
Oddział Chorób Wewnętrznych, który od lat mieści się na drugim piętrze budynku Szpitala Powiatowego w Kolbuszowej, już od ponad roku jest zamknięty, choć formalnie nie jest (jeszcze?) zlikwidowany. Wcześniej były tam łóżka covidowe, teraz odbywa się tam szczepienie przeciwko koronawirusowi. Co dalej? Głos w tej sprawie zabrał starosta Józef Kardyś. O sytuacji interny mówi wprost: – Dramat.
Zdaniem starosty Józefa Kardysia, problemem jest brak lekarzy: – Chciałby człowiek, żeby ten szpital jakoś się rozwijał, a tu co chwilę ktoś nam nogę podkłada – mówił na ostatniej sesji Rady Powiatu. – Wielokrotnie prowadziliśmy rozmowy w sprawie lekarzy. Bez skutku. Nawet jak było już po wszystkich uzgodnieniach, także z Narodowym Funduszem Zdrowia, otrzymywaliśmy telefon z informacją, że nic z tego nie będzie – załamywał ręce.
„Serce mnie boli, kiedy to widzę”
– My możemy inwestować w sprzęt i budować budynki, ale medyków, niestety, nie kupimy. Nie przebranżowimy kasjerki ze sklepu na pielęgniarkę, albo fryzjera na lekarza. Wielokrotnie apelowałem o to, żeby w naszym kraju stawiać na kształcenie lekarzy, tworzyć dla nich jakieś stypendia, a nawet sprowadzać medyków z zagranicy – wyliczał.
Starosta uważa, że wpływ na tą sytuację ma położenie Kolbuszowej. – Niestety, znajdujemy się pomiędzy dużymi szpitalami: Rzeszowem, Mielcem i Tarnobrzegiem. Trudno jest nam z nimi rywalizować. Poddawani jesteśmy różnym naciskom. Przykładem tego było to, że otworzyliśmy na prośbę pododdział covidowy, a za chwilę musieliśmy go zamknąć, bo były sugestie, że nie będzie pracowników. Nie będę tego tematu rozwijał – zaznaczył.
Na koniec Józef Kardyś podkreślił, że nie ma planów likwidacji oddziału. – Nikt tu nie chce zamykać interny. Robimy wszystko, żeby ona była. Proszę mi wierzyć, serce mnie bolało, kiedy będąc na szczepieniu, widziałem tam pustki. To był dla mnie bolesny widok.
pg


