
– Zalegam z opłatami – za prąd, gaz, wodę i wywóz śmieci. Rachunki spłacam ratami – mówi pani Janina z gminy Boguchwała, emerytka chora na stwardnienie rozsiane. – Na zakupy, jeśli zdrowie mi akurat pozwala, chodzę tylko do małych sklepów i na bazarek. Zawsze z kartką. Mam na niej zapisane, co konkretnie mam kupić, no i ile mogę wydać. Nie kupuję mięsa ani wędliny. Muszę liczyć się z każdą złotówką.
Inaczej się nie da. Pani Janina dostaje co miesiąc 1026 zł emerytury. Tych pieniędzy nie starcza jej ani na życie, ani na opłaty. – Jestem chora na stwardnienie rozsiane. To poważna choroba. Na leki muszę wydać od 500 do 600 zł – nie kryje. – Tylko na święta mogę sobie pozwolić na zakup wędlin i to tych najtańszych. Sok i colę też kupuję tylko w okresie świąt, gdy zaoszczędzę trochę pieniędzy. Mam czworo wnuków, ale na ich urodziny kupuję tylko czekoladę i drobne upominki. Na coś lepszego dla nich już mnie nie stać.
Pani Janina przepracowała kilka lat w spółdzielni krawieckiej, od 1976 do 1982 roku. Przez długi czas zajmowała się obłożnie chorą córką. To też, według niej, powinno być wliczone w staż pracy i wtedy jej świadczenie emerytalne mogłoby być wyższe. – Przecież opieka nad moim dzieckiem to też była praca i to przez 24 godziny na dobę przez 365 dni w roku – mówi seniorka. – Starałam się o dodatek 500 plus dla emerytów, ale mi go nie przyznano, bo usłyszałam od urzędnika, że mogę chodzić, to i mogę dorobić. A ja nie mogę normalnie funkcjonować z powodu choroby. Jestem osłabiona, mam skurcze i sztywność mięśni, odczuwam ciężkość i ból nóg. To wszystko jest nie do zniesienia.
W skrajnym ubóstwie
Pani Janina jest na emeryturze od trzech lat i świadczenie dostaje od KRUS-u. – Rząd powinien pomyśleć o takich ludziach jak ja – mówi. – To prawda, niewiele lat przepracowałam na etacie, ale pracowałam też w swoim gospodarstwie rolnym i zajmowałam się obłożnie chorą córką. Premier, ministrowie i posłowie nie zdają sobie sprawy, jak wygląda życie, gdy dostaje się miesięcznie tylko nieco ponad tysiąc złotych. Może gdyby dostawali tyle samo co ja, to zrozumieliby, jak jest mi ciężko. Ja nie proszę o wielkie pieniądze. Gdyby moja emerytura była wyższa o 500 złotych, to moje życie byłoby łatwiejsze. Co z tego, że dostałam trzynastą emeryturę, jak musiałam wydać ją na spłatę zaległych rachunków.
W takiej sytuacji jak pani Janina jest więcej osób. W grudniu 2020 roku aż 310 tysięcy osób otrzymało emerytury niższe niż minimalna (czyli poniżej 938 zł na rękę), a co dwudziesty emeryt dostaje emeryturę rzędu 700, 500, a nawet 100 zł. Te głodowe pieniądze nie są w stanie zapewnić seniorom godnego życia. Nawet już wypłacona 13. emerytura i 14. emerytura, która trafi do emerytów w listopadzie, nie poprawi im sytuacji życiowej. Wielu z nich żyje w skrajnym ubóstwie.
W listopadzie br. ponad 9 mln osób otrzyma tzw. 14. emeryturę. Tymczasem strukturalne problemy systemu emerytalnego nasilają się. Tysiące seniorów, którzy dostają świadczenia poniżej minimalnej emerytury i ten dodatek, nie podniosą się z trudnej sytuacji życiowej.
Z danych rządu wynika, że czternasta emerytura trafi do 9,1 mln osób. Trzynasta emerytura została już wypłacona w kwietniu, a czternasta trafi do seniorów w listopadzie.
Jednorazowy prezent
Dla ubogich emerytów te dodatkowe emerytury to ważny wpływ do domowego budżetu, który pozwala zbliżyć się do granicy minimum socjalnego. To granica, powyżej której osoba przestaje być zagrożona ubóstwem. W drugim kwartale 2020 r. dla jednoosobowego gospodarstwa emeryckiego ta granica wyniosła 1257 zł netto, a dla dwojga emerytów – 1052 zł na osobę.
Jeśli doliczy się trzynastą i czternastą emeryturę do comiesięcznej emerytury, to dla osoby samodzielnej świadczenie minimalne wyniesie 1246 zł miesięcznie na rękę. To poniżej kwoty, którą określa się jako granicę ubóstwa relatywnego.
Dla osób z bardzo niskimi świadczeniami, te dwie dodatkowe emerytury nic systemowo nie zmienią. Dalej podstawowa kwota ich comiesięcznego przelewu od ZUS może być dramatycznie niska. Emerytura minimalna przysługuje: mężczyznom po 25 latach okresów składkowych i nieskładkowych, a kobietom po 20 latach okresów składkowych i nieskładkowych. Brak wymaganego do emerytury stażu składkowego częściej dotyczy kobiet. Głównie dlatego, że rezygnują z pracy zawodowej, by zająć się opieką nad dziećmi lub rodzicami. Powodem jest też niższy wiek emerytalny. Według statystyk GUS, 84 procent osób z głodowymi emeryturami to kobiety.
Naprawić system
Według analityków, znacznie lepiej byłoby, gdyby zamiast wydłużania wieku emerytalnego, skracano wymagania stażowe do 10 lub 15 lat. Szczególnie zyskałyby na tym kobiety. Dla nich bowiem przerwy w pracy wciąż są największą przeszkodą w osiągnięciu świadczenia minimalnego.
Eksperci od zabezpieczenia społecznego twierdzą, że należy zbadać, dlaczego ludzie nie wypracowują godnych emerytur. Okazuje się, że w dużej mierze związane jest to z problemem samozatrudnienia. Ubóstwo wśród emerytów mogłoby zredukować szersze przyznawanie im emerytury minimalnej.
Mariusz Andres
Dominik Łazarz,
ekonomista Wyższej Szkoły
Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie:– Emerytura dziś jest uzależniona od stażu pracy i wysokości zarobków, czyli de facto od liczby składek jakie odprowadziliśmy do systemu. Niestety, obecny układ rządzący cofnął reformę emerytalną, która została przeprowadzona przez poprzednią ekipę, a trzeba zaznaczyć, że była ona rozłożona maksymalnie w czasie. Powoduje to, że mamy coraz większą lukę
w ZUS i budżet państwa, czyli my, wszyscy podatnicy, musimy coraz więcej dopłacać do systemu emerytalnego i, co najgorsze, ten stan się nie zmieni w przewidywanej przyszłości. Tzw. 13 i 14 emerytura jest świadczeniem potrzebnym dla najuboższych emerytów, lecz także wyborczą „zachętą” i nie rozwiąże systemowo problemu pomocy najuboższym emerytom. Ponad 80 procent osób z głodowymi emeryturami to kobiety, z prostego powodu
– przechodzą na emeryturę wcześniej niż mężczyźni, dodatkowo żyją dłużej, a ich zarobki z reguły są mniejsze. Tak więc wydłuża się okres prognozowany wypłacania emerytury, a zgromadzone środki są często mniejsze niż mężczyzn.



8 Responses to "Niech premier pożyje za 1000 zł!"