
Na zagórskim „Zakuciu” miał powstać nowoczesny ośrodek narciarski za kilka milionów złotych. Z ambitnych planów nic jednak nie wyszło. Działacze na własną rękę ratują zagórskie skocznie, aby zawodnicy jedynego aktywnie działającego klubu skoków narciarskich na Podkarpaciu mieli gdzie trenować.
– Obiecywali nam nowoczesny kompleks, a zostaliśmy z niczym – komentuje rozgoryczony Edward Mąka, dyrektor Miejsko-Gminnego Ośrodka Sportu i Kultury w Zagórzu, który zarządza miejscowymi skoczniami.
O modernizacji zagórskiego „Zakucia” i budowie dużej skocznie mówi się od lat. W 2014 roku, w ramach „Podkarpackiego Centrum Sportów Zimowych, w Zagórzu miała powstać skocznia narciarska o punkcie konstrukcyjnym K 70 i K 90 wraz z całą infrastrukturą : oświetleniem, wyciągiem i wieżą sędziowską oraz zapleczem dla zawodników i trenerów.
Inwestycję o wartości ponad czterech milionów złotych miało finansować ministerstwo sportu, podkarpacki urząd marszałkowski i miejscowy samorząd. Z ambitnych planów nic jednak nie wyszło. – Wydawało się, że ten projekt ma szansę realizacji. Przed wyborami było dużo obietnic i na tych obietnicach się niestety skończyło. Po wyborach temat ucichł, a my zostaliśmy ze skoczniami sami. A szkoda, bo zagórski obiekt ma spory potencjał – komentuje Edward Mąka.
Do pomysłu budowy dużych skoczni w Zagórzu wraz z całą infrastrukturą niezbędną do ich funkcjonowania wracano później jeszcze kilkukrotnie. Rozważano różne koncepcje i partnerstwa finansowe, obiecywano rządowe wsparcie, ale i z tych planów nic nie wyszło.
Nowoczesne skocznie narciarskie powstały za to m.in. w Szczyrku, Wiśle i Zakopanem, i teraz to tam jeżdżą szlifować talent skoczkowie z Zagórza i Podkarpacia. – Skocznie w Zagórzu są już dla nich za małe, nie damy rady konkurować z innymi ośrodkami bez skoczni minimum K 70 – rozkłada ręce nasz rozmówca.
Kompleks skoczni narciarskich w Zagórzu „Zakucie” powstał w latach 50. ubiegłego wieku. Aktualnie to trzy skocznie wyłożone igelitem o punktach konstrukcyjnych: K 10, K 20 i 40. Na treningi przyjeżdżają do Zagórza dzieci i młodzież z całego Podkarpacia. – Trenują, choć to bardziej partyzantka, niż profesjonalne treningi. Bez kompleksowej przebudowy obiektu nie jesteśmy w stanie konkurować z innymi ośrodkami. Traci na tym nie tylko młodzież, ale także i gmina, bo aktualnie nie mamy możliwości organizowania zawodów na „Zakuciu” – podkreśla Edward Mąka.
Bieżące remonty we własnym zakresie wykonuje zarządca obiektu, MGOSiK w Zagórzu, ale, jak podkreśla dyrektor, pieniądze, jakie mają na ten cel z Urzędu Gminy w Zagórzu i Urzędu Marszałkowskiego w Rzeszowie to zaledwie kropla w morzu potrzeb
– Liczyliśmy na rządowe wsparcie, zostaliśmy z niczym – podsumowuje Edward Mąka.
Z informacji uzyskanych w Urzędzie Marszałkowskim w Rzeszowie wynika, że zagórskie „Zakucie” w najbliższym czasie nie doczeka się modernizacji i rozbudowy. – Samorząd województwa oraz gminy nie są w stanie bez wsparcia z zewnątrz, środków unijnych, krajowych podjąć się realizacji tego zadania – poinformowała nas Monika Konopka z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego w Rzeszowie.
Zarząd województwa zgłosił projekt do Krajowego Planu Odbudowy, ale zgodnie z przyjętymi przez Komisję Europejską wytycznymi, projekty z zakresu infrastruktury sportowej nie kwalifikują się do wsparcia ze środków KPO. – Zarząd Województwa będzie jednak podejmował kolejne starania zmierzające do pozyskania środków w ramach przyszłej perspektywy finansowej 2021 – 2027 z programów krajowych – zapewnia Monika Konopka.
Martyna Sokołowska



3 Responses to "Koniec marzeń o skoczni w Zagórzu?"