Nowy prezydent jest na dużej fali popularności

Fot. Archiwum

– Zwycięstwo Konrada Fijołka już w I turze wyborów na prezydenta Rzeszowa to zaskoczenie?
– Myślę, że nie. Po pierwsze, ostatnie sondaże wyborcze jasno wskazywały, że szala zwycięstwa może przychylić się już w I turze. Po drugie, Fijołek miał bardzo dobrą i efektywną kampanię wyborczą. Pozostali kandydaci zostali zdeklasowani. Warto jednak przypomnieć, że mimo wszystko nie był to najwyższy wynik zwycięstwa w wyborach na prezydenta Rzeszowa. W 2018 r. Tadeusz Ferenc wygrał z Wojciechem Buczakiem, zdobywając aż 64 proc. głosów poparcia. Patrząc jednak na Fijołka, którego Ferenc „nie namaścił”, mówimy o bardzo dobrym rezultacie.
– Dlaczego Ewa Leniart, główna kontrkandydatka Fijołka, nie uzyskała wyższego wyniku?
– Powodów przegranej Ewy Leniart jest kilka. Po pierwsze, przypomnijmy sobie kampanię Wojciecha Buczaka. Była ona niezwykle efektowna, pełna dobrych wystąpień i aktywności. Na jej tle kampania wojewody nie porywała. Druga sprawa – polityk w trakcie ostatnich miesięcy wydawała się być osamotniona. Kreowała się na osobę ponadpartyjną, lecz nie było to zadowalające. Trzecia kwestia – część prawicowego elektoratu zabrali Marcin Warchoł i Grzegorz Braun. To ważne i decydujące.
– Gdyby Warchoł i Braun nie startowali w wyborach, wojewoda miałaby większe szanse?
– Zdecydowanie tak. Gdyby w takim rozdaniu zsumować głosy, to uważam, że wojewoda dostałaby się do drugiej tury. Pamiętajmy, że wyborcy niezdecydowani lubią głosować na faworyta. Dlaczego? Bo nie chcą utożsamiać się ze słabszymi kandydatami. W tej sytuacji mógłby zadziałać ten mechanizm. W bezpośredniej walce Fijołek – Leniart, wojewoda miałaby więc większe szanse.
– Od czego swoje rządy powinien zacząć nowy prezydent?
– Najpierw kwestie formalne
– trzeba odebrać zaprzysiężenie. Druga sprawa to przedstawienie najbliższych współpracowników nowego gabinetu, wybór dyrektorów i ogólna analiza kadrowa. Trzecia kwestia to jak najszybsze rozpoczęcie realizacji obietnic wyborczych, szczególnie że prezydent Fijołek będzie miał recenzentów w postaci chociażby wiceministra Warchoła. Kolejna sprawa – nowy włodarz powinien współpracować i z wojewodą, i z wiceministrem. Dzięki temu może zdobyć potrzebne środki państwowe i środki z Funduszu Wsparcia na inwestycje.
– Jeżeli Fijołek w dwa lata nie spełni większości obietnic może stracić zaufanie wyborców?
– Na chwilę obecną nowy prezydent jest na dużej fali popularności. To spory kapitał. Powinien on jednak jak najszybciej zacząć budować wokół siebie zaplecze polityczne. Rzeczywiście dwa lata prezydentury to nie za dużo czasu. Włodarz musi więc zadecydować, jakie głośne obietnice zrealizować, aby jego aktywność wyglądał dobrze pijarowo. Liczy się wizerunek.
Rozmawiał Kamil Lech

12 Responses to "Nowy prezydent jest na dużej fali popularności"

Leave a Reply

Your email address will not be published.