Cyniczna gra Kaczyńskiego

Cyniczna gra polexitem i emocjami wokół konfliktu z UE jest dla Nowogrodzkiej dobra tylko do czasu. Kaczyński musi pamiętać, że Polacy to wciąż jedno
z najbardziej prounijnych społeczeństw w Europie, z poparciem dla członkostwa w UE na poziomie aż 88 proc. (CBOS, grudzień 2020). Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Zjednoczona Prawica i podporządkowany jej Trybunał Konstytucyjny Julii Przyłębskiej robią wszystko, żeby nasza pozycja w UE była coraz słabsza, a Polska kojarzyła się z outsiderem Europy. Jednocześnie ekipa rządząca, wymachując w stronę Brukseli szabelką, ochoczo wyciąga rękę po unijne pieniądze, bez których nie ma najmniejszych szans realizować założeń Polskiego Ładu. Nie grozi nam zatem polexit, a z UE też nikt nas nie wyrzuci w ramach kary za poczynania naszego rządu. Jednak obecna władza sprawia, że trudno nam będzie odbudować naszą pozycję we Wspólnocie, gdy już skończą się rządy Zjednoczonej Prawicy.

Unia Europejska to jeden z ulubionych tematów zastępczych obecnej władzy. Temat to jednak taki, którym trzeba umieć umiejętnie manipulować, by jednocześnie zadowolić eurosceptyków i nie stracić poparcia tych, którzy na tym, że jesteśmy członkiem UE zyskali najwięcej. A najwięcej zyskali mieszkańcy wsi i małych miast. Do tego wszystkiego Polacy, wbrew temu, co co jakiś czas usiłują nam wmówić rządowe i prorządowe media, są bardzo prounijni. W sondażu CBOS-u przeprowadzonym w grudniu zeszłego roku aż 88 proc. respondentów zadeklarowało poparcie dla polskiego członkostwa w UE, a zaledwie 6 proc. ankietowanych było mu przeciwnymi. Jednocześnie w samej Zjednoczonej Prawicy zdania na temat UE są podzielone. O ile bowiem Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry to zdecydowanie eurosceptyczne ugrupowanie, o tyle o Porozumieniu Jarosława Gowina rzec można coś zupełnie przeciwnego! Prezes PiS, Jarosław Kaczyński, niechętnie dzieli się nawet ułamkiem władzy, ale musi się liczyć z koalicjantami, bo bez ich głosów w Sejmie nie będzie w stanie utrzymać się przy władzy.

„Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek” Co więc robi Kaczyński?

Ano w zależności od odbiorcy mówi to, co ten chciałby usłyszeć z jego ust. I tak na przykład do elektoratu, który naprawdę jest przekonany, że UE zagraża polskiej suwerenności i racji stanu, Kaczyński się „uśmiecha”, odpowiednio patetycznie głosząc, że będzie bronić rzekomo zagrożonych przez UE „polskich wartości” – czymkolwiek by one miały być z całym zaangażowaniem. Zatem w wywiadzie dla „Gazety Polskiej” udzielonym w końcówce 2020 roku Kaczyński mówił, że „nie ma takich pieniędzy, za które można by się pozbyć suwerenności” i przekonywał o swej waleczności i skuteczności w „walce” z Brukselą. – Chcę powiedzieć jeszcze jedno: póki my rządzimy, pozycja naszego państwa zawsze będzie tak twardo broniona, ale broniona racjonalnie, z głową i, jak widać, niezwykle skutecznie. Nie mamy kompleksów, nie jesteśmy jakąś gorszą częścią UE. Nie. Jesteśmy pełnoprawnym, dużym, silnym państwem członkowskim i nikt nas nie będzie sprowadzał do parteru – stwierdził prezes PiS. W podobnym tonie wypowiadają się podporządkowani Kaczyńskiemu politycy, „trafiając” w eurosceptyczny elektorat, jak choćby w zeszłorocznej kampanii prezydenckiej czynił to Andrzej Duda: – Nie będą nam w obcych językach narzucali, jaki ustrój mamy mieć w Polsce i jak mają być prowadzone polskie sprawy – mówił na wiecu wyborczym w Zwoleniu na Mazowszu. Jednak gdy potrzeba, Kaczyński przekonuje inną część Polaków, że jest bardzo proeuropejski, wraz z całym PiS-em.- Wielu mieszkańców wielkich miast zostało okłamanych, zostało zmanipulowanych i w centrum tej manipulacji jest jedno twierdzenie. To mianowicie, że Prawo i Sprawiedliwość przygotowuje polexit. Otóż jest to, jeszcze raz powtarzam, bo już kilka razy to mówiłem, i oczywiście mówił też o tym pan premier, kłamstwo, kłamstwo i jeszcze raz kłamstwo – podkreślał prezes PiS-u na spotkaniu partyjnym w Radomiu, niejako usprawiedliwiając niekoniecznie rewelacyjny wynik swej partii w wyborach samorządowych.

