
W piątek (18 czerwca) senatorowie głosowali nad kandydaturą swej koleżanki z izby wyższej, Lidii Staroń, na Rzecznika Praw Obywatelskich. Staroń była rekomendowana przez PiS i trzy dni wcześniej Sejm przyjął jej kandydaturę. Jednak w Senacie, gdzie minimalną przewagę ma opozycja, pani senator przepadła. To była już 5. próba wyboru następcy Adama Bodnara, którego kadencja upłynęła ponad pół roku temu. Nie brak głosów, że PiS celowo rekomenduje kandydatów niemożliwych do przyjęcia przez Senat, by obsadzić funkcję RPO przez „swojego” człowieka. A zgodnie w wyrokiem Trybunały Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej, Adam Bodnar 15 lipca musi zakończyć pełnienie obowiązków RPO.
Początkowo dwukrotnie kandydatką opozycji na RPO była mec. Zuzanna Rudzińska-Bluszcz. Jednak w Sejmie, gdzie większość na Zjednoczona Prawica, nie uzyskała poparcia. Następnie partia rządząca zaproponowała na RPO wiceszefa MSZ Piotra Wawrzyka, jednak Senat, w którym minimalną większość ma opozycja, nie zaakceptował tej kandydatury. Następnie PiS rekomendował na RPO swego posła, Bartłomieja Wróblewskiego, który „przeszedł” w Sejmie, ale w Senacie już nie Lidia Staroń, która do Senatu „weszła” ze swojego komitetu wyborczego i zasiada w nim jako senator niezależny, postrzegana jest jako ta, której jednak bliżej do PiS-u, niż do innej opcji. To ona była 3. kandydatem PiS właśnie na następcę Adama Bodnara jako RPO. W miniony wtorek (15 czerwca) Sejm wybrał Staroń na nowego RPO, za jej kandydaturą głosowało 231 posłów. Kandydata opozycji, prof. Marcina Wiącka, poparło 222 posłów. Tym samym to senator Staroń została nową kandydatką na RPO. W piątek stanęła przez swoimi koleżankami i kolegami z Senatu, by odpowiadać na ich pytania dotyczące jej wizji RPO i ostatecznie poddać się ich woli czy zechcą ją poprzeć czy też nie.
Pani senator wypadła, delikatnie mówiąc, bardzo blado. Widać było, że L. Staroń zwyczajnie nie orientuje się w tym, jak powinien działać Rzecznik Praw obywatelskich. Ostatecznie gdy przyszło do głosowania, z 48 senatorów klubu PiS kandydaturę Lidii Staroń na RPO poparło 45. Senatorowie Dorota Czudowska i Andrzej Pająk wstrzymali się od głosu, a senator Janina Sagatowska nie głosowała. Przeciw powołaniu Lidii Staroń na stanowisko RPO głosowali wszyscy członkowie klubu Koalicji Obywatelskiej (42), koła Koalicji Polskiej – Polskiego Stronnictwa Ludowego (3), Koalicyjnego Klubu Parlamentarnego Lewicy (2) i koła Polski 2050 (1). Również niezrzeszony Stanisław Gawłowski głosował przeciw, podobnie jak senatorowie Krzysztof Kwiatkowski i Wadim Tyszkiewicz, którzy wraz z Lidią Staroń tworzą w Senacie Koło Senatorów Niezależnych. Sama zainteresowana wstrzymała się od głosu.
Lidia Staroń nie uzyskała zatem poparcia Senatu i nowym RPO nie zostanie. Pytana przez dziennikarzy, czy wpływ na to miały jej odpowiedzi na pytania senatorów, Staroń stwierdziła, że „decyzja została wcześniej podjęta”. Tymczasem nie brak głosów, że PiS całkiem celowo rekomenduje, a następnie wybiera w Sejmie takich kandydatów na RPO, by Senat nie mógł się na nich zgodzić. Po co? Ano po to, by w końcu zmienić ustawę i obsadzić funkcję RPO swoim człowiekiem bez zgody Sejmu i Senatu.
Przypomnijmy, że zgodnie z Ustawą o RPO, choć 5- letnia kadencja Adama Bodnara upłynęła we wrześniu zeszłego roku, pełnił on nadal obowiązki rzecznika, bo nie wybrano jego następcy. Działając na wniosek grupy polityków PiS Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej uznał zapis dotyczący pełnienia obowiązków RPO po upływie kadencji za niekonstytucyjny. A. Bodnar musi przestać pełnić obowiązki RPO 15 lipca bez względy na to, czy do tego czasy wybrany zostanie jego następca, czy nie. Jeśli nie, RPO po prostu nie będzie, a istnieje spore ryzyko, że władza, wykorzystując impas z wyborem RPO, którego zresztą sama jest autorem, zechce pod pozorem troski o obywateli narzucić nam rzecznika.
Monika Kamińska



6 Responses to "Czyżby władza „grała” na powołanie swego RPO?"