejarzy, że przed odjazdem pociągu ze stacji konduktor gwiżdże. Zgodzą się państwo zapewne łatwo, że ani gwizdek nie jest przyczyną ruchu pociągu, ani start maszyny nie jest przyczyną gwizdka. A korelacja wynosi tu właśnie 100 proc.
Inny przykład: załóżmy, że jakiejś chorobie towarzyszą zawsze dwa objawy; powiedzmy ból głowy i biegunka. W wypadku tej choroby obydwa objawy łączy stuprocentowa korelacja – co absolutnie nie znaczy, że ból głowy wywołuje biegunkę lub odwrotnie.
Jest oczywiście możliwe, że wysoka korelacja jest wynikiem wspólnej przyczyny obu zjawisk; tak jest właśnie w tym przykładzie.
Proszę o wybaczenie za ten przydługi wstęp teoretyczny, ale chcę opowiedzieć o pewnym zjawisku, które i mnie zadziwia, ale z całą pewnością nie ma charakteru przyczynowo-skutkowego, lecz jest w jakiś sposób znamienne.
Zrobiono mianowicie badania nad chęcią rozmaitych kategorii obywateli naszego kraju do poddania się szczepieniu przeciw wirusowi obecnej pandemii. I między innymi wyszło, że wygląda to całkiem inaczej wśród zwolenników różnych partii politycznych. No i antyszczepionkowców jest najwięcej wśród Konfederatów (połowa; czego się spodziewałem) i … zwolenników Hołowni (aż 36 proc).
Moja robocza hipoteza jest w tym wypadku taka, że w obu tych ugrupowaniach wyraźnie widać wpływ kościelnych bajań o „niegodziwości” szczepionek, rzekomo produkowanych z tkanek, pobranych od abortowanych dzieci.
Dlaczego jednak zdecydowanie najmniej zainteresowani szczepieniami są młodzi mężczyźni, w wieku 18-39 lat? Aż 42 proc. z nich nie chce się szczepić, a 1 proc. nie ma zdania. Tu już hipoteza o wpływie zaufania do opinii księży raczej nie działa…
Na dodatek 5 pkt procentowych więcej kobiet niż mężczyzn chce się zaszczepić. Jakiś pomysł – dlaczego?
Warto się zapoznać z wynikami całego badania, zrobionego przez IPSOS dla oko.press.
A tymczasem mamy 2 maja, dzień flagi i nabijamy się głównie z tego, że pewien ważny pan nie rozróżnia rezurekcji od insurekcji. Ciekawe jak z erekcją?
Bogdan Miś, matematyk, informatyk oraz wybitny polski dziennikarz prasowy i telewizyjny. Obecnie na emeryturze.



2 Responses to "Korelacja to nie to samo co zależność"