„Nie chodzi tylko o pieniądze, ale i naprawę systemu”

– Musimy być solidarne, ale protest nie będzie wycelowany w pacjentów. Na pewno nie odejdziemy od łózek – zapewnia Małgorzata Sawicka, przewodnicząca Związku Pielęgniarek i Położnych w sanockim szpitalu. Fot. Archiwum Super Nowości

– Średni wiek pielęgniarki w Polsce to ponad 50 lat, a młodych przedstawicielek tego zawodu brakuje. Za kilka lat pacjentami zwyczajnie nie będzie miał kto się opiekować – ostrzega Małgorzata Sawicka, przewodnicząca Związku Pielęgniarek i Położnych w sanockim szpitalu.

Przewodnicząca zapowiedziała, że pielęgniarki i położne pracujące w sanockim szpitalu dołączą do ogólnopolskiego protestu ostrzegawczego, który został zaplanowany na 7 czerwca. Pielęgniarki domagają się między innymi podwyżek i zmian w ustawie o minimalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia – tak, aby wysokość ich zarobków nie zależała tylko od wykształcenia, lecz także od doświadczenia zawodowego. – Zgodnie z przepisami pielęgniarka z licencjatem, która przepracuje w zawodzie kilka lat, zarobi tyle samo ile pielęgniarka z 20.-letnim stażem po szkole medycznej, kursach i szkoleniach. Naszym zdaniem, to nie jest sprawiedliwy podział środków – komentuje Małgorzata Sawicka.
Przewodnicząca podkreśla, że konieczne są też zmiany w systemie i to jest ostatni dzwonek, aby ich dokonać. – Średni wiek pielęgniarki w Polsce to ponad 50 lat, a młodych przedstawicielek tego zawodu brakuje. Taka sama sytuacja jest w sanockim szpitalu. Personel jest przemęczony, bo na swojej zmianie pielęgniarka musi opiekować się zdecydowanie zbyt dużą liczbą pacjentów. Do tego dochodzi biurokracja, wypełnianie sterty dokumentów. To wszystko sprawia, że młode pielęgniarki nie garną się do pracy w państwowych szpitalach, wolą podjąć pracę w prywatnym sektorze lub wyjechać do większego miasta bądź za granicę. To świetnie widać na przykładzie Sanoka – mamy w mieście uczelnię, która kształci pielęgniarki – gdzie one w takim razie są? Bo nie w sanockim szpitalu – rozkłada ręce przewodnicząca.
To między innymi dlatego sanockie pielęgniarki dołączą 7 czerwca do protestu. – Musimy być solidarne. Chciałabym przy okazji zaznaczyć, że protest nie będzie wycelowany w pacjentów, o odejściu od łóżek nie ma mowy także ze względu na porozumienie z kierownictwem sanockiego szpitala, jakie nas obowiązuje. Chcemy uświadomić ludziom, że to nie my jesteśmy wrogiem, my robimy wszystko, aby pacjenci czuli się jak najlepiej. Aktualna służba zdrowia wygląda tak, jak wygląda przez lata zaniedbań ze strony rządów. Jeśli podejście władz i sytuacja się nie zmienią, za kilka lat szpitale będą w dramatycznej sytuacji, bo pacjentami nie będzie miał kto się opiekować – podsumowuje Sawicka.
Pielęgniarki nie zdradzają jeszcze formy, jaką protest przyjmie w sanockim szpitalu.

Martyna Sokołowska

4 Responses to "„Nie chodzi tylko o pieniądze, ale i naprawę systemu”"

Leave a Reply

Your email address will not be published.