Że dzisiaj nie ma Gary Coopera? Że sobie tak łazimy bezładnie od lewa do prawa jak kozy na pastwisku i znikąd pomocy, ani nadziei? Że nikt nie krzyknie, na koń nie „wsiendzie”, szabli nie podniesie, biało-czerwonej opaski na ramię nie założy? Że nie pójdzie, nie wezwie, nie ruszy, przykładu nie da! Że mało! Że nie widać! Że nie słychać! Wciąż tylko narzekamy!
A tu duma mnie rozpierała w środę na rzeszowskim Rynku po raz kolejny. Bo jakże mogło być inaczej, jeśli kilkudziesięciu prezydentów, burmistrzów, wójtów z całej Polski wchodziło nań skandując: Konrad, Konrad !!!
Jaka jedność, jaka wspólnota, jaka piękna Polska Małych Ojczyzn. I tu nie chodzi o żadną politykę, bo znam tych ludzi i różnią się poglądami diametralnie, a jedynym ich wspólnym mianownikiem jest miłość do własnego miasta, powiatu czy gminy.
To inny świat – jakże daleki ministerialnym czy rządowym urzędnikom, jakże odległy od polsko-polskiej wojny, której częścią być nie chce i nie będzie, bo nasze Małe Ojczyzny składają się przecież z najbliższych sąsiadów, którzy żyją razem i razem zmagają się z codziennością, lekceważąc sobie pomruki wojny.
Tu razem w jednym szeregu stali prezydenci miast wielkich i małych, burmistrzowie i wójtowie – od Rafała Trzaskowskiego z Warszawy, po Bartosza Romowicza z Ustrzyk Dolnych, od Aleksandry Dulkiewicz z Gdańska – po Dorotę Zmarzlak – wspaniałą wójcinę z dziesięciotysięcznego Izabelina pod Warszawą.
Wszyscy razem – uśmiechnięci, pozytywni, po prostu fajni.
A Ty gdzie wtedy byłeś?
A Ty co robiłaś, że nie miałaś czasu? Bo w 1989 roku to wszyscy pamiętają, gdzie byli. Prawda? 19-letni gówniarz stanąłem z kartą przed komisją, w której siedział pilnując komunistów obecny dyrektor 9 LO w Rzeszowie Marian Pietryka i na ich oczach demonstracyjnie wybrałem nasze sejmowe 35 proc.(Matuszczak) i senackie 99 proc. (Ślisz i Fleszar). Każdy to pamięta.
A dzisiaj, gdzie jesteście? Gdzie zakreślacie swoich, gdzie budujecie poparcie, gdzie przekonujecie nieprzekonanych? I nieważne pod jakim sztandarem – ważne, że nie białym, bo póki walczysz – jesteś zwycięzcą.
Niedzielne wybory w Rzeszowie są prawie tak samo ważne, jak te w 1989 roku. Tak samo ważne jak każde wybory w Polsce.
Jeśli je przegramy – to my wszyscy.
Pamiętajcie o tym.
Więc w niedzielę stańmy razem jak wtedy, razem w jednym szeregu, bądźmy jego częścią. Pokażmy naszą siłę, mądrość, wspólnotę. Uwierzmy, że budowanie Polski zacząć trzeba od najbliższego otoczenia, od chodnika, trawnika, parku – razem z najbliższymi, razem z sąsiadami, razem z przyjaciółmi. Bo to jest nasza Ojczyzna – mała, ale własna. Dumna, wolna od nienawiści, podziałów, politykierstwa. Wolna od kalkulacji.
Uśmiechnięta, pozytywna – po prostu fajna.
Redaktor Naczelny Super Nowości Jakub Karyś



9 Responses to "Wygrajmy…bo wolność jest w nas"