
„Środkowoeuropejska droga odbudowy po pandemii” była dla naszego prezydenta Andrzeja Dudy drogą donikąd. Może jedynie potwierdzeniem starego powiedzenia, że „mowa jest srebrem, a milczenie złotem”, szczególnie jak się nie wie co się mówi. A on chyba nie wiedział, bo jak inaczej przyjąć jego bajdurzenie, było nie było, podczas zagranicznej konferencji GLOBSEC, którą inaugurowano kilka dni temu w Bratysławie. Jej tematem przewodnim była właśnie „Środkowoeuropejska droga odbudowy po pandemii”. Nie dziwi więc, że w swoim wystąpieniu polski prezydent mówił m.in. o walce z pandemią SARS-CoV-2. Zdziwienie i zmieszanie wywołała jednak wypowiedź, w której prezydent Duda zastanawia się, czy aktualna liczba chorych na COVID-19 jest wynikiem szczepionek przeciwko COVID-19, czy letniej pogody. „Czy możemy mówić o tym, że jeżeli liczba zachorowań w Polsce spadła w tej chwili do takiego poziomu dziennie, jak notowaliśmy dokładnie rok temu, czyli między 200 a 400 przypadków każdego dnia, to czy rzeczywiście możemy się cieszyć, że jest to efekt szczepienia, czy też efekt tego, że mamy takie, a nie inne warunki atmosferyczne, taka jest pora roku. W zeszłym roku nie mieliśmy szczepionki, a przypadków było tyle samo” – stwierdziła głowa naszego państwa, z ujmującym, jak zawsze, uśmiechem. Dla antyszczepionkowców to oczywiście woda na młyn, ale dla lekarzy i innych trzeźwo patrzących ludzi mówienie takich rzeczy na forum publicznym przez prezydenta jest nie do przyjęcia i oczywiście wywołało niezły medialny szum i poruszenie. Jego słowa odbiły się też echem w mediach społecznościowych. „Brazylia i Indie. Dwa kraje, w których – jak wiadomo – od zawsze panują arktyczne mrozy. Oba w pierwszej trójce krajów świata najmocniej dotkniętych przez COVID-19 zarówno jeśli chodzi o liczbę przypadków, jak i liczbę ofiar śmiertelnych” – ironizował dziennikarz Tygodnika „Wprost”, Łukasz Rogojsz. Doktor Bartosz Fiałek, wielki popularyzator wiedzy medycznej, napisał prosto: Pan Prezydent nie ma racji. Jest prawnikiem, nie ma specjalistycznej wiedzy epidemiologicznej i ma prawo jej nie mieć. Jako obywatel świata chciałbym jednak, żeby osoby, które tej wiedzy nie posiadają, a piastują wysokie stanowiska i wpływają na opinię innych, były bardziej wstrzemięźliwe w wygłaszaniu takich tez. To, co powiedział prezydent Duda, może być teraz użyte przez grupy przeciwników szczepień, którzy podchwycą jego słowa, twierdząc, że „skoro prezydent mówi, że mamy tyle przypadków zachorowań, ile rok temu, a rok temu szczepionki przeciw COVID-19 były niedostępne, to faktycznie preparaty te nie działają”. Jest to oczywista nieprawda. Rok temu pandemia COVID-19 dopiero się w Europie rozwijała i dlatego w tamtym czasie tych przypadków było mniej. Przez ten rok powstały też nowe warianty wirusa, które znacznie lepiej się rozprzestrzeniają. Dla przykładu: współczynnik reprodukcji wariantu, który rok temu wywołał pierwszą falę europejską, a do którego nawiązuje prezydent, wynosił trzy (jedna osoba mogła zarazić trzy inne). W przypadku wariantu Delta współczynnik wynosi między pięć a osiem. Gdyby nie było szczepionek, dzisiejsza sytuacja byłaby katastrofalna” – podsumował. I nie sposób nie przyznać mu racji. Zastanawiam się jednak, kto przygotowuje wystąpienia prezydentowi, bo chyba nie mówi z głowy…
Redaktor Anna Moraniec



4 Responses to "Jak się nie wie, co się mówi… lepiej milczeć"