Uhonorowano rodzinę Klingerów

Symbolicznego odsłonięcie tablicy poświęconej pamięci Klingerów dokonała ocalona przez nich Renata Frenkel. Fot. autor

Narażali własne życie, by ocalić małą dziewczynkę. Nie przestraszyli się donosu ani gestapo. Dzięki ich poświęceniu Renata Frenkel przeżyła wojnę. W sobotę w Muzeum Polaków Ratujących Żydów w Markowej uhonorowano rodzinę Klingerów z Przemyśla. – Jestem bardzo wdzięczna, że zawieszono tablicę poświęconą ich pamięci. Dzięki temu inni będą o nich pamiętać – podkreśliła.

– Józefa i Wacław Klingerowie pozostaliby anonimowi, gdyby nie opowieść pani Renaty. Opiekowali się nią, jak najbliższą rodziną w czasie, gdy za taką pomoc mogła grozić śmierć – mówił podczas uroczystości Kamil Kopera z Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II wojny światowej. – Wspomnienie rodziny przypada w czasie szczególnym, bo 16 lipca przypadała rocznica utworzenia getta w Przemyślu, gdzie znaleźli się również członkowie rodziny pani Renaty, jednak dzięki zaangażowaniu wielu osób część z nich przetrwała.
Renata Frenkel urodziła się 6 tygodni przed wojną. Jej rodzice – Ichaak i Fryda – pochodzili z podprzemyskich wsi – Rokietnicy i Maćkowic.
Mieszkali w Katowicach, ale strach przed niemiecką agresją spowodował, że jak wielu polskich obywateli uciekli oni na wschodnie tereny, do swoich krewnych mieszkających w okolicy Przemyśla.
W lipcu 1942 r. Żydzi tam mieszkający zobowiązani byli zgłosić się do getta. Był to czas, w którym Niemcy wywozili do obozów zagłady tysiące polskich Żydów. Ichaak i Fryda Frenkel znaleźli schronienie w Maćkowicach u rodziny Siarów. Późniejsza przyrodnia siostra Renaty – Regina (Gina) Frenkel, oraz kuzynka, Anna Szapiro (Stark), ukrywały się u rodziny Lewickich w Ujkowcach.
Sama dziewczynka przetrwała ukryta na Winnej Górze w Przemyślu u rodziny znajomych – Józefa i Wacława Klingerów, gdzie przebywała niemal przez cały czas. Ciocia Józia, jak zwracała się do niej uratowana, mówiła wszystkim, że mama Renaty jest jej kuzynką. A ponieważ dziewczynka była blondynką z niebieskimi oczyma, łatwo było ją ukryć.
Niebezpieczeństwo jednak istniało. – Przed samym końcem wojny był donos, ale ktoś ostrzegł, że przyjdzie gestapo i będzie szukać Żydówki z dzieckiem. Moja ciocia ukrywała się wtedy u Ukraińców. Zabrała mnie tam, żebym nie płakała, a rodzice zostali u Klingerów. gestapo się pojawiło. Szukali w stodole, gdzie byli rodzice. Mama potem mówiła, że do końca nie wie, czy gestapowiec ich nie widział, czy nie chciał widzieć. W każdym razie wyszedł i powiedział, że nikogo tam nie było – relacjonowała uratowana. Dzięki pomocy wielu osób bliskim pani Renaty udało się przetrwać.
– W domu zawsze się o tym mówiło, stale przypominało, stąd o wszystkim wiem – podkreśla.
Klingerowie, Siarowie i Lewiccy byli dla niej i jej krewnych jak rodzina. A Józefę i Wacława do końca ich życia uważała za ciocię i wujka.
-Oni nie mieli dzieci i traktowali mnie jak własne – zaznacza.
Po zakończeniu wojny Renata pozostała w mieście nad Sanem. – Wszystko, co pamiętam z Przemyśla, wiąże się z czasem po wojnie. Mam same dobre wspomnienia. Tu chodziłam do szkoły – aż do ukończenia gimnazjum – mówiła. W 1960 r. wyjechała z Polski. Obecnie mieszka w Nowym Jorku.
Nigdy nie zerwała kontaktu z ludźmi, którzy uratowali jej życie. Pisali do siebie, Renata przyjeżdżała też do Polski. -Kiedy wyszłam za mąż, przyjechałam do Przemyśla, żeby przedstawić mojego męża -wspominała.
– Niestety, tych przyjazdów nie było wiele, bo wujek Wacek zmarł w latach 60., a ciocia Józia w 70.
W sobotę ocalona odsłoniła tablicę poświęconą pamięci tych, którzy z narażeniem życia chronili swoją przybraną córkę. – Jestem bardzo wdzięczna, że ta tablica została zawieszona – podkreśliła Renata Frenkel. – Dzięki temu inni będą o nich pamiętać…
wk

One Response to "Uhonorowano rodzinę Klingerów"

Leave a Reply

Your email address will not be published.