
Jest dobra wiadomość dla tych, którzy chcą służyć w polskiej policji. Jej szef znacznie obniżył wymogi sprawnościowe dla policjantów. Obecnie funkcjonariusz może być mniej zręczny, mniej wyćwiczony i mniej szybki niż jeszcze do niedawna. Wynika to ponoć z ogólnego pogorszenia się kondycji społeczeństwa, więc nie jest łatwo znaleźć policjantów, którzy osiągaliby dawne normy, a potrzeby są coraz większe i ludzi potrzeba.
Policja przyznaje, że jest wolna, ale tylko dlatego, iż nie podlega żadnym politycznym naciskom. Wcale nie oznacza to jednak, że jest powolna, co – nie da się ukryć – wzbudza dużą wesołość u złośliwej opozycji, która kpi z nowych wymogów i twierdzi, że policja jest tylko powolna.
Podobną opinię wyraża zresztą część doświadczonych funkcjonariuszy, którzy nie lubią ani obniżania norm sprawnościowych, ani obecnie panujących. „Niektóre wymogi są na poziomie dziesięciolatka – mówi jeden z policyjnych repów. – Bo jak inaczej traktować dopuszczenie do służby policjanta, który trzykilogramową piłką lekarską da radę rzucić na odległość zaledwie 4,5 metra?”
Poza tym znacznie obniżono też wymagania dotyczące szybkości biegania, dzięki czemu policjanci mogą biegać wolniej.
– Policja idzie na ilość, a nie na jakość – twierdzi przewodniczący sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych, poseł Lewicy Wiesław Szczepański.
Opozycja jakby celowo nie dostrzega jednak ważnego faktu. Takiego mianowicie, że policja dozbraja się na potęgę. Zakupy dotyczą m. in. granatników kal. 40 mm (i to od niemieckiego producenta broni!), strzelb gładkolufowych, a nawet granatów i karabinów maszynowych. Więc przy takim uzbrojeniu policjant nie musi już szybko biegać. Sprint był mu potrzebny, gdy dysponował jedynie pałką, bo wtedy, chcąc przyłożyć uciekającemu, musiał go wpierw dogonić. A mając granatnik… Wiadomo.
Wiadomo też, że jednym z ważnych zadań policji jest ochrona wicepremiera ds. bezpieczeństwa, prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który nie jest już człowiekiem pierwszej młodości i raczej zbyt szybko się nie porusza. W starym wywiadzie dla tygodnika „Wprost” (jeszcze z 15 stycznia 2007 r.) prezes wyznał: „Chciałem rządzić, już gdy miałem 12 lat. Premierem zamierzałem zostać, mając lat 34, a skończyć rząd, mając lat 91. To byłby rok 2040. To jeszcze strasznie dużo czasu”.
Rzeczywiście strasznie dużo i nic nie wskazuje na to, by z biegiem lat nawet bardzo powolni policjanci nie mogli dotrzymać kroku prezesowi. Stąd też decyzja o obniżeniu wymogów sprawnościowych wydaje się jak najbardziej słuszna.
Jan Miszczak



8 Responses to "Wolna policja i złośliwa opozycja"