Jedna ręka z szabelką, druga wyciągnięta po kasę

Jak więc widać, Jarosław Kaczyński „gra” tematem naszych relacji z UE różnie, w zależności kogo ma przekonać do swej partii. Planowany, rzekomo przez PiS, polexit to z kolei sztandarowy straszak opozycji dla Polaków. Jest to jednak naprawdę coś rodzaju stracha na wróble właśnie, bo Kaczyński wcale nie ma zamiaru wyprowadzać Polski z Unii. Mówiąc kolokwialnie, aż taki głupi nie jest. Bez unijnych pieniędzy Zjednoczona Prawica nie ma najmniejszych szans zrealizować nawet części tzw. Polskiego Ładu. Krajowy Program Odbudowy, czyli rzec można kosztorys tego planu będącego oczkiem w głowie Kaczyńskiego, leży właśnie w Brukseli i czeka na akceptację UE. A mowa o, bagatela, ponad 58 mld euro w bezzwrotnych transferach i wieloletnich pożyczkach. Kaczyński wymachuje szabelką w kierunku Brukseli, jednocześnie wyciągając wolną rękę po unijne pieniądze, bo to część jego „strategii” w relacjach z UE. – Wbrew temu, co mówią jego najzacieklejsi krytycy, Kaczyński wcale nie zakłada polexitu. On zdaje sobie sprawę z korzyści, które Polska uzyskała, również za rządów PiS-u, dzięki swojej obecności w UE. Ale cofnie się dopiero, gdy ten unijny miecz Damoklesa będzie lecieć na jego głowę. Nie wcześniej – zauważył niezwykle trafnie w niedawnym wywiadzie dla Gazeta.pl prof. Antoni Dudek, politolog i historyk. Doprawdy trudno się z nim nie zgodzić, patrząc na działania J. Kaczyńskiego.

Wstyd na całą Europę

Nie musimy się zatem obawiać polexitu, a i z UE nikt Polski w ramach kary za poczynania Kaczyńskiego i jego świty nie wyrzuci. Ale niestety, kwestionując tzw. mechanizm warunkowości wiążący transfery unijnych pieniędzy z przestrzeganiem praworządności rządzący narażają nas na to, że wspomnianych unijnych pieniędzy nie dostaniemy. Do tego wszystkiego możemy też nie zobaczyć kasy na Krajowy Plan Odbudowy, lekceważąc wyroki Trybunału Sprawiedliwości UE i ogłaszając absurdalne wyroki Trybunału Konstytucyjnego J. Przyłębskiej o rzekomej niezgodności wyroków TSUE z naszą Konstytucją i rzekomej wyższości prawa polskiego nad unijnym. Nie chodzi jednak tylko o pieniądze. Choć oczywiście UE jest świadoma, że Polska to nie tylko Kaczyński i „spółka”, to jednak działania Kaczyńskiego i podległych mu polityków drastycznie wręcz osłabiają naszą pozycję we Wspólnocie i fatalnie wpływają na wizerunek Polski w niej. Kojarzymy się z zaściankiem, co widać choćby po reakcji UE na polskie „strefy wolne od LGBT” , władzą autorytarną i brakiem praworządności. Przykre to tym bardziej, że to od Polski wszak rozpoczęło się obalanie hegemonii ZSRR w środkowo -wschodniej Europie.

Unijny „krajobraz” po PiS-ie

Zjednoczona Prawica jest podzielona, a poparcie dla niej w społeczeństwie systematycznie, pomimo ordynarnej propagandy w mediach rządowych i prorządowych, spada. Do tego dochodzą kolejne afery związane z tą władzą, klapa Narodowego Programu Szczepień i szalejąca inflacja. Nietrudno przewidzieć, jak się to skończy, tym bardziej że PiS już nie ma pieniędzy na przekupywanie swego żelaznego elektoratu kolejnym programami „rozdawnictwo plus”. Nowa władza będzie mieć naprawdę spory problem z odbudowaniem naszej pozycji w UE i relacji z nią. Oby się tylko udało…

Monika Kamińska

17 Responses to "Cyniczna gra Kaczyńskiego"

Leave a Reply

Your email address will not be published.