Prokuratura nie wykazała się dociekliwością. Pan marszałek tak…

7 lipca ukazał się artykuł, którego nadtytuł brzmiał „Prokuratura oczyściła prof. Krzysztofa Gutkowskiego z zarzutów korupcji”, a tytuł „Zwolniony przez anonimowy paszkfil?” z wyraźnym pytajnikiem. Impulsem do napisania tekstu było postanowienie Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie o umorzeniu śledztwa, prowadzonego przez wydział dochodzeniowo-śledczy Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie, który po rozpoznaniu „sprawy dotyczącej przyjęcia korzyści majątkowej (…), w związku z pełnieniem funkcji publicznej ordynatora Kliniki Gastroenterologii i Hepatologii Klinicznego Szpitala Wojewódzkiego nr 1 w Rzeszowie, prof. Krzysztofa Gutkowskiego”. Powód? Policji nie udało się potwierdzić żadnych danych zawartych w liście, ani ustalić i przesłuchać osoby, której nazwisko figurowało w liście adresowanym do marszałka województwa Władysława Ortyla. Skoro prokuratura nie widzi przestępstwa popełnionego „ w bliżej nieustalonym miejscu, w nieustalonej kwocie, od nieustalonej daty dziennej (…), i osoby, bo nikt o tym imieniu i nazwisku nie był pacjentem ani profesora, ani oddziału w okresie od 1 stycznia do dnia zwolnienia ordynatora (30 listopada) 2020 roku”, uznałam, że przestępstwa nie ma.
Marszałek poczuł się jednak obrażony fragmentem tekstu i zwrócił się z wnioskiem o sprostowanie o treści „Nieprawdziwa jest informacja, zawarta w artykule „Zwolniony przez anonimowy paszkwil?”, powtórzona w nim dwukrotnie, że do Marszałka Województwa Podkarpackiego skierowane zostało anonimowe pismo, które zainicjowało postępowanie prowadzone przez organa ścigania. Pismo, adresowane do marszałka województwa nie było anonimem, zostało podpisane imieniem i nazwiskiem konkretnej osoby”. Tak. Nazwisko figurowało, ale… Prokuratura sama nazywa „dokument” anonimem. Jak pisze w swoim postanowieniu, „podstawą wszczęcia śledztwa było „pismo anonim (…), pod którym widniało imię i nazwisko bez podpisu”, czyli nie sygnowane własnoręcznym podpisem. A skoro policji nie udało się ustalić personaliów i przesłuchać tej osoby, to może było fikcyjne? Równie dobrze pod listem można było wstawić nazwisko Jan Kowalski czy Jan Nowak, które widnieją na wszystkich blankietach ilustrujących prawidłowość wypełniania różnego rodzaju druków. Czy było więc podpisane? Nie spodobał mu się także sam tytuł, który uznał za „krzywdzący i szkalujący”, a nawet sugerujący, „że zarząd województwa zwolnił lekarza na podstawie paszkwilu”. Decyzję o zwolnieniu prof. Gutkowskiego podjął dyrektor szpitala i zrobił to przed wpłynięciem pisma do urzędu, na podstawie innych przesłanek”. Tymczasem w artykule nie ma takowych sugestii, ani najmniejszego wskazania, że za zwolnieniem profesora Gutkowskiego stoi marszałek województwa. Wprost przeciwnie. Z artykułu wynika wręcz, że „do kompetencji marszałka należy powołanie dyrektora szpitala. Decyzje kadrowe w szpitalu podejmuje dyrektor samodzielnie. O szanse powrotu prof. Gutkowskiego do szpitala (został zwolniony przez pełniącego wtedy funkcję dyrektora Marka Wiatra) chcieliśmy zapytać obecnego dyrektora dr. n. med. Janusza Ławińskiego. Niestety, nie odebrał telefonu”.
Jak marszałek Ortyl zapowiedział na wtorkowej konferencji, zarząd województwa złoży odwołanie od decyzji Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie, która umorzyła śledztwo przeciwko prof. Krzysztofowi Gutkowskiemu. Ortyl twierdzi, że prokuratura przenalizowała zbyt krótki okres leczenia pacjentów w szpitalu przy Szopena, bo obecny dyrektor potwierdza, że osoba o takim nazwisku była pacjentką profesora. Podkreślił także, że przekierowanie listu do prokuratury było obowiązkiem. – Mamy obowiązek zgłaszać takie sprawy do prokuratury. Czynimy to zgodnie z naszym regulaminem – wyjaśniał Władysław Ortyl, ale nie zdradził, kiedy pacjentka, oskarżająca prof. Krzysztofa Gutkowskiego o łapówkarstwo, miała, się leczyć w KSW nr 1. – To są dane wrażliwe – odpowiedział marszałek.
Otwarte pozostaje też pytanie o te inne przesłanki, które w tak radykalny sposób pozwoliły na pozbycie się profesora ze szpitala.

Redaktor Anna Moraniec

4 Responses to "Prokuratura nie wykazała się dociekliwością. Pan marszałek tak…"

Leave a Reply

Your email address will not be published.