Póki rozwód nas nie rozłączy

Było źle, a będzie jeszcze gorzej? W 1980 r., jak podaje Główny Urząd Statystyczny, w kraju odnotowano 39 833 rozwody. W 1990 r. orzeczono ich już 42 436. W 2000 r. rozwiodło się 42 770 par, a w 2010 r. – 61 300. W 2019 – 65 341. Rok 2020 był specyficzny ze względu na pandemię. Zawarto wówczas 145 tysięcy małżeństw, czyli o ponad 38 tysięcy mniej niż rok wcześniej. Rozwiodło się natomiast ponad 51 tysięcy par. Z danych GUS za 2019 r. wynika, że na Podkarpaciu rozwiodło się 2568 par. Wiecej niż w woj.: świętokrzyskim (1462), opolskim (1583), lubuskim (1770), podlaskim (2086). Rekordy w rozwiązaniu małżeństw biją województwa: mazowieckie – 9181, śląskie – 7965, dolnośląskie – 6058, wielkopolskie – 5809 i łódzkie – 4859. GUS podaje także zestawienie dotyczące długości trwania małżeństwa do chwili wniesienia pozwu. I jak wynika z niego, najczęściej rozstawały się pary, które były ze sobą od 5 do 9 lat – 14 466. Fot. Archiwum

Ślubują sobie „miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że nie opuszczą się aż do śmierci”. Robią to w obecności: świadków, gości, urzędnika państwowego lub kapłana. Słowa to jednak tylko słowa i rok w rok tysiące związków, które miały być spełnieniem marzeń o wspólnej przyszłości, po prostu się rozpada. Cywilne rozwody to już plaga.

Rocznie w Polsce sądy orzekają średnio 65 tys. rozwodów. Statystyki te zaburzyła nieco pandemia, bo w połowie marca 2020 r. świat prawniczy się zatrzymał. Sądy zdjęły wówczas z wokandy sprawy rozwodowe, a ich budynki zostały zamknięte dla interesantów na wiele tygodni. Nie w pełnym wymiarze pracowała także Poczta Polska, która obsługuje przesyłki sądowe, a kancelarie prawnicze potrzebowały czasu, by przystosować się do pracy on line.

Kwarantanna nasiliła problemy

Rok 2021 r. może być jednak pod względem liczby rozwodów rekordowy. Po miesiącach przymusowej kwarantanny i izolacji, którą przeszły setki tysięcy rodzin w Polsce, liczba pozwów już wzrosła. Czas przymusowego przebywania małżonków pod jednym dachem 24 godziny na dobę przez wiele dni, konieczność pracy zdalnej w domowych warunkach i opieki nad dziećmi niechodzącymi do szkół i przedszkoli oraz trudności finansowe odbiły się na kondycji małżeństw. Problemy, które pary miały przed pandemią nie zostały rozwiązane, tylko się nasiliły.
– W moim przypadku największym problemem była choroba alkoholowa męża. Trwała ona latami i rujnowała kolejne dziedziny naszego życia. Momentem przełomowym był dzień, w którym mąż po powrocie do domu pod wpływem alkoholu wywołał kolejną awanturę i wyciągnął nóż. Schowałam się wówczas z dziećmi w łazience i siedząc tak skulona z nimi na podłodze dorosłam do tego, by pierwszy raz w życiu zadzwonić po policję, aby nas uratowała. To był przełomowy moment, dno, od którego odbiłam się i postanowiłam, że dłużej nie dam się upokarzać – mówi pani Magdalena z Tarnobrzega, która po 19 latach małżeństwa zdecydowała się wystąpić o rozwód. – Chciałam rozwieść się jak najszybciej, bo nie było już w tym związku, czego ratować i zdecydowałam się, aby sąd nie orzekał o winie. Pan mąż nie protestował. Z perspektywy czasu, wiem, że była to jedyna słuszna, choć o wiele lat spóźniona decyzja. Na całe szczęście podjęłam ją jeszcze przed pandemią, bo nie wyobrażam sobie czasu który musielibyśmy spędzać razem, siedząc w domu od rana do nocy. Jestem w 100 procentach pewna, że zakończyłoby się to dla naszej rodziny tragicznie. Dzieci, a mam ich troje, miały już wtedy dość sytuacji, jaka działa się w domu. To one mówiły mi, abym „coś z tym zrobiła”. Walczyłam o to małżeństwo dla nich, ale one same doszły do wniosku, że nie miało to sensu. Rozwiedliśmy się w 2019 r.
Pani Magdalena została rozwódką. Nie próbowała unieważniać małżeństwa kościelnego, ale jak się dowiadujemy, chętnych do tego, by uregulować sprawy unieważnienia związku w sądach biskupich jest coraz więcej.

