
– Twoja poradnia podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) udzielała powyżej 90 procent teleporad. Jej umowa z NFZ wygasa 30 czerwca, Fundusz nie zamierza przedłużać współpracy z poradnią, ale Ty nie zostaniesz bez opieki. Koniecznie sprawdź, gdzie otrzymasz niezbędną pomoc medyczną – czytamy na stronie podkarpackiego oddziału NFZ w Rzeszowie. A chodzi nie mniej nie więcej, ale o jedną
z poradni w Tarnobrzegu, czyli NZOZ „Nasze Zdrowie”.
O co chodzi dokładnie? Według NFZ, poradnia, która udzielała ponad 90 proc. teleporad, nie gwarantowała bezpieczeństwa i właściwej opieki nad pacjentem. Umowa tej placówki z NFZ wygasa więc 30 czerwca. Co z pacjentami? – Od 1 lipca pacjent może skorzystać ze świadczeń medycznych w najbliższych poradniach POZ w miejscu zamieszkania, w sąsiedniej gminie lub w swoim powiecie – informuje POW NFZ. I podaje adresy: NZOZ Machów przy ul. Strefowej nr 2, lub nocna i świąteczna pomoc zdrowotna w szpitalu tarnobrzeskim, ewentualnie, w razie zagrożenia życia, numer alarmowy 112, lub teleplatforma 800 137 200 – jeden, bezpłatny numer w całej Polsce. – Skorzystaj z pomocy medycznej poza godzinami – zachęca NFZ na stronie.
To absurd
– Nie chce mi się nawet tego komentować. Jeżeli pacjentowi, którego znam niemal całe życie, bo chodzi do mnie z taką czy inną częstotliwością od 30 lub 40 lat, lepiej pomoże teleplatforma, gdzie przy telefonie siedzi co prawda lekarz, ale taki, który absolutnie nie zna pacjenta, jego schorzeń, bolączek, etc., to ja trzymam kciuki za pacjenta, bo rząd całkiem zatracił trzeźwość myślenia – komentuje Marek Krupowczyk, specjalista medycyny rodzinnej z Porozumienia Podkarpackiego, opiekującego się ponad połową populacji mieszkańców regionu.
– Nie przedłużając umów z podmiotami podstawowej opieki zdrowotnej z powodu dużego odsetka teleporad, zwalnia się z pracy lekarzy bez wysłuchania racji drugiej strony, pozbawia pacjentów opieki, a ponadto „przykrywa” nieudolne decyzje, które doprowadziły do zwiększenia śmiertelności w Polsce – uważają lekarze Porozumienia Zielonogórskiego. Podkreślają przy tym, że przychodnie zostają ukarane bez wcześniejszych kontroli, wytyków czy pouczeń. – Ministerstwo zdrowia rozpaczliwie szuka wytłumaczenia dla nadumieralności pacjentów w okresie pandemii – mówi Jacek Krajewski, prezes PZ. – Nie mówimy tu o chorych na COVID-19, tylko o pacjentach, którzy nie mieli szans na rozpoczęcie lub kontynuację leczenia różnych innych chorób. Ministerstwo nie chce mówić o wydawanych poleceniach odwoływania zabiegów planowych, o odraczaniu leczenia onkologicznego i kardiochirurgicznego, o braku karetek, o braku anestezjologów, o zamkniętych na cztery spusty poradniach specjalistycznych. Niewygodnie jest mówić o wszystkich tych kumulujących się od lat niedociągnięciach, które pandemia bezlitośnie obnażyła. Trzeba wskazać winnego, a tym winnym będzie… teleporada. A skoro jest wina, to musi być kara więc odstrzelimy dla przykładu kilkadziesiąt przychodni. Tylko pacjentom nie będzie do śmiechu.
Do „odstrzelonej” przez NFZ poradni na Podkarpaciu zapisanych jest kilka tysięcy pacjentów. W Polsce umowy ma stracić 71 przychodni POZ.
Anna Moraniec



4 Responses to "Kilka tysięcy pacjentów musi od 1 lipca szukać innego lekarza rodzinnego"