
– W najbliższym czasie złożymy w prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez dyrektora szpitala – zapowiada Małgorzata Sawicka, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w sanockim szpitalu. Sprawa dotyczy wypłaty zaległych pieniędzy.
Małgorzata Sawicka o narastającym konflikcie na linii pielęgniarki – dyrektor sanockiego szpitala mówiła podczas ostatniej sesji rady powiatu. Przypomniała, że do lipca tego roku obowiązuje porozumienie zawarte w 2018 roku po strajku głodowym pielęgniarek, które reguluje ich wynagrodzenia. Zostało podpisane przez trzy strony: związek pielęgniarek i położnych, kierownictwo szpitala oraz starostę oraz zarząd powiatu sanockiego. – Nikt z kierownictwa i zarządu nie zgłaszał wówczas zastrzeżeń do zawartości porozumienia i regulacji, jakie zostały w nim zawarte odnośnie do wskaźników, zgodnie z którymi mają rosnąć nasze pensje – zwróciła uwagę szefowa pielęgniarskiego związku.
Mimo tego, jak po raz kolejny podkreśliła Sawicka, dyrektor szpitala nie realizuje zapisów porozumienia. – To jest łamanie prawa. Nie możemy się na to godzić. W najbliższym czasie złożymy do sanockiej prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez dyrektora szpitala – poinformowała Sawicka.
Powołała się przy tym m.in. na opinię Państwowej Inspekcji Pracy, która uznała skargę pielęgniarek na działanie dyrektora za zasadną i zaopiniowała, że pracodawca musi wywiązać się z porozumienia i naliczyć podwyżki zgodnie z jego zapisami.
„Panie starosto, jest pan temu winien”
Oprócz tego wkrótce na ręce kierownictwa sanockiej lecznicy zaczną wpływać wezwania do zapłaty zaległych wynagrodzeń z krótkim, trzydniowym terminem realizacji, a jeśli zaległości nie zostaną uregulowane w wyznaczonym terminie, także pozwy do sądu pracy o wypłatę należnego wynagrodzenia. – Zaległości wobec niektórych pielęgniarek sięgają nawet kilkunastu tysięcy złotych – poinformowała Sawicka. – To są pieniądze, które należą się nam za wykonaną pracę, będziemy o nie walczyć – dodała i zapewniła, że pielęgniarki nie wycofają się ze swoich działań.
Współwiną za tę sytuację Małgorzata Sawicka obarczyła starostę sanockiego, Stanisława Chęcia. – Jest pan temu winien, mówię to panu prosto w twarz. Nie podjął pan żadnych rozmów, zignorował pan wszystkie nasze sygnały. Jestem zmęczona i zniesmaczona tym, że państwo nie widzą problemu – powiedziała i dodała: – Doszliśmy do ściany. Zapewniam, że jako grupa zawodowa nie cofniemy się nawet o pół kroku. To nie my mamy zapewniać funkcjonowanie szpitala pod względem finansowym, nie jesteśmy kosztem, tylko potencjałem i cennym zasobem szpitala, którego nie da się podmienić na nic innego – zakończyła przewodnicząca.
Do sprawy krótko odniósł się starosta sanocki, Stanisław Chęć. – Zapewniam, że zarówno ja, jak i zarząd powiatu jesteśmy w stałym kontakcie z dyrektorem szpitala, który wielokrotnie mnie zapewniał, że realizuje treści porozumienia zawartego w 2018 roku – powiedział starosta.
Poinformował też, że na najbliższe posiedzenie zarządu powiatu sanockiego zaprosi dyrektora sanockiego szpitala. – Głos pana dyrektora jest tutaj najważniejszy – wyjaśnił.
Robert Pieszczoch, przewodniczący Rady Powiatu Sanockiego, zaapelował do zarządu, aby „sprawę pielęgniarek wyjaśnić do końca”. – Rozumiem rozgoryczenie tej grupy społecznej, bo w dobie pandemii i nie tylko jest to personel, który jest bardzo narażony i bez którego dzisiaj żaden szpital nie jest w stanie funkcjonować, więc trzeba zrobić wszystko, aby zawarte porozumienie było respektowane – powiedział przewodniczący rady.
Oświadczenie dyrektora
Dyrektor sanockiego szpitala Grzegorz Panek proszony przez nas o komentarz do sprawy, przesłał nam oświadczenie, w którym czytamy m.in. że „w okresie od 1.07.2017 do 31.05.2021 r. w SPZOZ w Sanoku następował systematyczny i proporcjonalny dla każdej grupy zawodowej średni wzrost wynagrodzenia zgodnie z przepisami ustawy z dnia 8 czerwca 2017 r. o sposobie ustalenia najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych.”
Dalej dyrektor informuje, że Państwowa Inspekcja Pracy po analizie obowiązujących w sanockim szpitalu regulacji prawnych w zakresie wzrostu wynagrodzeń nie stwierdziła naruszeń prawa, nie wydała też żadnego nakazu dla pracodawcy wypłaty należnego wynagrodzenia za pracę, a także innego świadczenia przysługującego pracownikowi.
W podsumowaniu krótkiego oświadczenia czytamy, że „pracodawca wywiązuje się z realizacji porozumienia poprzez wypłatę należnego wynagrodzenia”.
Martyna Sokołowska



7 Responses to "Idziemy do Sądu i Prokuratury!"