
Późnym wieczorem na stację paliw przydreptał Zenon S., co jest o tyle nietypowe, że tam zwykle się przyjeżdża. On nie mógł jednak przyjechać, gdyż nigdy nie miał żadnego pojazdu, ani prawa jazdy. Na stacji paliw pojawił się tylko po to, by nabyć paliwo dla siebie, konkretnie butelkę wódki, co też uczynił i wyszedł z budynku.
Jego uwagę zwróciła młoda kobieta, która zatankowała swój samochód, zapłaciła i wsiadając upuściła portmonetkę. Nie zauważyła jednak zguby i odjechała, co natychmiast zauważył Zenon S., podniósł portmonetkę, zajrzał do środka i aż mu dech zaparło. W środku było ponad dwa tysiące złotych, a także karta bankomatowa oraz komplet dokumentów. W tym momencie Zenon S. już wiedział, że najbliższe dni będą dla niego szalone. „Bo ktoś, kto nosi przy sobie tyle forsy nie może być osobą biedną, więc nie ma powodu, by te pieniądze oddać” – pomyślał znalazca i opuścił stację paliw. Ale nie do końca opuściło go sumienie.
„Oddam tej pani dokumenty, a gotówkę i kartę zatrzymam dla siebie” – rzekł sam do siebie i udał się do najbliższej skrzynki pocztowej. Gdy wrzucił do niej dokumenty poczuł wyraźną ulgę. Do tego stopnia, że postanowił niezwłocznie sprawdzić, czy karta bankomatowa jest aktywna. Wstąpił więc do pobliskiego sklepu, w którym bez trudu kupił jeszcze jedną butelkę wódki oraz inne dobra, płacąc nieswoją kartą.
Tymczasem kobieta, która zgubiła portmonetkę, wróciła na stację paliw, pytając, czy nie zostawiła jej przy kasie. A potem, gdy okazało się, że z jej konta znikają pieniądze, to zawiadomiła policję i dopiero wtedy zablokowała kartę w swoim banku. Ale Zenon S. zdołał już wydoić z jej bankowego rachunku sporą kwotę.
Policja nie miała tym razem trudnego zadania, bo wystarczyło przejrzeć monitoring na stacji paliw, by mieć wszystko jak na dłoni, łącznie z wizerunkiem Zenona, już wcześniej karanego, którego zatrzymano. On zaś wygłosił mowę obrończą. – Nie czuję się winny i mam czyste sumienie, bo oddałem dokumenty, zaś forsę potraktowałem jako znaleźne – „znalezione, nie kradzione”.
– Co za słowa skrzydlate wyrwały się z zagrody twoich zębów! – mógł zachwycić się spisujący te wyjaśnienia, ale orzekł tylko, że jeśli już, to było to najwyżej pół sumienia.
W rezultacie Zenon S. nadal niczym nie jeździ i dużo mniej chodzi, bo siedzi.
JAN M.



3 Responses to "Pół sumienia"