
Coraz ciekawiej się dzieje z panem Gowinem. Zapowiada się, że jego ludzie zagłosują za kandydatem opozycji na Rzecznika Praw Obywatelskich – przeciw Zjednoczonej Prawicy. Co więcej, wyraził chęć dana po nosie Terleckiemu za jego haniebny tweet w sprawie Białorusi, żadnych nowych ugrupowań w Zjednoczonej Prawicy nie ma zamiaru akceptować, i w ogóle – jak ktoś tam oświadczył – Zjednoczona Prawica ma przed sobą 10 dni istnienia.
Zapowiada się nieźle, ale obawiam się, że – jak wdzięcznie mawiała jedna z moich paru teściowych – stanie się tak: huk duży, szkody żadne. Obym się mylił.
Opinia publiczna się grzeje ewentualnym powrotem na ring Tuska.
Może i ktoś coś takiego planuje, formalnie nie byłoby to trudne do przeprowadzenia i Tusk jest bez wątpienia silniejszą osobowością polityczną niż obecni przywódcy Koalicji Obywatelskiej, ale nie rokuje temu pomysłowi powodzenia. Przy całej swojej niewątpliwej klasie Tusk jest – moim zdaniem – zużyty moralnie jak starszy model mercedesa.
Da się tym jeździć, nawet miło, ale szpanu już nie ma. Licealistki będą piszczeć raczej na widok najnowszego mustanga; kłopot z tym tylko taki, że tego nikt nie oferuje…
Grzegorz Braun został wyrzucony z przedwyborczej dyskusji kandydatów na urząd prezydenta Rzeszowa. Został za chamskie odzywki najpierw ostrzeżony, potem zaś prowadzący (Andrzej Stankiewicz) go po prostu wyłączył.
Wrzask się podniósł pod niebiosa! Jakże to – dziennikarz ośmielił się przerwać Wybrańcowi…
A no – ośmielił się. I dobrze zrobił; dokładnie tak, jak powinien. Nie powiem, że dziennikarz nie jest tylko stojakiem pod mikrofon dla rozmówcy, bo to powinno być oczywiste.
Czekam teraz na podobne zachowania ze strony różnych innych „koleżanek i kolegów po mordzie i piórze”; niekoniecznie, żeby od razu dawać klientowi kopa na rozpęd, ale chciałbym usłyszeć na przykład głośno wypowiedziane pytanie typu „panie ministrze, dlaczego pan tak bezczelnie kłamie?” albo „dawno nie słyszeliśmy podobnych bredni, czy zechciałby pan powtórzyć, żeby widzowie mogli to dobrze zapamiętać”.
Może się doczekam. Może. Ale to grozi kłopotem dla akwizycji reklam, więc…
Bogdan Miś, matematyk, informatyk oraz wybitny polski dziennikarz prasowy i telewizyjny. Obecnie na emeryturze.



2 Responses to "Huk duży, szkody Żadne. Obym się mylił"