To był kompletny rollercoaster

Rozmowa z Dominikiem Linowskim, współautorem autobiografii Magdy Gessler

– Jaka jest Magda Gessler prywatnie?
– Jest chuliganem, urwisem. Ma diablika w oczach. Tego nie widać w świetle kamer. Na pewno zabrałbym ją ze sobą na męski wypad. Ona potrafi zachwycać się chwilą i niepozornym kwiatkiem. Utwierdziła mnie w przekonaniu, że warto żyć tu i teraz.

– Urodziliście się tego samego dnia. To sprawiło, że Magda Panu zaufała?
– Zostałem przedstawiony Magdzie, bo miałem jej pomagać w kwestiach finansowych. Spotkaliśmy się przy kolacji. Kompletnie nie wiedziałem, kim jest moja rozmówczyni. Nie znałem celebrytów. Pochodzę z zupełnie innego świata. Potem tak dobrze nam się rozmawiało, że spotkanie, które miało trwać do 22.30, skończyło się o 6 rano. A i tak usłyszałem tylko fragment naprawdę fascynującego życiorysu.

– A jak wyglądały 2 lata pracy z gwiazdą nad jej biografią?
– Dla mnie to był kompletny rollercoaster! W nocy pisaliśmy, a rankiem Magda zabierała mnie we wszystkie te miejsca, o których opowiadała. Czułem się prawie jak Wołoszański. Pracowaliśmy w komfortowych warunkach, bo nie mieliśmy terminu na naszą książkę. Rozmawialiśmy, bo chcieliśmy, a nie dlatego, że musieliśmy. Polubiliśmy się na poziomie wykraczającym poza relacje autor-bohater. Nasze rodziny się zaprzyjaźniły. To wszystko sprawiło, że Magda się odsłoniła.
– Nie było tematów tabu?
– Nie. Są rzeczy, które powiedziała po raz pierwszy tylko mnie.

– Które z wyznań najbardziej Pana zaskoczyło?
– Wiele razy zastanawiałem się, jak Magdzie udało się wyjść z tych wszystkich dramatów i stać ikoną. Proszę wyobrazić sobie 27-letnią kobietę, która rodzi dziecko z wadami wrodzonymi i które umiera w drugim tygodniu. Mąż doznaje nawrotu choroby i ona nagle zostaje zupełnie sama z 1,5- rocznym synkiem w obcym kraju. Podziwiam jej hart ducha, że nie strzeliła sobie w łeb, albo nie rzuciła z mostu. A ona nie tylko to przetrwała, ale i wspięła się na sam szczyt.

Rozmawiała Beata Sander

 

Leave a Reply

Your email address will not be published.