Kosztowna porażka

Biało-czerwoni w meczu ze Słowacją rozczarowali na całej linii. Fot. Slovenský futbalový zväz

Były prezes PZPN i piłkarz reprezentacji Polski i mieleckiej Stali, Grzegorz Lato, uważa, że kadra będzie mieć kłopot, aby odegrać jeszcze znaczącą rolę w piłkarskich mistrzostwach Europy. W podobnym tonie wypowiadają się byli piłkarze Henryk Kasperczak i Waldemar Prusik.

– Słabo wyglądała nasza gra. Jest kłopot, gdyż liczyliśmy, iż ze Słowacją wygramy. Tymczasem straciliśmy pierwszą bramkę po błędach dwóch naszych zawodników w dosyć dziwny sposób. Było trochę emocji, jak wyrównaliśmy w 34. sekundzie drugiej połowy – powiedział wielokrotny reprezentant Polski, najlepszy w historii piłkarz Stali Mielec. Przyznał, że czuł obawy o losy spotkania, gdy pierwszą żółtą kartkę otrzymał Grzegorz Krychowiak. Przypomniał, że zawodnik ten gra na pograniczu faulu. Zdaniem króla strzelców mistrzostw świata z 1974 r., powinien na to zareagować selekcjoner reprezentacji Polski, Paulo Sousa, i zdjąć tego gracza z boiska. Tymczasem w 62. min Krychowiak zobaczył drugie „żółtko” i musiał opuścić plac gry. – Potem straciliśmy drugą bramkę. Trzeba też zwrócić uwagę, jak mało strzałów oddaliśmy w światło bramki nawet w okresach, gdy mieliśmy przewagę. Poza tym Słowacy w końcówce meczu mądrze się bronili. Widać było, że ze spokojem czekali na końcowy gwizdek – zauważył Lato. Przypomniał, że teraz biało-czerwonych czeka pojedynek z Hiszpanią na terenie rywala, a potem ewentualnie mecz o wszystko ze Szwecją. – Ta ostatnia drużyna nie leży nam specjalnie – zauważył Lato, który zdobył zwycięską bramkę w wygranym przez Polskę spotkaniu z drużyną „Trzech Koron” w drugiej fazie mistrzostw świata w 1974 r.

Bez gry ofensywnej

– Przegraliśmy z teoretycznie najsłabszym zespołem w grupie. Zawiódł cały zespół – tak Henryk Kasperczak, były znakomity piłkarz i trener, ocenił premierowy występ reprezentacji Polski. – Nasza sytuacja już na starcie zrobiła się trudna. Ta porażka z teoretycznie najsłabszym zespołem może nas kosztować brak wyjścia z grupy. Można powiedzieć, że teraz potrzebujemy cudu, bo przyjdzie nam się zmierzyć z tak mocnym rywalem jak Hiszpania, ze Szwedami też gra się nam ciężko – mówi Kasperczak, którego najbardziej zmartwiła gra ofensywna Polaków. – Ona praktycznie nie istniała. Przecież w pierwszej połowie praktycznie nie oddaliśmy groźnego strzału. Nie ma żadnego pomysłu na grę. Uważam, że brakuje po prostu klasowych ofensywnych piłkarzy. Cztery lata temu na mistrzostwach we Francji mieliśmy: Jakuba Błaszczykowskiego, Kamila Grosickiego, Arkadiusza Milika. Oni potrafili zrobić różnicę, znaczniej lepiej z nimi wykorzystywany był Robert Lewandowski. Dzisiaj ich nie ma, a następcy nie dorównują im klasą. To było już widać podczas mundialu w Rosji, gdy zabrakło Błaszczykowskiego, a Grosicki był w słabszej formie. Dlatego już przed tym turniejem przewidywałem, że będzie nam znaczniej trudniej niż we Francji – podkreślił.

Potrzebny jest cud

Z kolei Waldemar Prusik, były kapitan reprezentacji Polski, nie ukrywa, że dla niego porażka, ale przede wszystkim gra w meczu ze Słowacją oznacza koniec szans Polski na wyjście z grupy mistrzostw Europy. – Niestety, wszystko na to wskazuje. Nie ma argumentów, aby myśleć inaczej. Nasza gra była bardzo słaba i nie ma chyba nadziei, że coś się zmieni. Pierwsze 15 – 20 minut było niezłe, podobnie jak we wcześniejszych sparingach, ale później gra poszła w dół – dodał. Były kapitan piłkarskiej reprezentacji analizując grę biało-czerwonych stwierdził, że ci grali za wolno, aby zaskoczyć rywala. – Rozgrywanie piłki tak wolne i tak przejrzyste dla przeciwnika, że nawet taki rywal jak Słowacja, która nie jest potęgą piłkarską, z łatwością odczytywał nasze intencje. Brakowało akcji w bocznych strefach boiska. Jóźwiak praktycznie nie stanowił żadnego zagrożenia. Po drugiej stronie taką rolę skrzydłowego miał pełnić Rybus i raz udało mu się przeprowadzić groźną akcję i właśnie wtedy doprowadziliśmy do remisu. Próbowaliśmy głównie atakować środkiem boiska. Przy dobrze ustawionym przeciwniku tylko mu ułatwialiśmy zadanie – zauważył. Prusik nie ukrywał także, że więcej oczekiwał po kapitanie polskiej reprezentacji, Robercie Lewandowskim. – To zawodnik, który żyje z podań, ale skoro tych zagrań nie ma, albo jest bardzo mało, to powinien starać się coś zmienić, podpowiedzieć kolegom, znaleźć jakieś inne rozwiązanie. Dopiero w końcówce był bardziej widoczny, ale wcześniej grał bardzo statycznie. Od tej klasy piłkarza można oczekiwać więcej niż od innych. Robert świetnie gra w eliminacjach do mistrzostw Europy czy świata, strzela ważne gole, ale to nie pierwszy raz, kiedy już później, na wielkim turnieju, nie ma go na boisku – powiedział Prusik. Teraz Polaków czeka mecz z Hiszpanią i na zakończenie rywalizacji w grupie pojedynek ze Szwecją. Do kolejnej rundy awansują dwie pierwsze ekipy z każdej grupy i cztery najlepsze z trzecich miejsc. Prusik nie daje wielkich szans biało-czerwonym. – Chciałbym, aby było inaczej, ale nie ma argumentów, by myśleć inaczej. Potrzebny jest cud – podsumował.

rm

One Response to "Kosztowna porażka"

Leave a Reply

Your email address will not be published.