
Powszechnie wiadomo, że nie wolno zaśmiecać żadnych terenów, a już w szczególności tych zabytkowych. Niektórzy mają jednak te zakazy za nic, tym bardziej że na wyrzucone przez nich śmieci miesiącami nikt nie reaguje, a ich nikt nie ściga. Tym razem zaśmiecone zostały tereny w pobliżu fortu w Jaksmanicach. Śmieciami zainteresowali się… myśliwi, którzy skrzyknęli także innych ochotników i posprzątali nielegalne wysypisko. Jak zdradzili, są już na tropie tego, kto wywalił przy zabytkowym forcie kilka ton śmieci.
– W listopadzie zeszłego roku ktoś wyrzucił kilka ton odpadów plastikowych, foli i opakowań na forcie w Jaksmanicach. Śmieci leżały przez ponad 7 miesięcy i nikt się nimi nie interesował – opowiada Elżbieta Brykajło, sołtys wsi Jaksmanice. – Zgłaszaliśmy ten fakt na policję w Medyce oraz do gminy, ale chyba uznali, że pewno z czasem śmieci zutylizują się same – zastanawia się pani sołtys. – Gdy przyjeżdżamy na polowanie i nie zgłaszamy faktu przebywania w pobliżu granicy zaraz pojawia się patrol Straży Granicznej i sprawdza nas. Dlatego dziwny wydaje się fakt, że ktoś pod nosem funkcjonariuszy SG wywala tyle odpadów tuż przy samej granicy i pozostaje niezauważony – zauważają Mariusz Blahuta i Piotr Kosiorowski, myśliwi z Wojskowego Koła Łowieckiego ,,Miś” w Przemyślu. Tymczasem fort jest często zwiedzany przez turystów, w tym z Austrii i Węgier oraz innych krajów. To kompletna kompromitacja, że stał się składowiskiem odpadów. Z inicjatywą usunięcia nielegalnego śmietniska wystąpili myśliwi z „Misia”. – Gdy dowiedzieliśmy się o problemie, błyskawicznie zorganizowaliśmy kolegów myśliwych chętnych do pomocy
– wspominają M. Blahuta i P. Kosiorowski. – Nawiązaliśmy kontakt z panią Elżbietą Brykajło, a także innymi rolnikami z Jaksmanic, jak również ze Strażą Graniczną w Hermanowicach – wyliczają. – W końcu zebraliśmy się na miejscu i razem posprzątaliśmy fort z odpadów, aby mógł bezpiecznie służyć środowisku i turystom – nie kryją dumy myśliwi. Transport nieczystości i odpadów zorganizował Urząd Gminy Medyka. – Współpraca z myśliwymi Wojskowego Koła Łowieckiego ,,Miś” w Przemyślu od kiedy jego prezesem jest pan doktor Piotr Kosiorowski, układa się bardzo dobrze – zapewniają: rolnicy Dariusz Małachowski, Janusz Barszczak i Dawid Lewkut. – Współpracujemy na różnych płaszczyznach i zawsze się dogadujemy. Myśliwi nie tylko pomogli przy uprzątnięciu zanieczyszczonego fortu, ale też chronią nasze uprawy przed szkodami łowieckimi i przed wandalami – opowiadają – Kilka tygodni temu na naszych polach jacyś młodzi ludzie urządzili sobie dryft samochodowy. Namierzyli ich i przegonili myśliwi – chwalą łowczych rolnicy. – Polski Związek Łowiecki jest otwarty na współpracę i gotowy służyć pomocą lokalnym społecznościom nie tylko przy ochronie upraw rolniczych, ale przy każdej inicjatywie w materii ochrony środowiska i nie tylko – mówi łowczy okręgowy PZŁ w Przemyślu Tomasz Makarowski. -A dobrym przykładem jest inicjatywa kolegów z ,,Misia”, którzy dzierżawią obwód nr 162 PK obejmujący gminę Medyka i część gmin Stubno i Przemyśl – dodaje.
A co z tym kimś, kto tak zaśmiecił jaksmanicki fort? Myśliwi już mają dowody wskazujące na to, kto może być „bohaterem” tej historii. Wkrótce mają przekazać je policji, która – miejmy nadzieję – namierzy sprawców.
emka


