Prześwietlamy majątki kandydatów na prezydenta Rzeszowa

Fot. Archiwum

Co stoi w ich garażu, jakie mają nieruchomości i ile zarabiają? Zajrzeliśmy do oświadczeń majątkowych osób ubiegających się
o urząd prezydenta stolicy Podkarpacia. Czy którakolwiek z nich może się pochwalić tak dużym majątkiem, jakiego dorobił się ustępujący włodarz miasta? A komu najbardziej opłaci się zwycięstwo w wyborach?

Z ostatniego oświadczenia majątkowego prezydenta Tadeusza Ferenca wynika, że jako włodarz miasta mógł liczyć na 146 tys. zł rocznie, ale pobierał również emeryturę w wys. 159,6 tys. zł, a za wynajmowane z żoną mieszkanie 42 tys. zł. Dzięki temu zgromadził na swoim koncie ponad 426 tys. zł oraz 3,8 tys. dol. Nie od dziś wiadomo, że mógł się także pochwalić kilkoma nieruchomościami. Jego 150-metrowy dom wart jest 400 tys. zł, a trzy mieszkania oszacowano łącznie na 736 tys zł. Do tego dochodziły działki, budynek gospodarczy i garaż (wszystko za ok. 887 tys. zł), w którym parkował mercedesem z 2015 r.
Jak widać, Tadeusz Ferenc był milionerem, a jak przedstawiają się majątki kandydatów, którzy aspirują do tego, by zająć po nim fotel w ratuszu?

Oszczędna wojewoda

Na pierwszy ogień jedyna kandydatka – Ewa Leniart. W latach 2002 – 2005 była kierownikiem Referatu Prawno-Organizacyjnego w Oddziale Instytutu Pamięci Narodowej w Rzeszowie. Od grudnia 2005 r. do stycznia 2007 r. była koordynatorem, a następnie dyrektorem Gabinetu Wojewody w Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim w Rzeszowie. W 2007 r. została dyrektorem IPN w Rzeszowie. W latach 2015
– 2019 pełniła funkcję wojewody podkarpackiego. Po ostatnich wyborach parlamentarnych została wybrana na posła, ale wróciła do stolicy Podkarpacia, by od 13 stycznia 2020 r. ponownie objąć stanowisko wojewody.
Gdy zaczęła rządzić w województwie, Ewa Leniart posiadała 170-metrowy dom położony na 26-arowej działce, a także trzy grunty o pow. 0,62 ha. Mogła się też pochwalić sporymi zasobami pieniężnymi opiewającymi na 149,6 tys. zł oraz 13,8 tys. dol.
Początkująca wojewoda jeździła toyotą RAV4 z 2013 r. i mazdą 6 z 2014 r., na którą zaciągnęła kredyt w kwocie 59 zł. Stabilizację finansową zapewniały zarobki w IPN-ie, urzędzie wojewódzkim oraz na Uniwersytecie Rzeszowskim (175,8 tys. zł). Po kilku latach obecna kandydatka na prezydenta Rzeszowa pozbyła się mazdy, a w jej garażu została tylko toyota. Wzbogaciła się za to o kolejne nieruchomości. Nabyła dom o pow. 115 mkw. oraz 55-metrowe mieszkanie. Wzrosły również jej oszczędności. Kilka lat później na jej koncie było ponad 137 tys. zł, a do tego trochę ponad 14 tys. dol. W PUW zarobiła 155 tys. zł, na UR – 62 tys. zł, natomiast w ramach renty rodzinnej otrzymała – 132 tys. zł. Do tego doszedł wynajem mieszkania (5 tys. zł). Ewa Leniart musi jednak spłacić dwa kredyty na zakup mieszkania oraz domu.

Biblioteczka najcenniejsza

Kolejny z ubiegających się o fotel szefa miasta to Grzegorz Braun. Reżyser, publicysta, wykładowca, działacz społeczny i polityczny. Prezes partii politycznej Konfederacja Korony Polskiej i jeden z liderów federacyjnej partii Konfederacja Wolność i Niepodległość. W 2015 r. ubiegał się o prezydenturę Polski, 4 lata później
– Gdańska. Z sukcesem zakończył jednak tylko ostatnie wybory parlamentarne.
Na początku kadencji na koncie posła widniało odpowiednio: 11 tys. zł i 24 dol. Kilka miesięcy później zostało już „tylko”: 3308 zł i 10 dol. Polityk nie ma mieszkania, działki, samochodu, ani kredytów. Najcenniejszą rzeczą, jaką posiada, są książki, których wartość przekracza 10 tys. zł.
Od 2015 r. Grzegorz Braun wchodzi w skład rady Fundacja Osuchowa, a od 2018 r. jest członkiem rady fundatorów Fundacja Pobudka. Nie uzyskał jednak z tego tytułu dochodów. Z czego więc się utrzymuje? Choć o tym nie wspomina, na pewno z pensji poselskiej (polscy parlamentarzyści otrzymują co miesiąc: 9,9 tys. zł brutto uposażenia poselskiego i 2,5 tys. zł brutto diety parlamentarnej, a ponadto 1,250 tys. zł brutto
– ryczałt na prowadzenie biura poselskiego).
Znany ze swojej działalności w Internecie przyznał się za to do zarobku z reklam umieszczanych na jego kanale na portalu YouTube, a także z tytułu praw autorskich, umów, tantiem. Tylko w 2019 r. zyskał w ten sposób dochód rzędu prawie 102 tys. zł

