
Powrót dzieci i młodzieży do szkół po długiej przerwie spowodowanej pandemią niejednemu spędzał sen z oczu. Mowa tu o bliskich uczniów, ale też o nauczycielach i psychologach. No bo tak na dobrą sprawę nie wiadomo, jaki jest po zdalnym nauczaniu stan wiedzy uczniów, a także w jakiej są kondycji psychicznej i fizycznej, wracając do stacjonarnej nauki. Czy jest się czym martwić – czas pokaże. Tak czy tak jednak, troskę o młode pokolenie wykazać trzeba, bo ogólnie dobrze to wygląda. Takiej okazji oczywiście nie mogli przepuścić na ostatniej sesji przemyscy radni, bo wszak to wdzięczny i łatwy – wydawałoby się – sposób na autopromocję i pokazanie, jak bardzo im zależy na dzieciach, młodzieży, edukacji i w ogóle.
Niestety, choć temat wydawał się wdzięczny i łatwy, to już na starcie rzuciło się w oczy, że radni mu nie sprostają. Nie chodzi o to, że nie wiedzieli co powiedzieć, bo to naprawdę „bułka z masłem” – to samo się bowiem w takiej sytuacji mówi, co mówią wszyscy dokoła – uczniom trzeba pomóc, ułatwić, dać poczucie bezpieczeństwa i komfortu. Słowem, takie ogólne „bla bla bla”, a zabrzmi mądrze i dobrze! Problem w tym, że właśnie nie zabrzmiało dobrze. Rzec można nawet, że zabrzmiało wręcz groteskowo, bo do wypowiadania się na temat przemyskich uczniów powołanie poczuli głównie radni będący z zawodu nauczycielami. No zabrali głos i tu – jak się to mówi – czar prysł.
Od tego jak niby „po polsku” mówią niektórzy przemyscy radni, także – o zgrozo – ci będący nauczycielami przeciętnie (!) dbającej o czystość ojczystego języka osobie włosy jeżą się na głowie. Na przykład „dołanczają” się do tego, co powiedział przedmówca, nie wiedzą, że osoby są w języku polskim, dokładnie zresztą tak samo, jak w angielskim, policzalne i nie mówi się „ilość” tylko „liczba” tychże! Do tego można było usłyszeć ubolewanie, że uczniowie wracają do szkół po „roku czasu” i to nawet „w dniu dzisiejszym”! Nie zabrakło oczywiście roku „dwutysięcznego dwudziestego pierwszego” i jeszcze pary podobnych „kwiatków”.
Nie była to pierwsza sytuacja, w której przemyscy radni obnażyli swoją niewiedzę w zakresie poprawnego wyrażania się po polsku. I pewnie – jak za każdym razem, gdy zwraca się im na to uwagę – dowiemy się, że „nie są polonistami”. Otóż mamy dla tak tłumaczących się lub innych niemiłą, ale za to prawdziwą wiadomość. Na polonistyce nie naucza się podstaw ortografii ani gramatyki języka polskiego – naprawdę! Tych podstaw naucza się – musimy to powiedzieć, bo zwyczajnie ktoś musi – w szkole podstawowej! A już od człowieka, który skończył szkołę średnią i zdał maturę można oczekiwać, że będzie umiał – z przeproszeniem – sklecić parę prostych zdań po polsku. I naprawdę nie ma znaczenia, jakie potem człowiek kończył studia, ani czy w ogóle jakieś skończył, ani czy jest obecnie „z zawodu” dyrektorem, czy gospodynią domową, czy też inżynierem. Jeśli jednak ktoś jest nauczycielem, to od takiej osoby szczególnie wymaga się, by wyrażała się poprawnie! Nauczyciel powinien być bowiem wzorem i przykładem dla uczniów, nie tylko własnych.
Miejmy nadzieję, że wspomniani uczniowie radośnie lub mniej radośnie powróciwszy do swoich szkół nie skusili się na wysłuchanie ostatniej sesji przemyskiej Rady Miejskiej, to i tego „festiwalu” błędów językowych nie mieli okazji słyszeć. Ale nie ma się co łudzić – jeśli nauczyciele – radni tak mówią na sesjach – to tak samo mówią na co dzień, także do uczniów! Czego zatem wymagać od tych ostatnich, skoro ci, którzy mają ich uczyć, sami nie potrafią poprawnie mówić? Niech więc może radni przestaną tak się „zamartwiać” o stan edukacji dzieci i młodzież po lockdownie, a zaczną całkiem na serio martwić się o stan wiedzy u siebie. Może warto zainwestować w jakiś słownik, albo poczytać w Internecie nawet, co piszą prof. Bralczyk, albo prof. Miodek? Uniknie się wtedy totalnego „obciachu” nie tylko przed uczniami i na sesjach, ale tak po prostu – w kontaktach z ludźmi, w tym z wyborcami. A ci – może to niemiła niespodzianka – znają język polski nieźle. W każdym razie niektórzy.
Redaktor Monika Kamińska



6 Responses to "Radni, nie martwcie się o uczniów, o siebie się martwcie!"