
Strajk ostrzegawczy ogłosił we wtorek, po fiasku rozmów w Ministerstwie Zdrowia, Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych. Jak będzie wyglądał w regionie? – Szczegóły ustalimy w poniedziałek na posiedzeniu regionu. Tak jak w innych województwach, na dwie godziny koleżanki odejdą od łóżek pacjentów, ale tylko w tych szpitalach, z dyrekcją których jesteśmy w sporach zbiorowych, czyli w większości na Podkarpaciu – mówi Danuta Bazylewicz, wiceprzewodnicząca podkarpackich struktur związku.
Dwa główne postulaty protestujących pielęgniarek i położnych to zwiększenie płac i kadr. Jak mówią przedstawicielki OZZPiP, sytuacja jest katastrofalna, a pracownicy wykończeni. Polska od kilku lat jest w ogonie Europy, jeśli chodzi o liczbę pielęgniarek i położonych. Większość zatrudnionych ma powyżej 50 lat, z czego blisko połowa ponad 60. Związek podkreśla także, że podczas gdy w rok uprawnienia emerytalne zyskuje ok. 10 tys. pracowników, prawo do wykonywania zawodu – ok. 5 tys. osób, z czego połowa nie wchodzi do zawodu. Braki kadrowe na rynku są więc ogromne. Tymczasem spór na linii biały personel – rząd narasta. Po oficjalnym proteście w Warszawie, który odbył się 12 maja, oraz rozmowach z Ministerstwem Zdrowia, które zakończyły się fiaskiem, pielęgniarki zdecydowały się na strajk ostrzegawczy. 7 czerwca na dwie godzinny odejdą od łóżek pacjentów. Miarka się przebrała – mówią wprost. I dodają, że jeżeli nie dojdzie do porozumienia z resortem zdrowia, związek ma w planach kolejne, bardziej radykalne kroki.
Razi ich rozwarstwienie płac
Pielęgniarki mają przede wszystkim żal o przepisy, które dotyczą ich grupy zawodowej, wśród nich ogromne różnicowanie pielęgniarek. – Nie zgadzamy się na to, aby pielęgniarka z licencjatem i 30-letnim stażem pracy miała takie samo wynagrodzenie, jak opiekun medyczny, sekretarka medyczna czy zawody niemedyczne z wykształceniem średnim. Poza tym krzywdzące jest dla nas branie przy zarobkach pod uwagę wyłącznie stopnia wykształcenia. Powinno się wziąć po uwagę również inne czynniki, jak: kompetencje, fachowość, odpowiedzialność, warunki pracy. Wskazują przy tym na wynagrodzenia wyliczane w oparciu o nowe współczynniki, które miałyby obowiązywać już od lipca. Zgodnie z zaproponowanym dokumentem, najwyższy wzrost wynagrodzenia (maksymalnie ok. 1164 zł) ma nastąpić w grupie zawodowej pielęgniarek i położnych z tytułem magistra i specjalizacją. Wynagrodzenie zasadnicze ma osiągnąć wysokość 5478 zł. Z kolei w grupie pielęgniarek i położnych z tytułem magistra lub specjalizacją wynagrodzenie wzrośnie do poziomu 4186 zł . Według danych MZ, byłby to wzrost o 109 zł. Najliczniejszą grupę stanowią jednak pielęgniarki z licencjatem lub wykształceniem średnim. A tu wzrost wynagrodzenia wynosi… 0 zł, bo grupa ta, według danych MZ, miała poziom wynagrodzeń 3893 zł, a jej wynagrodzenie zasadnicze ma obecnie wynosić 3772 zł z gwarancją nieobniżenia poziomu. Te pielęgniarki, jak podkreśla związek zawodowy, świetnie się znają na swojej pracy, mają aktualną wiedzę w zakresie, którym na co dzień się zajmują. Teraz one zostaną pominięte przy wzrostach wynagrodzeń i pracując ramię w ramię na jednym dyżurze ich zarobki będą różnić się o 2,5 tys. zł.
Wprowadzane obecnie siłowo rozwiązania płacowe są zaprzeczeniem zapisów Polityki Wieloletniej Państwa na rzecz Rozwoju Pielęgniarstwa i Położnictwa, przyjętej przez Radę Ministrów w 2019 r. – ocenia OZZPiP.
– Dla zwiększenia kadr pielęgniarskich, a tym samym zapewnienia pacjentom bezpieczeństwa i należytej opieki kluczowe są odpowiednie warunki pracy i płacy. Uważam, że decydenci nie słyszą tych argumentów. Pracując w systemie opieki zdrowotnej ponad dwadzieścia lat, nie pamiętam sytuacji, żeby doszło do poprawy warunków płacowych bez wcześniejszych strajków. Natomiast organizacją akcji protestacyjnych zajmują się związki zawodowe, a nie samorząd – mówi Anita Drążek, przewodnicząca Okręgowej Rady Pielęgniarek i Położnych w Rzeszowie.
Anna Moraniec



8 Responses to "Pielęgniarki mówią dość. Na 2 godziny odejdą od łóżek pacjentów"