Odeszły od łóżek chorych. Na pikietę przyszły często wprost z dyżuru

Około 200 pielęgniarek i położnych wzięło udział w Rzeszowie w ostrzegawczym strajku przeciwko planom rządu, nie pacjentom. Fot. Wit Hadło

– Jakie konsekwencje dla waszego środowiska niesie nowelizacja ustawy, przeciwko zapisom której protestujecie? Konsekwencja jest taka, że pielęgniarki i położne po liceum medycznym, czyli 180 tys. osób stanowiących 70 proc. koleżanek, które od ponad 30 lat dźwigają na swoich barkach cały system ochrony zdrowia, w wyniku ustawy nie dostaną żadnej podwyżki. Nie możemy się zgodzić, by zrównano nas z zawodami niemedycznymi. Że pod uwagę nie bierze się stażu pracy, doświadczenia, warunków pracy, odpowiedzialności za zdrowie i życie człowieka. To dla nas policzek – mówiła Halina Kalandyk, przewodnicząca podkarpackich struktur Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

Dlaczego tak się stanie? Ponieważ w nowelizacji ustawy „o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych”, która jest obecnie procedowana w Senacie, ich siatka płac została określona w wysokości 3770 zł brutto. Pielęgniarki i położne z tytułem magistra mogą zaś liczyć na 5400 zł brutto. Rząd złymi warunkami pracy i płacy zniechęca pielęgniarki i położne do zatrudniania się w zawodzie. Nawet jak skończą studia.

Prosto z dyżuru

Sylwia Rękas, przewodnicząca związku w KSW nr 2 w Rzeszowie, dodawała, że pielęgniarki są zdeterminowane, co widać po tym, że większość z nich przyszła na pikietę prosto z dyżuru, lub idąc na dyżur. Niektóre, mając dzień wolny, poświęciły go, by zamanifestować swój sprzeciw, często musiały przyjść z dziećmi. – My nie chcemy za dużo. My chcemy godnie żyć, móc utrzymać rodzinę, chcemy, by warunki nie odstraszały od przyjścia do zawodu. Bez tego nasz zawód umrze. To piękny zawód, ale trudny, odpowiedzialny i wyczerpujący i psychicznie, i fizycznie. Średni wiek kobiety w Polsce to ponad 80 lat, średnia wieku pielęgniarek to 63 lata. Ja za kilka lat też przechodzę na emeryturę i już się boję, że nie będzie miał mnie kto zastąpić na stanowisku, a gdy trafię do szpitala, zaopiekować się mną – mówi z goryczą Sylwia Rękas. Halina Kalandyk dodaje, że w czasie pandemii w regionie umarło 7 pielęgniarek, w tym położna. – Miały po lat 30, 40 plus. Zostawiły rodziny. Czy ustawa docenia ich poświęcenie, ich pracę często ponad siły? Nie, jest nieporozumieniem, policzkiem dla całego środowiska. W obecnej dramatycznej sytuacji kadrowej, gdy 70 tys. pielęgniarek i położnych jest w wieku powyżej 61 lat, co stanowi 1/4 zatrudnionych, i ich odejście spowoduje zmniejszenie dostępności świadczeń zdrowotnych, ba, może spowodować konieczność zamknięcia ok. 280 szpitali w Polsce. A tak się stanie, jeżeli zapisy wejdą w życie – przekonuje. Dlatego żądają poprawy warunków pracy i płacy, określenia ról i kompetencji, określenia faktycznej liczby pielęgniarek i położnych wraz z określeniem docelowych wskaźników na 1 tys. mieszkańców, bo na razie mamy najniższą ich liczbę w Europie.

Co dalej?

– 15 czerwca pojedziemy do Warszawy, na pewno tak samo licznie, jak 12 maja – mówi Kalandyk. I podkreśla, że zwracają się z prośbą do wszystkich
– wojewody, posłów i senatorów. „Nie pozwólcie wprowadzić złej ustawy Niedzielskiego! Pomóżcie uratować nasz zawód nie pozwólcie mu umrzeć”
– apelowały na plakatach.
W rzeszowskim proteście wzięły udział pielęgniarki i położne ze wszystkich szpitali w stolicy Podkarpacia: KSW nr 1, KSW nr 2, MSWiA, Szpitala Miejskiego i przychodni przy ul. Warzywnej. Wspierała ich także delegacja z Przemyśla. Pikietę zorganizowały pod pomnikiem Czynu Rewolucyjnego i na przejściach dla pieszych na rondzie Dmowskiego. Nie blokowały drogi, przechodziły na zielonym świetle.

Anna Moraniec

6 Responses to "Odeszły od łóżek chorych. Na pikietę przyszły często wprost z dyżuru"

Leave a Reply

Your email address will not be published.