
Praktycznie codziennie urzędy skarbowe otrzymują sygnały o ukrytych dochodach, sprzedaży przez Internet, czy pracy na czarno podatników. Według danych zebranych we wszystkich izbach administracji skarbowej, w pierwszym kwartale tego roku złożono ok. 11,5 tys. donosów do podjęcia działań przez urzędy skarbowe oraz urzędy celno-skarbowe – podaje portal Money.pl. Na Podkarpaciu urzędnicy otrzymali prawie 400 takich informacji.
Z przekazanych przez KAS informacji wynika, że najwięcej, bo 2620, tego typu sygnałów wpłynęło do jednostek w woj. mazowieckim. Dalej były: śląskie (ok. 1400), dolnośląskie (994), małopolskie (945) oraz wielkopolskie (885) – wylicza Money.pl. Łącznie – w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku – liczba donosów w Polsce zmalała o ok. 7 proc.
Jak sytuacja wygląda w naszym regionie? – Do urzędów skarbowych w województwie podkarpackim wpłynęło odpowiednio: w I kw. 2020 r. – 462 informacje sygnalne, a w I kw. 2021 r. – 390 informacji sygnalnych – informuje mł. asp. Edyta Chabowska, rzecznik prasowy Izby Administracji Skarbowej w Rzeszowie. Jak twierdzi, urzędnicy otrzymują je… praktycznie codziennie.
Niektórzy przychodzą zawiadomić osobiście, inni dzwonią. Najwięcej osób wysyła listy – pocztą albo drogą elektroniczną. Zazwyczaj mają formę zgłoszeń z nieśmiertelnym: „uprzejmie donoszę”. – Tego typu informacje są na ogół anonimowe. Zdarzają się również osoby, które podają nazwisko, adres czy numer telefonu. Nie zawsze dane te są jednak prawdziwe – zaznacza rzeczniczka IAS w Rzeszowie.
A czego dotyczą donosy?
– Między innymi osób fizycznych prowadzących niezgłoszoną do opodatkowania działalność gospodarczą, ukrywających dochody; nieprawidłowości związanych ze sprzedażą przez Internet, czy nieprawidłowości związanych z podatkiem od towarów i usług, w tym nieewidencjonowania sprzedaży za pomocą kas rejestrujących – wylicza mł. asp. Edyta Chabowska.
Po emocjonalnym tonie pism od „życzliwych” można się domyślać, że wyszły spod ręki osoby skonfliktowanej z tą, której dotyczy pismo, czyli krewnego, sąsiada, czy byłego pracownika. To jednak nie ma znaczenia.
– Wszelkie sygnały i zawiadomienia składane do urzędów skarbowych, informujące o naruszeniach w zakresie przepisów prawa podatkowego są wnikliwie analizowane i we właściwy sposób wykorzystywane – deklaruje rzecznik IAS w Rzeszowie.
Jak bogaty…, to ukradł
Na koniec pozostaje pytanie, dlaczego ludzie decydują się donieść na znajomego? – To kwestia naszej mentalności i sposobu myślenia. Jak w dowcipie: „Jeśli amerykański farmer ma 100 krów, to ja zrobię wszystko, żeby mieć 200. Jeśli sąsiad ma 2 krowy, a ja jedną, to zrobię wszystko, żeby mu jedna zdechła – żartuje dr Leszek Gajos, socjolog z WSPiA Rzeszowskiej Szkoły Wyższej. – Wychodzimy z założenia, że jeżeli ktoś ma więcej, to na pewno nie dorobił się tego uczciwie. W Anglii, jeśli ktoś się wzbogacił, jest przedmiotem pozytywnej zazdrości, podziwu. U nas – obiektem zawiści – tłumaczy. Dlatego próbujemy sprawić, by ci, którzy są wyżej, zrównali się z nami.
– Częściowo wynika to z naszego systemu religijnego oraz patrzenia na bogactwo. Gdzie się kończy linia dobrobytu? Tam, gdzie się kończy linia protestantyzmu. W protestantyzmie uznaje się, że jeśli Bóg mnie umiłował, to dał mi bogactwo. Ja mogę się za tę szczodrobliwość odwzajemnić, pomnażając je – wyjaśnia dr Gajos. – U nas praca to kara za grzech pierworodny, a zatem jest zupełnie odwrotnie. Jeśli ktoś jest bogaty, to znaczy, że nie do końca mu po drodze z Bogiem – dodaje socjolog.
W jego opinii, delikatny spadek w statystykach w czasie pandemii nie jest przejawem przełomu. – Siedzieliśmy w domu, a przez okno trochę mniej widać, stąd mniej donosów – przypuszcza dr Leszek Gajos. – Poza tym byliśmy skoncentrowani na domowych problemach, w związku z czym nie było czasu, żeby donieść na sąsiada.
Przykłady autentycznych donosów:
„Pan (…) Grzegorz posiada dwa komfortowe samochody full wypas – nowe.”
„Bardzo proszę o zajęcie się sprawą Marka (…). Z tego, co wiem, jest on na urlopie wychowawczym i już piąty czy szósty rok pracuje na czarno, wykonując po ludziach roboty, nie płacąc podatków, mało tego, pobiera zasiłki z opieki społecznej. A najlepsze jest, że buduje w (…) dom o powierzchni chyba 300 m.”
„Uprzejmie donoszę, że K. sam pracuje, a stać go było, by zabrać rodzinę na wakacje na Kretę.”
„Niemożliwe, żeby firma X. tak dobrze działała, chyba coś ukrywa przed skarbówką.”
„Ciekawe, za co X. kupił sobie zachodnie auto z klimą, skoro podobno jest bezrobotny.”
„Z. kładzie kafelki na lewo. Dlatego jego żona stale urzęduje po galeriach handlowych.
Wioletta Kruk



9 Responses to "„Życzliwi” konfidenci"