Zaczyna się dziać coś ciekawego w Kościele

Bardzo interesujące wieści przyszły z Kanady, gdzie ujawniono masowe groby setek dzieci przy prowadzonych przez Kościół katolicki szkołach, których to szkół celem było wynarodawianie rdzennej ludności miejscowej (przepraszam: „nauczenie cywilizowanego życia”) i nawracanie jej na katolicyzm. Szkoły te istniały niemal do końca ubiegłego wieku; dziś ich wstrętna działalność stała się w Kanadzie tematem nr 1. Były zaś czymś w rodzaju dziecięcych obozów koncentracyjnych.
Wzburzenie tymi wiadomościami było tak duże, że skutecznie podpalono cztery kościoły katolickie i usiłowano z rozpędu zniszczyć jedną świątynię protestancką. W jednym z kościołów miejscowy kapłan, prałat zresztą, więc nie byle kto, usiłował w kazaniu wezwać do pamiętania, że zbrodnicze szkoły uczyniły również wiele dobrego. Reakcja wiernych na ten ewidentny fałsz w granej melodii była taka, że w ciągu dosłownie godzin prałat został przez odpowiednią diecezję skierowany na „bezterminowy urlop”.
Bez jednoznacznego masowego posypania księżowskich głów popiołem, upokarzającego wyznania grzechów i … zapłacenia jakichś koszmarnych zupełnie odszkodowań się nie obędzie.
U nas jeszcze tak nie jest; pewno zresztą wyłącznie dlatego, że nie było u nas nigdy Indian ani żadnych plemion niechrześcijańskich nadających się do nawracania ogniem i mieczem. Ale i tak coś się dzieje: z Watykanu przybyła komisja do zbadania poczynań kardynała Dziwisza „w temacie” ukrywania księżowskiej pedofilii – i w dodatku nie zameldowała żadnym władzom polskiego Kościoła swego przyjazdu, tylko szparko wziąwszy się do roboty przesłuchała kogo trzeba, nie pytając o zgodę ani p. Jędraszewskiego, ani p. Gądeckiego, po czym wyjechała. Samego Dziwisza się nie przelękła, który wszak był drugi po „naszym papieżu”…
Dziwy, panie, dziwy. Gotowi komuś uznanie świętości cofnąć?
Gądecki wprawdzie wypuścił z siebie jakiś oficjalny oburz na Unię Europejską, która ośmieliła się mieć inne zdanie w kluczowej dla sukienkowych sprawie aborcji, ale zabrzmiało to, jak jakiś pisk bez znaczenia i wywołało u większości odbiorców pogardliwe wzruszanie ramion.
Naprawdę, Kościół wszedł po dwóch tysiącach lat w fazę schyłkową. W każdym razie Kościół katolicki i szczególnie polski. Co zresztą grozi pewnym zamętem wśród naszego ludu i może nawet mało ciekawymi konsekwencjami politycznymi: będziemy mieli tu na miejscu kolejną linię podziału.
Różne tabu już jednak pękły, a to znamionuje nadchodzącą zmianę jakościową.

Bogdan Miś, matematyk, informatyk oraz wybitny polski dziennikarz prasowy i telewizyjny. Obecnie na emeryturze.

13 Responses to "Zaczyna się dziać coś ciekawego w Kościele"

Leave a Reply

Your email address will not be published.