Marzenia się spełniają

Gdy byłem mały, miałem małe – wielkie marzenia: żeby na przykład sobie kupić futbolówkę biedronkę i dzielić się nią potem z chłopakami na boisku i dbać, żeby jak najdłużej przetrwała jako czarno-biała biedronka, nie zdarta do szarej szmaty z wystającą dętką, bo wtedy trzeba ją było naprawiać jak pękła, i chronić przed starszymi chłopakami, czasami uciekając sztafetą piłkę sobie przerzucając aż do bezpiecznego miejsca. Tak, drogie dzieci – naprawiało się wtedy piłki, i buty też, i spodnie, a jak korkotrampki rzucili do sklepu, to trzeba było gonić, nim zostały tylko takie rozmiary typu 45, bo każdy niższy przecież pasował, dopóki nie wypadała noga z buta zawiązanego na amen.
Takie małe – wielkie marzenia ciągną się za nami przez całe życie – one czasem dotyczą „mania”, czasem zobaczenia, czasem spróbowania…. czasem się spełni, czasem nie spełni. Czasem chodzi o rzeczy trudne, jak piłka biedronka, korkotrampki, zdrowie czy odsunięcie PiS-u od władzy, a czasem łatwe, które można sobie po prostu kupić w sklepie, albo wybudować, bo się ma pieniądze. I każdy z nas te łatwe spełnia na miarę swoich marzeń i potrzeb.
Te łatwe rzeczy to może być domowa szynka zamiast pasztetu podlaskiego, czasem czarny Jaś Wędrowniczek zamiast czerwonego, albo w ogóle zamiast wódki, czasem pięcioletnie auto zamiast siedmioletniego, czasem wymarzony własny dom zamiast mieszkania w bloku, a czasem… lot w kosmos, zamiast kupna wyspy na Karaibach.
Niezwykłe są te nasze małe marzenia i te kupione za własne pieniądze radości. Każdy ma własne, więc jakie mamy prawo do krytykowania szaleńca, który za jakieś miliardy poleciał w kosmos, bo to było jego marzenie? Dlatego, że go stać?

Redaktor Naczelny Super Nowości Jakub Karyś

3 Responses to "Marzenia się spełniają"

Leave a Reply

Your email address will not be published.