Jak siódmoklasistki uratowały młode drozdy

Wczoraj „ptasie mamy” przyniosły młode drozdy do szkoły. Wzbudziły nie lada sensację. Fot. Beata Sander

Najpierw zobaczyły kota. Były ciekawe, na co się zasadza. Weszły w zarośla i zobaczyły strąconą przez wiatr budkę dla ptaków, a w jej pozostałościach kryło się kilka małych, nastroszonych, szarych piskląt. Nigdzie nie było widać ich mamy. Zresztą w starciu z kotem nie miałaby żadnych szans. Klara i Iga nie zastanawiały się długo. Delikatnie zabrały bezbronne maluszki i resztki ich gniazda do swoich domów.

Podzieliły się podopiecznymi i przez dwa tygodnie ofiarnie się nimi zajmowały. Codziennie gotowały jajka, następnie rozgniatały je na papkę razem ze skorupkami, później podawały strzykawką do głodnych dziobków. Wyzwanie było nie lada, bo pisklaki jedzą co dwie godziny, a budzą się, jak to ptaki, już bladym świtem i są aktywne do wieczora. Dziś Klara może się pochwalić, że odchowała trzy młode drozdy, a jej koleżanka Iga – dwa. – Znalazłyśmy 6 piskląt, ale jedno nie przeżyło upadku budki z drzewa
– opowiada Iga.
W poniedziałek (17 bm.) „ptasie mamy” przyniosły młode drozdy do szkoły. Wzbudziły nie lada sensację tym bardziej, że ich maluchy już podrywają się do lotu. – Zamykamy okna i nie hałasujemy, bo mamy nietypowych gości w naszej klasie – poinstruowała VII a mgr Marzena Worosz, nauczycielka biologii w Szkole Podstawowej Sióstr Pijarek w Rzeszowie. – To pierwszy taki przypadek w mojej zawodowej praktyce – podkreśla i obiecuje dziewczynkom szóstki za humanitarne zaangażowanie i proekologiczną postawę.
A Klara i Iga już uczą swoich wychowanków latać. Jak? Trzeba je lekko podrzucić do góry, a wtedy instynktownie rozkładają skrzydła. – Niedługo wypuścimy je na wolność – zdradzają siódmoklasistki i nie kryją, że będą wypatrywać pierzastych przyjaciół wśród drzew.

Beata Sander

One Response to "Jak siódmoklasistki uratowały młode drozdy"

Leave a Reply

Your email address will not be published.