
Mamy więc na rocznicę 4 czerwca pomnik „Solidarności” w Warszawie w eksponowanym miejscu. Nie będę oceniał jego walorów artystycznych, bo się nie znam; mogę tylko powiedzieć, że mnie, jako dzieło plastyczne się nie podoba, jak zresztą większość stołecznych monumentów, dosłownych i „z anegdotą” wyłożoną przesadnie łopatologicznie. Wymowa pomnika – że niby „Solidarność” przebija Mur Berliński – też mi się zresztą wydaje mocno naciągana. Niekoniecznie kolejność czasowa zdarzeń jest tożsama z kolejnością przyczynowo-skutkową; warto pamiętać. I nie wszystko na świecie stało się za przyczyną polskiej husarii, ani nawet Matki Boskiej Częstochowskiej.
Na dodatek będzie wokół tego afera, dość typowa zresztą. Pieniacka, mianowicie. Otóż wódz dzisiejszej „S”, p. Piotr Duda, czuje się właścicielem „brandu” i oświadcza, że kierowana przez niego organizacja „nie zezwoliła”. Żeby to nie było żenujące, to byłoby po prostu śmieszne, jak i groźne miny pana przewodniczącego.
Z kolei portal braci Karnowskich wolałby zamiast jakiegoś pomnika – ulicę imienia Lecha Kaczyńskiego, co jak wiadomo jest zawsze prawe i sprawiedliwe.
Internety dziś dudnią od dyskusji o tweetach Terleckiego, któremu nie spodobało się, że pani Cichanouska spotkała się z ludźmi, których on osobiście nie lubi. Z opozycją mianowicie. Cóż można dołożyć do bęcków, które pan wicemarszałek dostał? Chyba to tylko, że dość zabawne jest, to że pan wicemarszałek nie dostrzegł, iż sam zachowuje się dokładnie tak, jak Łukaszenka, zwalczany przez panią C. To jak ma się ona rzucać na szyję, w dodatku rezerwując takie zachowania na wyłączność?
Powiedziałem „dość zabawne”, ale przede wszystkim obrzydliwe.
Poza tym zaczynam się przygotowywać do obejrzenia manta, jakie – mam nadzieję – za parę dni spuści kandydat opozycji swoim przeciwnikom w Rzeszowie. W sondażach ma ok. 47 proc. poparcia, czyli jest o włos od wygranej w pierwszej turze. Druga jest kandydatka PiS, która dobiega połowy jego wyniku. Na trzecim miejscu – co byłoby znowu zabawne, gdyby nie było tym razem groźne – jest nacjonalista i antysemita Braun. Około 10 proc. rzeszowian, chcących na niego oddać głos, to liczba bez znaczenia, jeśli idzie o ostateczny rezultat, ale jednak dość niepokojąca.
Wrócimy do tego miasta.
Bogdan Miś, matematyk, informatyk oraz wybitny polski dziennikarz prasowy i telewizyjny. Obecnie na emeryturze.



3 Responses to "Piotr Duda czuje się właścicielem „brandu”. Żenada…"