Adama Bodnara ostatnie wystąpienie: kwintesencja godności i klasy

W piątek (21 maja) stało się coś, co niby musiało się stać, ale tak naprawdę stało się, bo rządzącym solą w oku był Adam Bodnar jako pełniący po upływie swej kadencji RPO. To jedyna instytucja, która się ostała będąc niezależną i jedyny człowiek, który nie został „nadany” na swą funkcję państwową przez PiS czy też szerzej Zjednoczoną Prawicę. To był taki ostatni bastion wolności i niezależności od tej władzy, która zapragnęła podporządkować sobie wszystko i wszystkich i cel ten realizuje, nie bacząc ani na dobro obywateli, ani na tzw, przyzwoitość.
Dlatego, gdy upolityczniony trybunał Julii Przyłębskiej zaczął badać zgodność Ustawy o RPO z Konstytucją, nikt rozsądny nie miał wątpliwości, że uzna ją za z Ustawę Zasadniczą niezgodną i otworzy drogę do tego, by wreszcie pozbyć się z urzędu Adama Bodnara. A cóż na to Bodnar? Ano ów człowiek tak skuteczny w walce o nasze obywatelskie prawa, wobec nagonki władzy na siebie samego zachował stoicki spokój i klasę. Nawet gdy były PRL-owski prokurator, a teraz polityk PiS z woli tegoż PiS mianowany sędzią TK Przyłębskiej, Stanisław Piotrowicz, starał się atakować go przed trybunałem, Adam Bodnar łagodnym i spokojnym głosem odpowiadał na pytania, a jego twarz nie wyrażała nawet pogardy.
W piątek Adam Bodnar po raz ostatni przemówił w Sejmie RP jako RPO. Miał podsumować swą działalność, dodajmy, że ponadletnią, bo kadencja A. Bodnara upłynęła we wrześniu zeszłego roku. Potem padły w jego stronę podziękowania od posłów opozycji i kilkadziesiąt pytań. Nasza droga, jakże łaskawa zawsze, tym razem w postaci marszałkini Elżbiety Witek, dała na to A. Bodnarowi całe … 5 minut! – Ostatnie dwa zdania chciałbym skierować do pani marszałek. Otóż przed państwem kwestia niezwykle ważna. Parlament do 15 lipca musi wybrać nowego Rzecznika Praw Obywatelskich. To nie jest wyłącznie odpowiedzialność poszczególnych grup politycznych w Sejmie, ale jest również, moim zdaniem, pani odpowiedzialność, pani marszałek – powiedział na koniec swego wystąpienia A. Bodnar. Bardzo dziękuję panie rzeczniku za udzielenie mi pouczenia, co jest moim obowiązkiem, a co nim nie jest. Dyskusję uważam za zamkniętą – odpowiedziała doktorowi habilitowanemu nauk prawnych Elżbieta Witek, z zawodu nauczycielka historii.
Nim jednak pani magister Witek miała okazję zaprezentować swój brak klasy, Adam Bodnar w swoim wystąpieniu głównym zwrócił się z przesłaniem i przywołał pewne wspomnienie. Owo wspomnienie to raport „Solidarności” z 1985 roku, w którym m.in. napisano: „Z instrumentu dyktatu państwa wobec społeczeństwa i jednostki, prawo musi się przekształcić w mechanizm tworzący system wzajemnych praw i obowiązków. Tylko przy takim pojmowaniu prawa można skutecznie domagać się, by było ono szanowane przez obywateli i przyczyniało się do wzrostu kultury i świadomości prawnej w społeczeństwie”. Adam Bodnar nie krył, że ten liczący sobie 36 lat i skierowany wobec PRL-owskiej władzy postulat jest- niestety poniekąd – nadal aktualny wobec obecnej władzy.
Członkowie rządu Mateusza Morawickiego nie raczyli zaszczycić ław sejmowych swoją obecnością podczas wystąpienia ustępującego RPO, za to „delegacja” posłów PiS wypełniała swe zadanie polegające na szczuciu na Bodnara i krytykowaniu go, czyli nic nowego czy zaskakującego. I to Adam Bonar znosił ze spokojną godnością. Bo choć o ostatnich bastionach mówi się, że upadają, to o nim nikt by nie śmiał tego powiedzieć. Adam Bodnar pokazał przedstawicielom obecnej władzy co znaczy rzetelna służba obywatelom, ale także godność i klasa. Tego, niestety, dla PiS-owskich aparatczyków nie można kupić, ani też dostać od partii za wierną służbę prezesowi. To trzeba po prostu mieć…

Redaktor Monika Kamińska

8 Responses to "Adama Bodnara ostatnie wystąpienie: kwintesencja godności i klasy"

Leave a Reply

Your email address will not be published.