
26-letnia Renata Sączawa nie chce być dla swojego dziecka tylko wspomnieniem ze zdjęć. Stalowowolanka jest w piątym miesiącu ciąży, a w jej głowie wykryto niedawno glejaka IV stopnia. Młoda kobieta nie ma zamiaru się poddać w walce o życie, ale potrzebuje naszego wsparcia!
– W jednej ręce trzymam zdjęcie USG mojego dziecka, drugą głaszczę zaokrąglony brzuch. W oczach mam coraz więcej łez, w głowie strach, bo właściwie nie wiem, co mnie, co nas czeka. Pod sercem noszę nowe życie, czuję, jak rośnie delikatnymi ruchami – przyznaje Renata Sączawa ze Stalowej Woli. I nie kryje, że tuż po badaniach wyniki ciążyły na niej niczym wyrok śmierci. – Od kilku miesięcy szczęście brutalnie przeplatane jest tragedią. Czasem na jedną dobrą wiadomość przypadają dwie złe, a ja czuję paraliżujący strach, ale nie mogę się poddać. Nie teraz, kiedy za kilka miesięcy ma przyjść na świat moje upragnione dziecko! – mówi stalowowolanka.
Leczenie może kosztować nawet 400 tys. zł
Renata Sączawa jest w piątym miesiącu ciąży. Ciąży, która miała być radosnym, pełnym ekscytacji oczekiwaniem. – Nie zdążyłam się nacieszyć tym stanem, nie zaznałam spokojnej ciąży. Choroba odebrała mi prawie wszystko. Prawie 3 miesiące temu, 16 kwietnia, przeszłam pierwszą operację. Zgodziłam się na nią, wierząc, że to koniec największego koszmaru, że choroba pozwoli mi żyć. Niestety, los znów wystawił mnie na próbę. Okazało się, że glejak odrasta w zastraszająco szybkim tempie. Trudno opisać słowami to, co dzieje się w mojej głowie i sercu. Trudno nie dać się rozpaczy. A jednak dla mojego maleństwa, dla naszej rodziny, nie mogę się poddać! – przyznaje 26-latka. – Będąc w ciąży, nie mogę korzystać z obciążającego, radykalnego leczenia rekomendowanego w takich przypadkach. Do czasu rozwiązania muszę cierpliwie czekać, jednak zaraz po porodzie będę musiała podjąć decyzję o zmianie terapii i dostosowaniu jej do tego rodzaju choroby. Złożone leczenie zagraniczne to na ten moment moja jedyna nadzieja. Jedyna szansa, że dla mojego dziecka będę mamą, a nie wspomnieniem ze zdjęcia – pisze kobieta w apelu zamieszczonym na portalu zrzutkowym siepomaga.pl.
– Kosztorysy, które otrzymałam z klinik powalają – jeśli w chorobę będę chciała uderzyć z całą siłą, środki, których potrzebuję, będą liczone w setkach tysięcy złotych. Leczenie może kosztować nawet 400 tys. zł! To ogromny okup za życie, zdrowie i pełną rodzinę. Za spełnienie marzenia o macierzyństwie. I choć czasem mam wrażenie, że proszę o zbyt wiele, to jednak tym razem nie mam wyboru – muszę błagać o cud! – nie kryje wzruszenia stalowowolanka.
Śmierć czyha za rogiem
Pani Renata zdaje sobie sprawę, że śmierć czyha za rogiem, ale też z całych sił trzyma się życia. – Każdego dnia potwornie się boję. Każdego dnia mówię do mojego dziecka, mając nadzieję, że jeśli stanie się najgorsze, mój głos zostanie z nim na zawsze… – dodaje 26-latka, prosząc o wsparcie swojej zbiórki
Zbiórkę na portalu siepomaga.pl można znaleźć, wpisując hasło Renata Sączawa lub walka Renaty.
Małgorzata Rokoszewska


