PiS kocha Unię, bo daje pieniądze, które „im się należą”

To, że politycy PiS nie kochają Unii Europejskiej, a czasem wręcz jej nienawidzą, to było wiadomo już od dawna. Jeszcze w 2013 roku ówczesna posłanka PiS, a dziś z woli rządzących sędzia w Trybunale Konstytucyjnym Julii Przylębskiej, Krystyna Pawłowicz w rozmowie z „Super Ekspresem” mówiła: – Unia Europejska jest dla mnie szmatą. SZ-M-A-T-Ą – odpowiadała pytana o swój stosunek do UE. – Naprawdę jest szmatą. To nie jest flaga żadnego państwa – podkreślała. – Po drugie symbolizuje twór (…), którego celem jest likwidacja państw narodowych i suwerenności Polski – kontynuowała. Inni politycy PiS wyrażali się o UE może mniej dosadnie, ale równie nieprzychylnie. – W moim podejściu do Unii nic się nie zmieniło. Nadal uważam, że nie ma takich pieniędzy, za które można by się pozbyć suwerenności – mówił prezes PiS i wicepremier ds. bezpieczeństwa Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla „Gazety Polskiej” w grudniu zeszłego roku. Zdaniem Kaczyńskiego i jego „świty”, UE miała zagrażać polskiej suwerenności poprzez oczekiwanie, że Polska będzie praworządna i będzie stosować się do unijnego prawa. Niechęć J. Kaczyńskiego i całego PiS-u do UE była tak wielka, że mówiło się nawet o dążeniu przez partię rządzącą do POLEXIT-u, czyli wyprowadzenia Polski z Unii.
Gdy się zatem wspomni tę widoczną i słyszalną na każdym kroku niechęć Zjednoczonej Prawicy do UE, to teraz można pęknąć ze śmiechu słysząc, jak politycy PiS ją wychwalają. Jeszcze śmieszniejsze jest, że przy tym bez cienia zażenowania łżą Polakom w żywe oczy, przedstawiając Koalicję Obywatelską jako formację …antyeuropejską! Dziwnym jakimś trafem politycy PiS nie pamiętają już, jak pluli na UE? Doprawdy ciężki przypadek amnezji, w dodatku zbiorowej.
Taki na przykład pan Marcin Warchoł, do niedawna członek Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry, od niedawna „robiący” za bezpartyjnego wiceminister sprawiedliwości i kandydat na prezydenta Rzeszowa w jednym, ostatnio tak pięknie wychwalał UE, wyliczając, co też za jej pieniądze będzie można zrobić dla Podkarpacia. – Z Krajowego Planu Odbudowy na nasze piękne Podkarpacie mogą trafić nawet 43 mld złotych (…). Te pieniądze trafią na Podkarpacie, trafią do Rzeszowa, trafią do naszych dzieci, do pacjentów, jeśli chodzi o szpitale, będą z tego budowane drogi, obwodnice – mówił Warchoł z prawdziwą pasją, aż dziw, że nie ze łzami w oczach! Gdyby ktoś nie pamiętał, to z równą pasją ten sam Marcin Warchoł nie tak dawno, bo w lipcu zeszłego roku, zarzucał UE akty bezprawia i stosowanie podwójnych standardów, gdy ta próbowała powstrzymać „reformę” sądownictwa w Polsce, która tak naprawdę jest upolitycznianiem wymiaru sprawiedliwości. Ten sam Marcin Warchoł krytykował też UE za wstrzymanie przez nią funduszy dla samorządów, które ogłosiły się strefami wolnymi od LGBT.
Premier Mateusz Morawiecki, który jeszcze niedawno nie mógł przeboleć, że Polska i Węgry, które nie chciały się zgodzić na to, by UE uzależniała swe dotacje od stanu praworządności w swoich państwach członkowskich, w końcu musiały się ugiąć, teraz o Wspólnocie mówi tak ciepło, że aż ze śmiechu robi się gorąco, ale najcieplej mówi o unijnych pieniądzach, wplatając w to swoim zwyczajem, kwieciste zwroty. – Warto z całą mocą podkreślić, że te środki, fundusze, nie mają żadnych barw, ani lewicowych, ani prawicowych, konserwatywnych, liberalnych czy jakichkolwiek innych. Mają tylko kolory biało-czerwone. To są środki, które należą do Polaków. Ciężka praca Polaków będzie wsparta dzięki inwestycjom – czyli krótko mówiąc, pieniądze unijne jednak nie śmierdzą, a ta kasa się Polsce po prostu należała.
Żeby jeszcze weselej było, dotychczasowe uniofoby ze Zjednoczonej Prawicy z siebie zrobili uniofilów, a z Koalicji Obywatelskiej ugrupowanie …antyunijne. Nie obyło się przy tym bez teorii spiskowych, bo te wszak są konikiem PiS-u. Taki np. były minister spraw zagranicznych, Witold Waszczykowski (tak, to ten co nawiązał stosunki dyplomatyczne z nieistniejącym państwem San Escobar) uznał, że doszło w Polsce do niemieckiej prowokacji! Po prostu Niemcy chcieli, by Polska nie dostała pieniędzy z Funduszu Odbudowy, bo stanowi ona dla Niemiec zagrożenie. Nie militarne co prawda, ale ekonomiczne. Tak bowiem u nas dostatnio i tak się błyskawicznie rozwijamy gospodarczo, że niemiecką gospodarkę wnet dogonimy, a zaraz potem przegonimy! A znów znany ze swej „błyskotliwości” poseł PiS, Marek Suski uznał, że w Polsce mamy do czynienia z siłami antyeuropejskimi, a ich trzon stanowi …Koalicja Obywatelska. No doprawdy takie coś głośno powiedzieć, to odwagę ma tylko M. Suski, bo jemu specyficzna reputacja na to pozwala.
Choć wydaje się, że tylko człowiek kompletnie oszołomiony mógłby w te brednie uwierzyć i nie pamiętać, jak Zjednoczona Prawica pluła na UE, to – nie miejmy złudzeń – tę kłamliwą retorykę „kupią” ci, którzy po prostu wierzą we wszystko, co im rządowe i prorządowe media zaserwują. Wkrótce dowiemy się pewnie nowych rewelacji o nowych sukcesach naszego rządu. Tylko patrzeć …

Redaktor Monika Kamińska

6 Responses to "PiS kocha Unię, bo daje pieniądze, które „im się należą”"

Leave a Reply

Your email address will not be published.