Sądy cywilne i kościelne

– Ustaleniem nieważności małżeństwa zajmuje się sąd kościelny, który znajduje się w każdej diecezji przy kurii diecezjalnej – informuje Kamil Dziura, adwokat kościelny. – Wybór sądu zależy od strony powodowej i są to trzy właściwości: albo miejsce zawarcia małżeństwa kościelnego, albo miejsce zamieszkania strony powodowej, albo miejsce zamieszkania strony pozwanej. Poleca się wybór tego miejsca, gdzie jest najwięcej dowodów do zebrania, czyli gdzie mieszka więcej świadków. Będzie wtedy taniej, prościej i szybciej.
Chętnych do stwierdzenia nieważności małżeństwa przybywa. Potwierdzają to adwokaci zajmujący się takimi sprawami i świadczą o tym także terminarze sądów biskupich.
– Spraw jest coraz więcej i niestety, do sądów trafiają coraz młodsze osoby z coraz krótszym stażem małżeńskim, nawet 2 – 3-letnim. Są jednak i takie sprawy, gdzie staż małżeński pary wynosi 20 i więcej lat. Częściej stroną powodową są kobiety w wieku około 30 – 40 lat z wyższym wykształceniem. Ale nie jest to regułą. Rocznie, w jednej diecezji takich spraw jest nawet około 100 i więcej – przyznaje Dziura.
Prawodawca kościelny w Kodeksie Prawa Kanonicznego wskazuje warunki do ważnego zawarcia małżeństwa. Przesłanki te można podzielić na trzy dziedziny: przeszkody małżeńskie, konsens małżeński oraz formę zawarcia małżeństwa. Niespełnienie jednej z wyżej wymienionych przesłanek powoduje nieważność małżeństwa kanonicznego. Sąd kościelny sprawdza przesłanki i ustala przyczynę, dla której małżeństwo jest nieważne. Podczas procesu strony nie są konfrontowane, każda przesłuchiwana jest osobno. Nie ma w prawie kanonicznym mowy o unieważnieniu bez orzekania o winie. Musi być powód stwierdzenia nieważności małżeństwa.

Lista przeszkód do ważnego małżeństwa

W Kodeksie Prawa Kanonicznego zawarto 12 przeszkód. Należą do nich: wiek (14 lat dla kobiety i 16 dla mężczyzny), niemoc płciowa, przeszkoda węzła małżeńskiego, ślub z osobą nieochrzczoną, święcenia, śluby czystości (dotyczy osób związanych wieczystym ślubem publicznym czystości w instytucie zakonnym), uprowadzenie, przeszkoda występku (małżonkobójstwa), pokrewieństwo, powinowactwo, przeszkoda przyzwoitości publicznej, pokrewieństwa prawnego wynikającego z adopcji. Kolejną grupą przesłanek, która może być podstawą do stwierdzenia nieważności małżeństwa kościelnego jest wada zgody małżeńskiej. Chodzi tu o brak wystarczającego używania rozumu, poważny brak rozeznania oceniającego co do istotnych praw i obowiązków małżeństwa oraz niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich z przyczyn natury psychicznej. Inne wady to brak wiedzy koniecznej o małżeństwie, błąd co do osoby lub przymiotu osoby, podstęp, przymus i ciężka bojaźń.

Nieważny ślub w pięknym kościółku

– Zdarza się, że powodem do stwierdzenia nieważności małżeństwa może być sama forma sposobu zawierania małżeństwa. Zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego, tylko te małżeństwa są ważne, które zostają zawarte wobec asystującego miejscowego ordynariusza albo proboszcza, albo wobec kapłana lub diakona delegowanego przez jednego z nich, a także wobec dwóch świadków – wyjaśnia Kamil Dziura. – Takie braki formalne zdarzają się, gdy np. młodzi zawierają ślub nie w swoich parafiach, ale np. gdzieś w upatrzonym sobie kościele w górach czy innym popularnym miejscu i nie dopilnują tego, by załatwić wszystkie formalności w swoich parafiach. Wówczas stwierdzenie nieważności małżeństwa jest stosunkowo proste. To co ważne: dzieci, które przyszły na świat z takich unieważnionych związków, nadal są uważane za dzieci zrodzone w małżeństwie.
Najpierw huczne wesele, a potem mniej lub bardziej cichy rozwód. Małżonkowie zdradzają się, przestają dogadywać, nie potrafią pokonać kłopotów finansowych, albo po prostu nie mogą już na siebie patrzeć. Lista powodów, dla których się rozwodzimy, jest niestety długa, a sądy, nie mając powodów do odrzucenia, oddalenia czy zwrócenia pozwów uwzględniają żądania byłych zakochanych, dając im tym samym szansę na ułożenie sobie życia na nowo, choć wcale nie jest to takie proste w przypadku kobiet po przejściach i mężczyzn z przeszłością…

Małgorzata Rokoszewska

6 Responses to "Póki rozwód nas nie rozłączy"

Leave a Reply

Your email address will not be published.