Wieloletni radny miasta

Następny kandydat to Konrad Fijołek. Wieloletni samorządowiec i szef klubu radnych Rozwój Rzeszowa w 2001 r. objął mandat radnego III kadencji Rady Miasta Rzeszowa (1998 – 2002), a w kolejnych kadencjach uzyskiwał reelekcję. W latach 2006 – 2010, jako najmłodszy w historii, pełnił funkcję przewodniczącego Rady Miasta Rzeszowa, a od 2014 r. został jej wiceprzewodniczącym. Na co dzień pracuje jako główny specjalista w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Podkarpackiego.
Jak zmieniał się jego dobytek? Jeszcze w 2014 r. Konrad Fijołek miał na koncie 2 tys. zł. Był współwłaścicielem domu o pow. 178 mkw. wycenionego na 400 tys. zł oraz działki i garażu wartych 120 tys. zł. W oświadczeniu majątkowym przyznał również, że posiada 1/6 własności 67-metrowego mieszkania oszacowanego na 220 tys. zł.
7 lat później nic się nie zmieniło, choć oszczędności nieco wzrosły. Nieco, bo do 6 tys. zł. Ale wiceprzewodniczący RM pozyskał też więcej źródeł zarobku. Oprócz diety radnego (29,4 tys. zł) oraz umowy o pracę w urzędzie marszałkowskim (97 tys. zł), zyskał 1,5 tys. zł za zasiadanie w radzie nadzorczej Sport Lesko, a jako członek rady nadzorczej Leskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego Sp. z o.o. osiągnął prawie 4 tys. dochodu. W rubryce inne wpisał 1977 zł. Niestety, oprócz zysków Konrad Fijołek ma też zobowiązanie w postaci kredytu hipotecznego. Do spłaty pozostało mu 50 tys. zł.

Ministerialne zarobki

Na koniec pierwsza z osób, która wyraziła chęć startu, czyli Marcin Warchoł. W przeszłości asystent ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, następnie Rzecznika Praw Obywatelskich. Był doradcą Klubu Poselskiego Ruch Palikota. W październiku 2019 r. w wyborach parlamentarnych dostał się do Sejmu z listy PiS (jako przedstawiciel Solidarnej Polski). Obecnie jest sekretarzem stanu w resorcie sprawiedliwości.
Na początku poselskiej kariery Marcin Warchoł miał na koncie ok. 25 tys. zł. Po roku pomnożył swoje oszczędności do ok. 43 tys. zł. Ale wiceminister ma też do uregulowania kredyt mieszkaniowy (do spłaty pozostało mu 424 tys. zł) oraz pożyczkę opiewającą na nieco ponad 18 tys. zł.
W oświadczeniu majątkowym przyznał, że jako adiunkt na wydziale prawa i administracji Uniwersytetu Warszawskiego zarobił 4645 zł, ale to raczej nie jest kwota, z której mógłby spłacić owe zobowiązania. Jaką pensję Marcin Warchoł otrzymuje w Ministerstwie Sprawiedliwości? Tego można się domyślać, bo sam się tym nie chwali. Średnie miesięczne wynagrodzenie wiceministra w 2019 r. wyniosło ponad 12 tys. zł brutto. Kilkudziesięciu wiceministrów pobiera też diety poselskie. Nie można narzekać.
Marcin Warchoł podkreślał na początku kampanii, że kupił w Rzeszowie mieszkanie. Jak się okazuje, spore, bo w dokumencie, który przedstawił, zdradził, że ma 87 mkw. a jego wartość oszacował na 800 tys. zł. Jest też współwłaścicielem działki rolnej o pow. 1ha – za 40 tys. zł oraz budowlanej o pow. 14 arów za 60 tys.
Gdyby ktoś był ciekawy, co stoi w garażu drugiego najważniejszego człowieka w resorcie sprawiedliwości, zdradzamy, że jest to skromny hyundai tuscon z 2006 r.

wk

12 Responses to "Prześwietlamy majątki kandydatów na prezydenta Rzeszowa"

Leave a Reply

Your email address will not be published.