
„Amerykański” spęd konwencyjny (trzeba przyznać: bez specjalnej przesady, choć te wędrujące reflektory i ogólnie troszkę cyrkowy entourage to jak na mój minimalistyczny gust mocna przesada – ale widać specjaliści od PR uznali już na dobre, że uprawianie polityki ma w sobie coś z wrestlingu…).
Co mi się podobało?
Jednoznaczne ustawienie przeciwnika i nazywanie go odpowiednim rzeczy słowem.
Czego mi brakło w mowie Tuska?
Niektórych ważnych tematów. Nie padły sformułowania o konieczności przywrócenia praworządności i wyczyszczenia do spodu ziobrowej stajni Augiasza. Brak było kilku ciepłych, a soczystych słów pod adresem nacjonalistów – chyba przede wszystkim. Brakowało deklaracji wsparcia i sympatii dla działań aktywistów typu Strajku Kobiet. Brakowało wyraźnego opowiedzenia się przeciw Czarnkowi w jego walce z naukowcami i szkołą. Brakowało deklaracji poparcia dla świeckiego państwa. Brakowało opowiedzenia się po stronie ludzi LGBTQ+. A także wyraźnego odwołania się do ludzi młodych i wykształconych.
Co mi się nie podobało?
Nie podobało mi się podkreślenie sympatii konserwatywnych. To słowo źle mi się kojarzy i wolałbym, żeby w ogóle nie padało w kontekście nawet obojętnym, a co dopiero pozytywnym. Nie podobało mi się też ustawienie wyraźnie na boku całej operacji Trzaskowskiego. To poważny błąd.
Żeby była jasność: jeśli celem głównym jest odsunięcie PiS-u od władzy, to cel ten popieram. Odejście w niebyt prezesa i jego drużyny warte jest samo w sobie każdego działania. Jeśli więc Tusk & Co. tego dokona – pierwszy będę bił brawo. Zezwalam potem zwycięzcom na dwa tygodnie euforii, nawet z nadużyciem różnych płynów.
Ale później poprosimy o więcej.
O dużo, dużo więcej. I – jak sądzę – będziemy w tym żądaniu bardzo stanowczy. Żeby potem nie było zaskoczenia.
Bogdan Miś, matematyk, informatyk oraz wybitny polski dziennikarz prasowy i telewizyjny. Obecnie na emeryturze.



9 Responses to "Powrót Tuska"