
Kiedyś, za sarmackich czasów, mawiało się, że „szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie”. Teraz gdzieniegdzie, czasem prześmiewczo, a czasem całkiem poważnie to powiedzenie funkcjonuje w nieco zmodyfikowanej formie i brzmi „sołtys na zagrodzie równy wojewodzie”. Z przymrużeniem oka, ale trochę w tym prawdy jest, bo sołtys na wsi, o ile rzecz jasna jest dobrym sołtysem, to persona nie lada. Na sołtysa bowiem wybiera się zazwyczaj osobę, która wszystkich zna, orientuje się w problemach wsi – tych małych i tych większych,- z wójtem umie się dogadać, niezależnie od płci „ma jaja”, w kaszę dmuchać sobie nie da, a i z miejscowym plebanem dobrze żyje…
Á propos plebana właśnie …Niektórzy politycy chwalą się, że swą karierę zaczynali właśnie od wyboru ich na prężnego sołtysa ich wioski, a potem to już szło: radny gminny, albo
– wyższa półka: – powiatowy, radny sejmiku wojewódzkiego i w końcu poseł, albo nawet i europoseł. Skoro ludzie wybierają człowieka, to dlaczego nie? Malo jednak jest chyba takich osób, które mogłyby „pochwalić się”, że z osoby na świeczniku będącej „spadły” na stanowisko sołtysa malutkiej wioski np. na Podlasiu. A nawet jeśli takie osoby są, to niekoniecznie chciały ten fakt wyeksponować, bo – z całym szacunkiem dla sołtysów wsi wszelkich – wielka kariera to to nie jest, a już szczególnie, gdy mowa o końcu, a nie początku tejże.
A cóż to ma wspólnego ze wspomnianym plebanem dobrodziejem? Otóż całkiem sporo ma, jak się okazuje. Pewien bowiem duchowny, bardzo znany i bardzo zasobny, właśnie został sołtysem pewnego urokliwego sołectwa o wdzięcznej nazwie Piaski, które stanowi część nie mniej urokliwej miejscowości zwącej się Bobrówka i leżącej w gminie Jaświły na Podlasiu. Duchowny ten to nie kto inny, jak abp Leszek Sławoj Głódź. Tak, ten sam, którego papież Franciszek wyeksmitował z gdańskiej archidiecezji za tuszowanie nadużyć seksualnych przez podległych jej duchownych.
Niektórzy ubolewali nad losem „biednego” abp. Głódzia, który z pałacu wygnany został i gdzie podziać się nie miał. Tych wszelako, którym los gdańskiego metropolity spędzał sen z powiek, pragniemy uspokoić: abp Leszek S. Głodź z pałacu wygnany do pałacu powrócił. Tyle, że w swej rodzinnej wsi Bobrówka na Podlasiu. O wartej – podobno – miliony posiadłości duchownego usytuowanej na 21 hektarach krążą legendy. I nie, nie idzie o jakieś cuda nadprzyrodzone, które miałyby się z racji świątobliwości właściciela tego przybytku dziać! Idzie o cuda całkiem namacalne i przyziemnie materialne. Ludzie, którzy mieli okazję w tym miejscu bywać, by wykonywać tam drobne naprawy opowiadają bowiem, że podobno „widzieli marmurowe podłogi, pozłacane meble, żyrandole z poroża jeleni i portrety dobrodzieja oprawne w bogate ramy”.
No cóż, nie ma zaraz czego zazdrościć. Jak to mówi stare porzekadło „oszczędnością i pracą ludzie się bogacą”…A nie, wróć, to porzekadło w tej sytuacji akurat jest zupełnie od czapy. Tak czy siak abp Głódź powrócił był po latach pokornej kapłańskiej posługi do rodzinnego sioła, ale wszak człowiek tak pracowity bez zajęcia pozostawać nie mógłby. Jakoś tak się dobrze złożyło, że będący sołtysem od 2010 roku mieszkaniec Piasków zrezygnował ze swej zaszczytnej funkcji, a dobrodziej abp Leszek Sławoj Głodź swą kandydaturę na „szefa” sołectwa zgłosił. Inni chętni się nie pojawili i nic w tym dziwnego – któż bowiem chciałby i przede wszystkim mógłby z tak wybitną postacią, jak L. S. Głódź o sołtysowanie w Piaskach powalczyć. I tak niegdysiejszy gdański metropolita sołtysem w Piaskach został. Co prawda na 36 uprawnionych do głosowania w tych jakże ważnych wyborach tylko 9 zdecydowało się oddać swój głos, ale za to wszyscy zagłosowali za tym, by L. S. Głodź sołtysem został. Rzec by można, że to 9 sprawiedliwych wybrało tak znamienitego męża na sołtysa Piasków. Nowy sołtys, jak poinformował wójt gminy Jaświły, nie ujawnił swego numeru telefonu, ani adresu mailowego, stąd kontakt z nowym sołtysem Piasków jest – jakby ktoś go potrzebował – tylko osobisty. Prosto mówiąc trzeba próbować „wbić” do tego osławionego pałacu …
Trudno dociec, na jakie licho abp. Głódziowi sołtysowanie w Piaskach. Ale może to jest trochę tak, że jak się człowiek do szefowania gdzieś przyzwyczai, to i w innym miejscu, nawet tak urokliwym jak podlaska wioska, za tym tęskni. Pozostaje zatem mieć tylko nadzieję, że nowy sołtys Piasków niczego tuszował nie będzie, bo jeszcze się tym papież Franciszek zainteresuje i znów z pałacu go może wyeksmitować …
Redaktor Monika Kamińska



18 Responses to "Granica śmieszności przekroczona. Arcybiskup Głódź… sołtysem"