Rozmowa z gościem Super Nowości. W Polsce przemoc często stosuje osoba szanowana i uznawana za autorytet

Fot. Archiwum

Z Piotrem Hryniszynem, certyfikowanym specjalistą z zakresu przeciwdziałania przemocy w rodzinie PARPA oraz Instytutu Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, certyfikowanym mediatorem sądowym z listy Prezesa Sądu Okręgowego w Przemyślu oraz twórcą i wieloletnim dyrektorem i terapeutą Specjalistycznego Ośrodka Wsparcia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie w Korytnikach, rozmawia Monika Kamińska.
– Przeraziła Pana historia Valérie Bacot?
– Naturalnie, jak chyba każdego normalnego człowieka. Niestety, nie mniej niż postawa jej matki i męża przeraziło mnie to, że ta kobieta cierpiała przez ponad 20 lat i nie znalazł się nikt, kto zainteresowałby się jej losem. To przerażające i bardzo niepokojące. Skoro tak mogło być z tą kobietą, tak samo może być z tysiącami innych.
– A jak sprawa przedstawia się w Polsce? Chcemy i potrafimy reagować na przejawy przemocy domowej?
– Na pewno jest lepiej niż było w latach wcześniejszych, z latami 90. zeszłego wieku włącznie. Dziś kobiety są już bardziej świadome tego, że jeśli poproszą o pomoc, to bez niej nie zostaną. Wcześniej przemoc domowa była tematem tabu. Nie reagowali krewni czy sąsiedzi, bo „nie wtrącali się do spraw małżeńskich”. Tego rodzaju postawę mieli także, o zgrozo, stróże prawa.
– A same ofiary przemocy? Nie potrafiły nic zrobić?
– Było i nadal bywa tak, że przemoc stosuje osoba powszechnie szanowana i uznawana za autorytet w lokalnej społeczności. Ofiara takiego przemocowca ma obawy, że, po pierwsze, nikt jej nie uwierzy, iż ktoś taki stosuje wobec niej przemoc. A po drugie sam dokonujący przemocy zastrasza nierzadko swą ofiarę, wmawiając jej, że ma tak duże wpływy, że uniknie kary, a ona tylko się skompromituje. To częste działanie u stosujących przemoc tak fizyczną, jak i psychiczną i ekonomiczną.
– No właśnie. Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, że przemoc może być nie tylko fizyczna czy słowna…
– Teraz, na szczęście, coraz większa część społeczeństwa wie, że krzywdzić można kogoś nie tylko bijąc go, czy wyzywając, ale także poprzez znęcanie się psychiczne. Okazywanie żonie, czy partnerce pogardy, a nawet lekceważenia, nieliczenie się z jej zdaniem, ciągle okazywanie niezadowolenia z jej działań to też przemoc. Podobnie jak odcięcie od wspólnych pieniędzy. To jest taka „chłodna przemoc” i wcale niemało kobiet jest jej ofiarami.
– Chłodna, ale bolesna …
– Bolesna i do tego niedostrzegana przez otoczenie i, paradoksalnie, samego sprawcę. W skrajnych przypadkach „chłodnej przemocy” dokonujący jej nie robi ofierze pozornie nic. Nie bije jej, ani nie wszczyna z nią kłótni, nawet jej nie strofuje, czy nie poniża. Po prostu ją z premedytacją ignoruje. Po prostu taki „foch”. To jest typowy przykład obecnej i bardzo często spotykanej formy przemocy. Mąż lub żona, partner czy partnerka, chłopak czy dziewczyna potrafią się nie odzywać przez kilka tygodni. A na pytania drugiej strony po prostu nie reagują. Czasem ofiara tego zwyczajnie nie wytrzymuje i to ona zaczyna być agresywna na przykład słownie wobec przemocowca. Wówczas to ona wychodzi na tą złą, która wszczyna awantury, albo nawet posuwa się do rękoczynów. A stosujący „chłodną przemoc” przedstawia się i jest postrzegany jako ofiara, kiedy prawda jest zgoła inna.
– Pan ma duże doświadczenie z kobietami, które dotknęła przemoc domowa.
Co w pierwszej kolejności poradziłby Pan takiej kobiecie?
– Poradziłbym, żeby reagowała na pierwszy przejaw takiej czy innej przemocy. Często zdarza się, że uderzona po raz pierwszy kobieta wybacza przepraszającemu ją agresorowi, wierzy, że to się nie powtórzy. Niestety, regułą jest, że sytuacja się powtarza, a ataki są coraz częstsze i coraz brutalniejsze.
– Jak powinna reagować?
– Poza zwróceniem się do odpowiednich służb i instytucji, ważne jest, by nie ukrywać przed otoczeniem, że stało się ofiarą przemocy. Nie wolno dać sobie wmówić, że to ofiara ma się wstydzić takiej sytuacji, czy też to ona zostanie postawiona w złym świetle.
– Wracając do wyroku sądu w sprawie Valérie Bacot…Czy sądzi Pan, że gdyby rzecz działa się w Polsce, także moglibyśmy spodziewać się, że tak potraktowana kobieta, która w końcu zabiła swego oprawcę, byłaby wolna?
– Zdecydowanie tak! Polskie sądy w takich sytuacjach biorą pod uwagę, że ofiara była dręczona przez sprawcę, że czyniąc mu krzywdę działała w obronie własnej czy w obronie dzieci. Nierzadko też z opinii biegłych w takich sprawach wynika, że osoba długotrwale dręczona i w końcu dokonująca jakiegoś gwałtownego czynu pozornie bez konkretnego impulsu działa pod wpływem silnych emocji usprawiedliwionych okolicznościami, co zmniejsza znacznie, albo nawet znosi jej poczytalność w chwili jego dokonywania. Warto podkreślić, że w takich sprawach, tak jak w sprawie Valérie Bacot bardzo ważne jest wsparcie społeczne. Tu to wsparcie społeczne było ogromne i to bardzo cieszy.
– Dziękuję za rozmowę.

3 Responses to "Rozmowa z gościem Super Nowości. W Polsce przemoc często stosuje osoba szanowana i uznawana za autorytet"

Leave a Reply

Your email address will not be published.