
Mieszkańcy Załuża od lat walczą o remont dziurawej drogi. Liczyli na rządowe dofinansowanie, ale go nie dostali. Dlaczego? – Nie wiem, nie dostaliśmy uzasadnienia tej decyzji
– komentuje Katarzyna Borys, sołtyska Załuża. Każdy robi co może, aby nagłośnić sprawę. Mieszkańcy, miejscowi działacze i włodarze szukają wsparcia u wojewody i marszałka, a także u posłów i senatorów.
O fatalnym stanie drogi w Załużu pisaliśmy na łamach Super Nowości po tym, kiedy wojewoda ogłosiła wyniki naboru do Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg. Okazało się, że w powiecie sanockim dofinansowanie uzyskały trzy drogi, a ta w Załużu, mimo że jest w fatalnym stanie, nie. – Nie ma nas nawet na liście rezerwowej – denerwuje się sołtyska Załuża. – Nie wiemy, jakie były kryteria oceniania wniosków. Jesteśmy bardzo rozczarowani i zwyczajnie, po ludzku wściekli, bo o remont walczymy od lat – komentuje Katarzyna Borys.
Jak informuje, mieszkańcy nie zamierzają tak zostawić tej sprawy. W miniony piątek Stowarzyszenie Mieszkańców i Sympatyków Załuża złożyło w starostwie sanockim i u posła Piotra Uruskiego pisma i petycje podpisane przez kilkuset mieszkańców. Czekamy na odzew – mówi sołtyska. Pisma zostały także wysłane do wojewody podkarpackiej i marszałka województwa podkarpackiego.
Mieszkańcy nie wykluczają protestu i blokady drogi. Termin został już wstępnie wyznaczony na czerwiec bądź lipiec.
Zdecydowała polityka?
O remont drogi walczy także Tomasz Gankiewicz, były sołtys Załuża, teraz radny Rady Powiatu Sanockiego i działacz ruchu Polska 2050. Zaprosił do wioski senatora Jacka Burego i posła Tomasza Zimocha., aby na własne oczy zobaczyli, jak wygląda miejscowa droga. – Znajdujemy się na granicy powiatów sanockiego i leskiego, odcinek leski jest zrobiony, a nasz dziurawy i od lat jedynie miejscowo łatany – mówił, wskazując fatalny stan nawierzchni.
Dwa odcinki w centrum wioski mierzące 200 i 300 metrów udało się wyremontować w 2010 roku z funduszy na usuwanie skutków powodzi. Od tego czasu mieszkańcy bezskutecznie walczą o remont pozostałych dwóch kilometrów drogi. – W starostwie ciągle słyszymy, że są pilniejsze rzeczy – komentuje. – Mamy żal do starostwa, że przeciąga remont i mało skutecznie zabiega o środki na ten cel – dodaje.
Jak przekonuje, remont jest konieczny nie tylko ze względu na mieszkańców, ale także turystów, którzy chcąc ominąć korki w Sanoku i Lesku, właśnie przez Załuż jadą w Bieszczady. – To droga powiatowa, która łączy dwie drogi krajowe na Przemyśl i Bieszczady. W sezonie turystycznym na drodze jest tłok – mówi. To też alternatywna trasa, z której kierowcy korzystają, kiedy w Sanoku są utrudnienia w ruchu spowodowane remontami lub wypadkiem komunikacyjnym.
Radny interweniował w tej sprawie w Wydziale Inwestycji i Zamówień Publicznych Starostwa Powiatowego w Sanoku.
– Chcę porównać wnioski z naszego powiatu, które dostały dofinansowanie z naszym. Jestem ciekawy, czym się różnią, dlaczego nasze zadanie nie znalazło się nawet na liście rezerwowej
– mówi nam Tomasz Gankiewicz, choć, jak przyznaje, jego zdaniem zdecydowała polityka. – Takie wnioski zawsze są punktowane, może sprawdzić, jaki zostały ocenione, a w przypadku ostatniego rozdania rządowych funduszy z Programu Rozwoju Dróg na stronie wojewody podkarpackiej nie ma w ogóle punktacji. Nie jest to transparentne – komentuje Gankiewicz.
Interwencja europsłanki
Głos w sprawie zabrała także europosłanka z Podkarpacia, Elżbieta Łukacijewska. Po interwencji mieszkańców Załuża wystosowała do starosty sanockiego Stanisława Chęcia apel o „podjęcie zdecydowanych kroków, które doprowadzą do remontu wspomnianego odcinka. Jest to nie tylko jedyna droga dojazdowa dla okolicznych mieszkańców, ale także ważna trasa dla turystów jadących w Bieszczady” – argumentuje Elżbieta Łukacijewska.
Zaapelowała też do starosty o szukanie innych źródeł finansowania.
Martyna Sokołowska



One Response to "Zdecydowała polityka?"