Powrót po 280 dniach

Niedzielny mecz będzie pierwszym, a zarazem ostatnim w tym sezonie, który Apklan Resovia rozegra na Stadionie Miejskim w Rzeszowie w blasku jupiterów. Fot. Wit Hadło

Po 280 dniach Apklan Resovia znów zagra w Rzeszowie przed swoimi kibicami. Ostatni raz taki mecz miał miejsce 15 sierpnia 2020 roku, kiedy to przy Wyspiańskiego 22 w ramach Pucharu Polski biało-czerwoni przegrali z Piastem Gliwice 0-4. W niedzielny wieczór na Stadionie Miejskim zespół trenera Radosława Mroczkowskiego zmierzy się z Koroną Kielce.

Długą drogę przeszli resoviacy w tym sezonie, żeby utrzymać się na zapleczu ekstraklasy. Po rundzie jesiennej zespół z Rzeszowa zajmował ostatnie miejsce w tabeli i z dużym niepokojem kibice ekipy z Wyspiańskiego oczekiwali wiosny. Wzmocnienia, jakich dokonano zimą, praca trenera Radosława Mroczkowskiego, a w szczególności gra na własnym boisku, dały pozytywne rezultaty. W rundzie wiosennej rzeszowianie wygrali m.in. z: ŁKS-em, Termaliką czy Widzewem. Osiem punktów przewagi nad ostatnim w tabeli GKS-em Bełchatów (spada tylko jeden zespół) na cztery kolejki przed końcem to solidna przewaga i resoviacy nie powinni jej roztrwonić, a chyba tylko jakiś ogromny kataklizm spowodowałby, że Apklan Resovii zabrakłoby w przyszłym sezonie na zapleczu ekstraklasy. – Od początku, jak tutaj przyszedłem i zmieniałem drużynę, miałem świadomość, że najpierw musimy odrobić dystans do innych zespołów, by potem podjąć z nimi rywalizację. Pierwszy etap zrealizowaliśmy nawet z nawiązką. Teraz ten ostatni mecz spowodował, że punktów nam wciąż brakuje. W większości meczów byłem zadowolony z postawy chłopaków, ale to jeszcze nie koniec rywalizacji. Każdy mecz przybliża nas do utrzymania. Gdy cel osiągniemy, pozwoli nam to planować przyszłość. Ludzie, którzy odpowiadają za Resovię, chcą ją widzieć lepszą i mają dobre pomysły. Chcą zrobić krok do przodu – mówi trener Mroczkowski (debiutował jako szkoleniowiec resoviaków w jesiennym przegranym meczu w Kielcach z Koroną 0-1), którego zespół w niedzielny wieczór może już praktycznie zapewnić sobie ligowy byt. Rywalem jest ekipa żółto-niebieskich – spadkowicz z ekstraklasy, który w niej spędził łącznie czternaście sezonów. Korona, mimo apetytów kibiców nie wróci szybko do najwyższej klasy rozgrywkowej, przynajmniej nie po bieżących rozgrywkach. W nich zespół prowadził Maciej Bartoszek, którego przez chwilę zastąpił jego asystent Kamil Kuzera, a od połowy kwietnia trenerem jest Damian Nowak. W kieleckiej drużynie bramkarzem jest Marceli Zapytowski, który po rundzie jesiennej odszedł z Apklan Resovii. Ten 21-letni golkiper – bohater rzutów karnych w barażowym starciu o awans do I ligi ze Stalą Rzeszów – w Koronie na wiosnę zagrał siedem meczów, ostatni z GKS-em Bełchatów (3-0). Kielczanie głównie punktują na własnym stadionie – bilans 7-2-6, na wyjazdach nie jest już tak kolorowo 4-4-8. Ostatnie cztery mecze z rzędu zespół żółto-czerwonych w delegacjach przegrywał. – Faworyci są tylko na papierze, a boisko wszystko weryfikuje. Jeśli będziemy zdeterminowani, to możemy z Koroną zdobyć trzy punkty, w co naprawdę bardzo mocno wierzę – mówił w rozmowie z Resoviatv, obrońca ekipy z Wyspiańskiego 22, Kamil Słaby.

APKLAN RESOVIA – KORONA
niedziela, godz. 19.05
(Stadion Miejski w Rzeszowie).

Rafał Myśliwiec

Leave a Reply

Your email address will not be published.