Zwycięski marsz Italii

PIŁKA NOŻNA. EURO 2020. Włosi śrubują krajowy rekord meczów bez porażki. Wtorkowe spotkanie było 33. z rzędu, którego drużyna trenera Roberto Manciniego nie przegrała
Fot. facebook UEFA EURO 2020

WŁOCHY 1
HISZPANIA 1
(1-1, 0-0), rzuty karne 4-2
1-0 Federico Chiesa (60.), 1:1 Alvaro Morata (80.)
WŁOCHY: Donnarumma – Di Lorenzo, Bonucci, Chiellini, Emerson (74. Toloi) – Barella (85. Locatelli), Jorginho, Verratti (74. Pessina) – Chiesa (107.Bernardeschi), Immobile (61. Berardi), Insigne (85. Belotti)
HISZPANIA: Simon – Azpilicueta (85. Llorente), Garcia (109. Torres), Laporte, Alba – Koke (70. Hernandez), Busquets (106. Alcantara), Gonzalez – Torres (62. Morata), Oyarzabal (70. Moreno), Olmo.
Sędzia: Felix Brych (Niemcy). Żółte kartki: Toloi, Bonucci oraz Busquets. Widzów 57811.

Piłkarze reprezentacji Włoch i Hiszpanii po raz czwarty z rzędu spotkali się w fazie pucharowej mistrzostw Europy. W 2008 i 2012 roku lepsi byli Hiszpanie, którzy sięgnęli po tytuły mistrzowskie (w 2012 w finale w Kijowie pokonali Włochów 4:0), a w 2016 Italia zrewanżowała się w 1/8 finału, wygrywając na Stade de France 2:0. Kolejne starcie tych drużyn w ME odbyło się na londyńskim stadionie Wembley, ale wskutek obostrzeń epidemicznych – z niewielką liczbą kibiców włoskich i hiszpańskich wśród 57-tysięcznej publiczności. – To był najtrudniejszy mecz, w jakim kiedykolwiek grałem – mówi Leonardo Bonucci, obrońca reprezentacji Włoch. Gratulacje dla Hiszpanów za to, co zademonstrowali na boisku. Po raz kolejny Italia pokazała wartości, serce, gotowość do cierpienia. To zwycięstwo odniesione w cierpieniu jest jeszcze piękniejsze. Musimy się zregenerować, mamy na to trzy dni. W finale będziemy musieli pokazać to samo zaangażowanie i poświęcenie, aby osiągnąć to, czego brakowało Włochom przez 50 lat.
W pierwszej połowie w grze obu zespołów widać było dużą ostrożność. Częściej przy piłce utrzymywali się Hiszpanie, na czym szczególnie zależało selekcjonerowi Luisowi Enrique. I to oni w 13. minucie przeprowadzili pierwszą groźną akcję: Pedri świetnie podał do wychodzącego na czystą pozycję Mikela Oyarzabala, ale Bask źle przyjął piłkę i zmarnował szansę. W 25. minucie Dani Olmo strzelał z pola karnego, jednak za słabo, by zaskoczyć Gianluigiego Donnarummę. Włosi pierwszy groźny strzał oddali tuż przed przerwą. Piłka po uderzeniu z ostrego kąta Emersona otarła się o poprzeczkę i wyszła na aut bramkowy. Druga połowa toczyła się w znacznie szybszym tempie, a obie drużyny przeprowadzały groźniejsze akcje. W 52. minucie kapitan Hiszpanów Sergio Busquets uderzył tuż nad poprzeczką, a po chwili po drugiej stronie boiska Federico Chiesa sprawdził czujność Unai Simona. W 60. minucie Włosi przeprowadzili szybką kontrę, zainicjowaną przez Donnarummę i zakończoną precyzyjnym strzałem Chiesy w długi róg. Swój udział w tej akcji miał Ciro Immobile, który w walce o piłkę zaangażował dwóch obrońców hiszpańskich, co ułatwiło zadanie koledze z ataku. Natychmiast po stracie bramki Luis Enrique zdecydował się wpuścić na boisko najlepszego dotychczas strzelca drużyny – Moratę. W 80. minucie przeprowadził on razem z Olmo składną akcję zakończoną golem. W dogrywce przeważali Hiszpanie. Najlepszą okazję mieli w 98. minucie, gdy Olmo bezpośrednio uderzył z rzutu wolnego, a odbitą przez Donnarummę piłkę próbował jeszcze skierować do bramki Morata. Wynik już się nie zmienił i po 120 minutach gry o awansie miał rozstrzygnąć konkurs rzutów karnych. Hiszpanie przeszli już tę próbę pomyślnie, eliminując w ćwierćfinale Szwajcarów, ale tym razem strzelali mniej precyzyjnie. Trafili do siatki rezerwowi Gerard Moreno i Thiago Alcantara, natomiast zawiedli bohaterowie meczu Olmo i Morata – pierwszy posłał piłkę nad poprzeczką, a drugi oddał słaby strzał, który łatwo obronił Donnarumma. W drużynie włoskiej nie wykorzystał „jedenastki” na początku konkursu Manuel Locatelli, ale później nie mylili się. Andrea Belotti, Leonardo Bonucci, Federico Bernardeschi i Jorginho, który przypieczętował awans „Azzurrich” do finału. – Takie są rzuty karne… To był bardzo ciężki mecz – mówi Roberto Mancini, selekcjoner reprezentacji Włoch. – Hiszpania to bardzo dobry zespół. Wiedzieliśmy, że będziemy cierpieć. Oni utrudniali nam grę, są mistrzami w rozgrywaniu piłki. Zwycięstwo w stylu włoskim? Drużyny piłkarskie atakują, bronią się. Nie ma takiej, która tylko atakuje. Mieliśmy okazje na następne bramki. Sprawa była otwarta między dwoma wspaniałymi zespołami. Zasługą jest przede wszystkim to, że gracze wierzyli w sukces przez trzy lata. To jeszcze nie koniec. Musimy odzyskać utracone dziś siły – mówił Mancicni, a bramkarz Itali; Gianluigi Donnarumma dodawał: – Byłem spokojny, wiedziałem, że mogę pomóc drużynie. Jeszcze tylko jeden krok do osiągnięcia naszego marzenia. Hiszpanie są bardzo, bardzo silni, ale ten zespół Włoch jest również wielki, nigdy się nie poddaje. Nie odpuszczaliśmy ani centymetra boiska do końca meczu.
Rozczarowania nie ukrywali Hiszpanie. – To cios. Zasłużyliśmy na trochę więcej, ale tak już jest w rzutach karnych, że jednego dnia wygrywasz, a drugiego przegrywasz. Jestem bardzo dumny z moich kolegów z drużyny, sztabu… Stworzyliśmy wspaniałą grupę. Od 10 lat jestem w reprezentacji, a już dawno nie widziałem takiej grupy. Udowodniliśmy, że ta reprezentacja jest gotowa na mistrzostwa świata – mówił Jordi Alba, obrońca reprezentacji Hiszpanii, a jej trener Luis Enrique dodawał: – Jestem dumny z tej drużyny. Dani Olmo rozegrał niesamowity mecz. Ale czy ktoś zauważył, jak grał 18-letni Pedri? Robił takie rzeczy na boisku, jakich nie potrafił w tym wieku nawet Iniesta. Niech nikt nie zapomni o starszych zawodnikach. Sergio Busquets, Jordi Alba, Koke – wszyscy jesteśmy drużyną. W sporcie trzeba umieć przegrywać i trzeba pogratulować rywalowi, który wygrał.
rm

Leave a Reply

Your email address will not be published.